Tagi

Dziś nie mam dla was recenzji, raczej refleksję natury ogólnej.
Jakoś tak się bowiem ostatnio złożyło, że z bogatej oferty kina online wybrałam filmy o tragicznej miłości. W zasadzie można by stwierdzić – że to one same wpadły w moje wirtualne łapki, wepchały mi się przed oczy i wrzasnęły „bierz mnie, wybierz mnie!!!”, no to wzięłam i nie żałuję.
Tak właśnie trafiłam na przecudną baśniową opowieść „Kształt wody”

podobnie było z „Mute” („Bez słowa”).

 

Na obu ryczałam jak głupia, wzruszając się opowiadaną historią i zakochując w bohaterach.
Akcja oskarowego kandydata „Kształt wody” toczy się w latach 60tych zeszłego wieku, „Mute” opowiada historię z niedalekiej przyszłości, ale w obu odnajduję cyberpunkowy klimat, choć może w tym ostatnim jest go więcej, jak choćby niesamowita panorama zalanego deszczem miasta przyszłości, z neonowymi billboardami i niezwykłymi powietrznymi pojazdami przywodząca na myśl sceny z „Blade runnera”.
Zauważalne są też podobieństwa fabuły – w pierwszej zakochana kobieta próbuje ratować obiekt swoich uczuć, narażony na śmiertelne niebezpieczeństwo, w drugiej to mężczyzna ryzykuje życie, by nieść ratunek ukochanej.
I powiem wam, że dawno żadna scena rozpaczy nie wzruszyła mnie, nie rozwaliła mnie na atomy – tak mocno, jak ta w „Bez słowa”.
I nie mogłam obronić się przed natrętną, głupią myślą, że nikt nigdy mnie tak nie kochał i nigdy nie pokocha, nie tak mocno, nie tak bezgranicznie i bezwarunkowo.
I choć specyficzna sceneria, cyberpunkowy klimat i elementy sci-fi umieszczają fabułę filmu w niedalekiej przyszłości, to historia owa jest absolutnie uniwersalna, wystarczyłoby zmienić trochę szczegółów i mogłaby wydarzyć się w starożytnym Rzymie, przedwojennej czy współczesnej Polsce.
I niech reszta internautów hejtuje „Mute”, niech marudzi, że po wielkim „Moon” reżyserowi wypsnęło się takie niewiadomoco, ale mnie podczas finału śpiewała się w głowie głosem Tilo Wolfa „Hohelied der Liebe”.
Nie wiem, może po prostu do mojej wyobraźni, wyobraźni starej, znużonej kobiety, przemawiają takie piękne, proste historie.
Może w moim wieku tak się po prostu ma, a może tak mam tylko ja jedna, może moja dusza zjebanej gotyckiej kosmitki po cichu pragnie nie porcelany, nie najpiękniejszego na świecie dzbanka – tylko takiej właśnie miłości? Miłości, która nie stawia pytań ani żądań, ufa bez granic… miłości, dla której warto poświęcić życie.

 

 

 

Reklamy