Tagi

Przyznam szczerze – nigdy nie przypuszczałam, że dzisiejsze Święto będzie mi się kojarzyć kiedykolwiek z kimkolwiek innym, niż moim własnym Tatą.
A dziś zdałam sobie sprawę, ba, olśniło mnie, walnęło wręcz między oczy – że w mojej najbliższej rodzinie jest jeszcze jedna osoba, której dziś powinnam złożyć życzenia.
I komu te życzenia, serdeczne i szczere wyrazy szacunku i podziwu, należą się jak psu buda.
I nie dlatego, że jest moim synem, jedynym dzieckiem dodajmy – ale dlatego, że dumna jestem z tego, JAKIM jest Tatą.
Nie wiem, czy podobnie jest z innymi matkami, nie mam przyjaciółek i poza wyjątkami, które można policzyć na palcach jednej ręki, bliższych znajomych w moim wieku, więc ominęły mnie typowe babskie rozkminy nad dorosłością naszych dzieci. Nie wiem więc, czy inne przyszłe babcie z uwagą przyglądają się parze młodych ludzi, którzy za moment zostaną rodzicami, czy spędzają bezsenne noce zamartwiając się, jakżeż ach jakżeż te dzieciaki sobie poradzą, w tej zupełnie nowej życiowej sytuacji, z obowiązkami, które na nich spadną.
Ja, zapewniam was – ani się nie przyglądałam ani nie zamartwiałam.
Choć, ekhem, pamiętając całe 30 lat życia mojego dziecka, z wszystkimi szalonymi ekscesami włącznie – może powinnam 😛
Ale jakoś chyba byłam czymś innym zajęta, czy coś. 🙂
Ale w momencie, kiedy młodzi przyszli do mnie podzielić się tą radosną nowiną, w momencie, kiedy ją usłyszałam, kiedy na nich popatrzyłam, na ich twarze, na których było wypisane czarno na białym co czują – w tym ułamku sekundy spłynęła na mnie pewność i spokój o to – że dadzą radę.
I że mój syn także da radę, bezapelacyjnie.
I że będzie najlepszym Tatą pod słońcem.
I ta pewność potwierdza się za każdym razem, kiedy mój syn opowiada mi o swoim synu. O jego rzadkich na szczęście chorobach, o każdym nowym wypowiedzianym słowie i umiejętności. Potwierdza się, kiedy patrzę na mojego syna, jak zmienia pieluchę, jak kąpie, jak karmi, ubiera, bawi się, bierze na spacer i jak rozmawia – ze swoim.
Kiedy widzę, jak podczas rozmowy ze mną cały czas na małego zerka, nie tylko pilnując go, żeby nie zrobił sobie krzywdy (albo krzywdy mojej porcelanie) ale popatruje na niego z miłością.
Przytula, głaszcze po głowie także, ale to, co ma w spojrzeniu, najmocniej mnie wzrusza.
I dzięki temu wierzę, że mój syn poradzi sobie z wszelkimi problemami i przeszkodami… że to pozwoli mu wychować mojego wnuka na dobrego i szczęśliwego człowieka.

 

 

Wszystkiego najlepszego w dniu Twojego święta, synu ❤

 

Reklamy