Tagi

Ciekawa jestem, drodzy porcelanoholicy, czy choć raz w życiu się Wam to zdarzyło.
Ale nie chodzi mi o sytuację, w której zostaliście oszukani.
Mówię o takiej, kiedy zrobiliście to z pełną świadomością, swego czynu i tej podróby.
Bo jam właśnie to uczyniła   😀
Doskonale wiedziałam, jaki wyrób udaje i czym z pewnością NIE JEST filiżanka, którą zdecydowałam się kupić.
Ale sytuacja była absolutnie jasna i uczciwa – w ofercie sprzedażowej nie pojawiły się żadne sugestie czy dywagacje, żadnego „wygląda na” czy „przypomina wyroby”, oszczędzono mi nawet określenia „kojarzy się z”. Nie użyto nawet słowa „stara” czy nie daj bóg „antyczna”.
Sprzedająca uczciwie napisała, że sygnowanie jest naszkliwne i że niestety go nie rozpoznała. Wcale się nie dziwię, rozpoznać go nie mogła, bo takiego sygnowania nie używała żadna manufaktura, a z pewnością nie Sevres, której wyroby, jak sądzę, duo naśladuje.  Na taki malunek nabrałby się może jakiś zupełnie początkujący miłośnik białego złota, ale jego marzenia i pobożne życzenia zostałyby zdeptane przez twardą rzeczywistość katalogów i spisów sygnatur.
Naprawdę nie trzeba być super znawcą, żeby stwierdzić – że to kurna nie jest to, co usiłuje udawać.
Zacznijmy więc od tej nieszczęsnej sygnatury:

 

 

W Sevres sygnowano podwójnym L podszkliwnie no i zdecydowanie nie był to taki kształt. Poza tym i na spodku i na dnie mojej filiżanki drukowane A umieszczono pod złym kątem, te tajemnicze inicjały M.L. (fałszerza?) – także.
Zgodnie zaś z tym „A” duo wyprodukowane byłoby w (uwaga) 1753 roku.
Ha ha ha.
A wygląda jak wyprodukowane wczoraj, żadnych przetarć: ani typowego dla filiżanek – na uszku, gdzie zwykle trzyma ją dłoń, ani na talerzyku, na „kółku” gdzie stawia się filiżankę. Ani na rancie filiżanki, absolutnie nic, zero, nul. Może udało by się wypatrzyć jakieś mikroskopijne ziarenka czy nierówności na dnie filiżanki, w liczbie dwóch, które sugerowałyby, że to jednak nie wczoraj, ale bez jaj.

 

 

 

Przyjrzałam się też malaturze. Ok, jest ładna, naprawdę, ten nerkowaty medalion wypełniony kwiatami całkiem spoko, złocenia także, choć spodziewałabym się obfitszych, bardziej wypukłych… i wszystko jest gites – póki nie porównamy sobie z jakimś oryginalnym wyrobem tej manufaktury.
I z bólem przyznajemy, że ten niebieski to nie blue celeste raczej, no i przede wszystkim kunszt malarski oryginałów przewyższa ten na moim dueciku – tak na oko ze 3 razy. Albo i 5   🙂

Tu radziłabym wpisać sobie w google SEVRES BLEU CELESTE, wyrywkowo wybrać fotę i pooglądać zbliżenia.
Na przykład:

https://www.tooveys.com/lots/217167/a-sevres-porcelain-bleu-celeste-ground-cabinet-plate/ (kliknąć w talerzyk)

https://www.etsy.com/listing/550043080/antique-french-sevres-soft-paste (także kliknąć w obrazek)

Ale ok, w sumie jest teoretycznie możliwe, że to jednak jest Sevres, tylko pechowo porównuję akurat do tych najdoskonalszych i że ktoś nieoznakowanemu wyrobowi z Sevres domalował sygnaturę, żeby ją nieco postarzyć. Szansa na to – to jakiś pewnie 1%, i to w porywach 😛

Bo jest jeszcze coś – mianowicie forma.
Tu ryzykuję, bo może poddałam się zbyt szybko, ale za cholerę nie znalazłam takiej „kanciastego” Sevres, uszka podobne – może 3 na cały przegrzebany internet.
Wszystkie filiżanki – okrąglutkie, ani jednego talerzyka z takim „żebrowaniem”.
No ok, ok, znalazłam, jedno jedyne duo, na dziesiątki przejrzanych dokładnie fotek, z podobnym uszkiem i o zbliżonym kształcie, ale aukcja już zakończona, o powiększeniu fot i dokładnym obadaniu nie ma mowy… no i wiecie, w tytule i opisie aukcji to w sumie można wpisać wszystko, ebay pewnie nie różni się pod tym względem od allegro, a parę groteskowych aukcji na allegro już obśmialiśmy przecież 😀

I jest jeszcze jedna aukcja, gdzie wyraźnie napisano, że to Sevres style”, wiec to kompletnie insza inszość, poza tym mam wrażenie, że te sevrskie skojarzenia wymagają, ekhem, ponadprzeciętnej wyobraźni 😉

https://www.ebay.com/itm/332143104055

Moja wyobraźnia, może nie tak „artystyczna” bo trzymająca się faktów – skierowałaby podejrzenia w zupełnie innym kierunku, czy raczej kierunkach. To niemal klasyczna „biedermeierowska” forma, w przeróżnych odmianach i wariacjach popularna w 2 połowie 19 wieku, mniej więcej, i to w całej niemal Europie, na Śląsku także. (Nawet w Portugalii, ale o tym już w następnej porcelanowej opowieści    🙂  ) Uszko z linku z tym „wystajączkiem” to już „najtypowsze” z typowych dla tego okresu i stylu.
Co więc zakupiłam, dodajmy – za zupełnie nieduże pieniądze?
Ano – całkiem ładne duo. Na oryginalne sevrskie bleu celeste w życiu nie będzie mnie stać a tu – prosz: naprawdę rzadka malatura i zdobienia – pierwszy raz wyczaiłam coś podobnego na allegro, a od 3 lat nie umknęła mi żadna oferta. Nie mam pojęcia – kto je wyprodukował i kiedy… może nawet i jest 19wieczne – ale nie sądzę. Prędzej uwierzę, że to dzieło małych, zdolnych chińskich łapek i że jest młodsze ode mnie.
Oczywiście, jeśli ktoś posiada większą ode mnie wiedzę i jest w stanie wykazać, że to jednak Sevres i to z połowy 18 wieku, to super, nawet najsuper.
Wysłucham jego argumentów z dziką radością i zaproszę na obiad/chlanie/dam buzi, albo wszystko na raz.
Jeśli jest w stanie odpowiedzieć na pytanie o manufakturę czy datowanie – podobnie. Bo oczywiście nie mogę wykluczyć sytuacji, że w taki właśnie sposób znakowała swoje wyroby jakaś mała, znana jedynie wtajemniczonym fabryczka w połowie 19 wieku, za uzasadnienie tej śmiałej tezy także przysługuje wyżej opisana nagroda   😛
Jednak póki co – cieszyć się będę nietuzinkowym, zwracającym uwagę i zwyczajnie ładnym kawowym duetem, na kawę solidnej wielkości, tak, jak lubię 🙂
I to, że jest NN, kompletnie mi w tej radości nie przeszkodzi 🙂

Duża filiżanka wykonana z białej porcelany, malowana ręcznie.                Wymiary filiżanki: wys. – 8,5cm; śr.podst. – 6cm; śr.góry – 11cm; poj. – 300ml Wymiary talerzyka: średnica – 18cm

Foty z aukcji: