Tagi

Na koncert wybrałam się, czy raczej z trudem się doczołgałam – chora.
Chora chorutka.
Z jakimś chamskim wirusem walczyłam już od poniedziałku i wydawało się, że wygrywam, ale po 4 dniach przypuścił kolejny atak, taki z nawrotem wszystkich objawów i gorączką.
Czułam się więc fatalnie i musiałam wyglądać fatalnie, ilość osób zwracających się do mnie tego wieczora per pani potwierdzało tę tezę.
No ale obecna być musiałam, obiecałam Karolowi, a Karol jest byłym długowłosym blondynem, więc sami rozumiecie.

 

Przyznam jednak, że wybierając się do Apoteki, nie miałam pojęcia, czego się mogę spodziewać.
Drogę muzyczną Karola śledzę od samego początku, pamiętam koncert Dead Sanity w klubie Po sprzed paru ładnych lat, jeszcze z dziewczyną na wokalu…
Pamiętam, jak bardzo spodobało mi się „Echoes of Anger”

Szczerze kibicowałam też działalności muzycznej Nameless Disease, ale o nowym projekcie Karola nie wiedziałam nic poza tym, co w info na wydarzeniu.
Nie miałam także pojęcia o tym, że Inversion Of Control to projekt jednoosobowy.
Dlatego przed samym występem zadałam kretyńskie pytanie paru osobom, gadającym z Karolem w Apo – czy też ich zobaczę na scenie.
Cała ja, mistrz świata nieogarów.
A totalnie zagoniona i urobiona po uszy nie miałam okazji i czasu przesłuchać muzyki, choć łatwo ją znaleźć w necie.

https://www.facebook.com/inversionofcontrol/?fref=mentions&pnref=story

Łatwo znaleźć i warto posłuchać, bo kompozycje Karola (czy podkreślałam wyraźnie, że sam komponuje i pisze teksty?) są niezwykle ciekawe: zróżnicowane rytmicznie i pod względem harmonii, niezwykle oryginalne, choć nawiązujące do najlepszych twórców sceny harsh/dark electro.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kompozycje, które się zapamiętuje, bo wpadają w ucho, nóżka sama przytupuje, ciało się wygina a główka kiwa rytmicznie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ja to sobie nawet poskakałam 🙂
I nie tylko ja, reszta Apotekowej publiczności także, zachęcając Karola do dalszych produkcji, a na koniec do bisów, swojskimi koncertowymi słownymi zachętami.
Tu szacun i rispekt dla autora niezwykle eleganckiej i oryginalnej słownej zachęty w brzmieniu:

Proszę napierdalać bardzo!

😀

Wyznaję szczerze, umarłam ze śmiechu, chyba nawet ze 3 razy, a po koncercie podeszłam z gratulacjami.
No i okazało się, że to urocze zdanko skonstruował i wygłosił Kuba, wokalista Nameless Disease.
I ucięliśmy sobie pogawędkę o tym, jak hartowała się stal, czyli o wcześniejszych i obecnych projektach Karola.
I o tym, jak trudno znaleźć perkusistę.
Tę opinię potwierdził też po chwili Karol.
Opowiedział mi trochę o swojej drodze od melodic death metalu poprzez metal core do obecnych brzmień.
O chwili, gdy nagrywał pierwsze dźwięki EPki i na myśl wtedy nie przyszło, że uda mu się wystąpić z tym materiałem przed publicznością.

https://inversionofcontrol.bandcamp.com/releases

A właśnie się to wydarzyło.
I zwierzył mi się z jeszcze jednego, wielkiego marzenia, które siedzi w nim już od dawna…. nie zdradzę, o co chodzi, ale bardzo mocno trzymam kciuki, aby się ziściło.
Oby ten koncert w Apotece był pierwszym krokiem do jego spełnienia  ❤

z ostatniej chwili:

 

Reklamy