Tagi

Muszę przyznać, że nie wyrabiam się z opisywaniem moich porcelanowych nowości na bieżąco.
Raz, że zajęć w chuj albo i dwa, a doba za krótka.
Jest też jednak inny powód – mianowicie przybywa jej w… ekhem, w dosyć szybkim tempie 😛
Mój wewnętrzny cerber zrobił sobie wolne przed świętami albo się zwyczajnie opierdala, no nie wiem.
Muszę więc krótko i w punktach, ale mam nadzieję, że wyczerpująco i rzeczowo.

Zacznijmy więc od najdawniejszych zaległości:

 

 

 

 

 

Przecudny złocony kabaret, niesygnowany, ale z początków XX wieku i niezwykłej urody.
Te pręgi złota, jak żyłkowanie mmmm…. całość przypomina mi skrzydła jakiegoś owada.
W głębi królestwo Carla Tielscha z najstarszymi sygnaturami… czeski ZdekauerKrólewska Kopenhaga z 1944 roku. Ostatnio ktoś na allegro wystawił identyczny model za tausena z okładem, trzy razy sprawdzałam ofertę, sądząc, że to pomyłka, ale nie 😛

 

 

 

 

Jeszcze przyplątał się  delikatny Seltman a przy nim dwie urocze filiżanusie Sampson Smith w moim wieku, widać kawałek niebieskiej 😛

 

 

Dowiedzialam się też niedawno, że Szczawienko – to nie tylko Ohme, ale także Franz Prauze 😉

 

 

 

 

I jeszcze coś, co wyznacza nowy kierunek moich porcelanowych zainteresowań.
Bo od V&B zaczynałam, kolekcja burgenland była moją pierwszą wielką miłością, a jak wiecie – wielkie miłości tak naprawdę nigdy się nie kończą, przechodzą jedynie metamorfozę czy raczej ewoluują, przeistaczając się w coś troszkę innego.
Oto moja wielka miłość po tej metamorfozie:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A na koniec niewielki, niesygnowany kanciaczek 🙂

 

 

 

Ciąg dalszy nastąpi, już wkrótce   😀

 

 

 

Reklamy