Tagi

Poniedziałkowy wieczór, wciąż głucha po koncercie Marduka robię zakupy w osiedlowym Lewku.
Marudzę przy lodówce z piwami, co jest, gdzie moje ulubione puszki z piwem za złoty pindziesiont, szukam, krzywię się i wtedy gdzieś zza pleców dobiega mnie jakieś coś po angielsku. Nie odwracam się, bo co za debil zwracałby się do mnie w tym języku, prawda? Wkładam do koszyka 2 Harnasie i znowu to słyszę, z wyraźnym pytajnikiem na końcu. Patrzę nieprzytomnie – jakiś na oko Hindus.
No wyjebiście, moja znajomość angielskiego pomnożona przez głuchotę, będzie śmiesznie, już to czuję.
Gostek pyta o jakieś piwo „famous”. Ostrożnie dopytuję, czy chodzi o markę… nie, powtarza, chodzi mu o jakieś fejmes poulisz bier. O kurwa, załapuję, gostek w Lewiatanie szuka wypaśnych polskich piw, japierdolę. Dobra, heheszki heheszkami, ale honor Ojczyzny w moich rękach, rozglądam się w rozpaczy i oddycham z ulgą, Kozel,  jest Cerny Kozel, nie do końca polski, ale pewnie się nie kapnie, a piwo godne i smakowite. Ok, pan pyta o coś, nie mam pojęcia o co, ale moja kobieca intuicja podpowiada mi, że chodzi o to, czy to ciemne piwo, bo uważnie przygląda się zawartości butelki. Tak, potwierdzam, it is blak bier. A on chciałby drugie jasne.
Noż kurwa, biorę się do szukania jasnego. Widzę pszeniczne, ale nie pamiętam, jak jest zboże po angielsku, pokazuję naklejkę z kłosem ale to nie działa, może w Indiach to tylko ryż i kukurydza, pszenica nem irtem. Ok, odkładam pszeniczne – i dostrzegam Kasztelana niepasteryzowanego, więc tłumaczę, że not pasterized i Hindus nie rozumie, chyba coś z jego angielskim nie za bardzo, ale na pytanie czy gud bier potwierdzam, że very gud. Kupuje jeszcze jakieś chrupki, bardzo grzecznie mi dziękuję za pomoc, rzucam lekko noł problem, ale pot spływa mi po plecach.
Przy wyjściu dołącza do niego kobieta z przecudnym Hindusiątkiem, robią mi się maślane oczy i uśmiecham się całą gębą dodając już zupełnie odważnie, że very słit czajld, pani się także szeroko uśmiecha, przyjaźń międzynarodowa kwitnie a ja zastanawiam się, czy nie dokupić jeszcze jednego Harnasia, po takich przeżyciach, rozumiecie.

 

Reklamy