Tagi

Na jednej z porcelanowych grup na fb, na jednej z wielu, do których należę, pojawił się konkurs fotograficzny „Moje 2 miłości” 🙂 Ponieważ u mnie tych miłości jest więcej, tak przynajmniej dwie i pół, a konkurs w zamierzeniu jest artystyczny, czyli prezentuje pięknie upozowane fotki filiżanek czy dzbanuszków w eleganckim lub sielskim otoczeniu, a ja w tej dziedzinie jestem słaba ( tzn w elegancji, sielskości i pozowaniu   😉 ) to pochwalę się tutaj   😉
Tak więc oto: porcelana, muzyka metalowa i gotycka oraz mebelki w stylu shabby, moje miłości, moje szaleństwo, moja pasja.
Żadnego pozowania i mozolnego układania do ujęcia, wszystko „na żywca” ze ścian mojego mieszkania, Tak to wygląda na co dzień, oczywiście ewoluuje, bo porcelany przybywa i tworzy ona coraz to inną, lepszą, bardziej konsekwentną kompozycję, jest to więc stan na dziś, na koniec czerwca 2018.   🙂
Podpisy będą zdawkowe, uprzedzam, ponieważ większość czytelników mojego bloga nie odróżnia Miśni od Ćmielowa, a mówiąc „bardzo stara filiżanka” ma na myśli taką z lat 70tych zeszłego wieku.
Ale kilkoma wybitniejszymi egzemplarzami się pochwalę 🙂

 

I cóż my tam widzimy wyżej, proszę wycieczki? Plakaty Lacrimosy, oczywista, ten u góry to z pierwszego koncertu w Polsce, sprzed 17 lat ponad… ten niżej – z 2012 roku, trasa promująca płytę „Revolution”.

A tuż obok: olbrzymi dzban wykonany w fabryce ceramiki Ford and Sons,  Burslem, Staffordshire, Anglia, wzór Clyde, kobaltowy, przed 1908r.  obok waza i sosjerka z tej samej manufaktury, wzór Oxford, kobaltowy, złocony na rantach. Waza ma uszkodzenie – naprawiane lata temu: spięte specjalnymi zszywkami, ciekawostka w moich zbiorach. Reszta w podobnym stylu i datowaniu.

 

A teraz coś z zupełnie innej beczki  🙂 W tle plakat koncertowy Therion, a na przybitym do ściany stoliczku (tak, tak, miewa się takie szalone pomysły  😛  )  niewielki zestawik delikatniusieńkiego, ręcznie „okwiatkowanego” Plaue (von Schierholz) , wyżej ponad stuletni Tielsch i młodsza Angieleczka – wszystko w jedynie słusznym kolorze  😀

 

 

A to mam nad głową, gdy śpię  😛  Wszystkie moje francuskie skarby, ale nie tylko  🙂  Angielskie czajniczki, unikatowe duo CT, maciupką cukierniczkę zdobioną w Dreźnie, dwie perełki z Kopenhagi (to te z mewami) trochę sececji, trochę biedermeiera  😉

 

W tle – Luis Royo i kolejny Therion, a na półeczce trochę zieleni za zasługą przedwojennej Feldy, (sygnatura z samolotem) trochę bieli (19wieczne CT i KPM) i czekolady w kwiaty, wciąż niezidentyfikowanego, bankowo 19wiecznego środka stołu, zdobionego techniką „natrysku wybieranego”. Niżej jeszcze inne ujęcie, bo to duma mojej kolekcji:

 

I wyciskana sygnatura, może ktoś pomoże…

 

A teraz:

 

 

W tle plakat Marillion sprzed 15 lat, a na półeczce pokazywane już duo Moabit i niesamowita angielska amforka. (Indian Tree Coral, Coalport)  W miarę współczesna, ale jak stylizowana!!!!

 

 

 

I na koniec, nieco wyżej historyczny już plakat Beksińskiego, z autografem artysty:

Z lewej, nieco „od tylca”, bo przód udziubany – moje jedyne, jak na razie i chyba w ogóle „szabelki”. Kupiłam, bo ze względu na to udziubanie cena była symboliczna, no i teraz mogę się chwalić, że mam Miśnię    😛

Obok 2 przecudne Karolki, za jakieś symboliczne kilka zeta, bo klejone uszka, ale tak elegancko i fachowo, że się nawet nie wahałam   🙂

 

W tle, prócz autografu mistrza, zamazanego nieco podczas ścierania mopem  – kobaltowo-rokokowa taśma Comarch (pozdro dla kumatych  😛   )

 

 

 

Reklamy