Tagi

 

 

https://www.facebook.com/events/2029916720596842/

Moja obecność na tym koncercie świadczy dobitnie o tym, że nie tylko Lacrimosa, nie tylko gotyckie smęty czy metalowy napierdol, że „bierze” mnie czy „rusza” muzyka z zupełnie „innej beczki” – o zupełnie innych źródłach, innym brzmieniu.
Gdybym miała sprecyzować – co dokładnie „poruszyło” mnie w opisywanym występie, gdybym miała wyrazić to jednym słowem – to byłoby to słowo „ekspresja”.
Ekspresja, sugestywność, siła przekazu – i hipnotyczny rytm.
W opisie wydarzenia na fb użyto określenia „folkowe hymny” – i faktycznie, ta definicja idealnie pasuje do utworów, wykonywanych przez Marttiego.
Kiedy usiłuję sobie przypomnieć, kiedy ostatnio i kiedy w ogóle, facet z gitarą, jego śpiew i jego muzyka, przemawiały do mnie tak mocno, tak dobitnie, tak hipnotycznie, to przychodzi mi na myśl występy Petera Hammilla – i może Jacka Kaczmarskiego. To oczywiście zupełnie inne gatunki, ale mówię tu o magnetycznej sile, o mocy, o intensywności wykonania, która w każdym z tych przypadków wali w słuchacza jak stu-kilowy młot. Ta intensywność wykonania porywa Cię i wciąga jak wir, wsysa jak czarna dziura, a Ty nie możesz i nie chcesz się bronić.
Koncert Marttiego Mäkkeli to przeżycie niezwykłe, potężne i dogłębne.
Kogo nie było – niech żałuje.

 

 

Zostałam omyłkowo przedstawiona przez Michała   (to ten przystojniak z prawej)  jako nauczycielka angielskiego, ja i ANGIELSKI, ha ha!!!!! 😛

Wypowiedziałam więc w tym języku ze dwa mocno koślawe zdania, pokazując dobitnie, jak bardzo Michał się pomylił :PPPPP.
Potem temat rozmowy oscylował wokół naszych mocnych i słabych stron, talentów, nauczycieli, matematyki, naszych pasji i sposobów na życie.
Michał, dzięki za usługi translatorskie :*

A potem była już tylko muzyka.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ten tajemniczy instrument to omnichord, szukając w necie informacji na jego temat znalazłam opis tak zabawny, że pozwolę sobie go tu przytoczyć:   „Elektroniczny instrument firmy Suzuki został wymyślony w 1981 r. jako alternatywa dla automatycznej cytry akordowej (autoharp). Gramy akordami znajdującymi się pod przyciskami i które modyfikujemy przy użyciu dotykowego pada imitującego działanie układu strunowego. Omnichord, przypominający kształtem etui na rakietę do squasha, doczekał się wielu wariantów, ma wbudowany głośnik i najczęściej obsługuje MIDI. Choć w ostatnich latach mocno zdominowany przez hipsterów coverujących Beirut, z powodzeniem sprawdzi się także w poważniejszych kompozycjach”     😉

 

 

 

Dzięki, Martti Mäkkelä za występ, za niezwykły klimat, jaki udało Ci się stworzyć w gościnnych murach Szajby i za spontaniczny kontakt z publicznością!

(I za cierpliwość dla mojego językowego kalectwa)

🙂

 

Reklamy