Tagi

Kolejny odcinek thrillera o francuskim dzbanku i całej reszcie rozpoczął się kompletnie niepodziewanie.
Jego prolog zapisałam nie podejrzewając nawet, jak mocno się rozwinie i do jak mocnych wniosków doprowadzi.
Zaczęło się więc niewinnie od komentarza na fb i tak oto wczesnego piątkowego wieczora pojawiło się w moim blogu malutkie post scriptum.
Dla jasności jeszcze raz je przytoczę:

Na fb, pod linkiem do dzbankowej opowieści odezwała się Anna S. przysyłając zdjęcia swojej cukiernicy, z komentarzem, że miała podejrzenia, że to Sevres, ale teraz, po moim artykule, nabrała pewności.
Porównajcie sami – zdobienie jest inne, ale forma identyczna.

 

 

 

 

Tak więc Ania już była pewna, że nasza – i jej i moja porcelana to Sevres, ale mój wewnętrzny detektyw kręcił jeszcze nosem, nieprzekonany do końca.
Może dlatego, że matematyk potrzebuje jasnego i stuprocentowego dowodu, tak w algebrze, jak w życiu.
Moje poszukiwania wciąż uważałam za niezakończone, a argumenty niepewne.
Brakowało mi takiego potwierdzenia, no wiecie, cios w twarz i błysk świateł, fanfary, grzmot braw, coś w ten deseń.
Nie przypuszczałam więc – że taki dowód otrzymam jeszcze tej nocy.
Bo po wieczornej rozmowie, po wymianie uprzejmości i zapewnieniach o chęci współpracy i pomocy przy porcelanowych zagadkach, już po północy, Ania odezwała się znowu.
I to był ten porcelanowy cios w twarz, na jaki czekałam. 🙂
Wiadomość była krótka: „A czy ten model nazywał się Peyre ?” a to, co pokazała mi grafika google sprawiło, że spadłam z fotela.
Spróbujcie sami, zrozumiecie w czym rzecz.

 

 

Starczy wpisać Sevres model Peyre czy coś w ten deseń – i zobaczycie.
Męczyłam Anię, jak wpadła na ten model Peyre, czy to przypadek?
I dowiedziałam się, że przeglądała francuskie strony, jakie wyświetliły się jej po wpisaniu „Sevres empire„, oglądała fotki i bum!!!! model Peyre 😀
„Sevres empire”… kurde, nie wpadłabym nigdy never….
W każdym razie tej nocy obie z Anią wycisnęłyśmy z netowej wyszukiwarki grafiki wszystko, co się dało 🙂 Nasze komputery rozgrzały się do czerwoności, mój musiałam zresetować ze 2 razy, bo się zawiesił, podły jeden, o rozpalonych emocjach nie wspomnę 🙂
Ja oczywiście wciąż szukałam dziury w całym, Ania mnie przekonywała:

To jest na pewno Sevres.
Ten model Peyre trochę się zmieniał (zmieniały się nieco uchwyty i sterczynki)
Nasze porcelany mają identyczne uchwyty i sterczynki 🙂

i w kierunku Krakowa poleciały takie fotki:

 

 

 

i komentarz Ani, że ta filiżanka z ptaszkiem to czasy Napoleona III, pasuje do wieku „naszych Peyre no i wynika z tego, że forma jest z 1866 a dekoracja z 1870.
I tu zaczęłam przymarudzać, że kurcze, na moim spodeczku od filiżanki jest datowanie z 1864, wcześniejsze…. ale messenger wypluł kolejne zdjęcia:

 

 

 

i komentarz, że spoko, bo ten z kolei model Peyre – był produkowany od ok 1840.
Uszka filiżanek są identyczne, jak nasze, natomiast forma i kształt sterczynek – zupełnie inne.
Nasze porcelanki są późniejszą formą Peyre, ale to ten model i Sevres.

Potem Ania określiła się mianem „Wspólnika mimo woli”, nawiązując do filmu , a ja zapewniłam, że oczywiście dzielimy się tantiemami i wszelkimi dochodami z naszych odkryć  😀

Tylko na koniec posmutniała….

„Ciekawe – ale zapewne tego nigdy się nie dowiemy – czyj monogram jest na mojej cukiernicy?  Szkoda że nie pod koroną   😦
Bo byłoby wiadomo…
A tak.
Hm… „

Aniu, chyba już wiem 🙂

 

http://www.gslr-antiques.com/boutique/porcelaine/service-the-sevres-dore-signe-15p.php?langue=en

 

 

Obejrzałaś dokładnie foty?
Te inicjały całe w zawijasach to sygnatura dekoratorni:
W życiu bym nie wpadła, po prostu spojrzałam i mnie tknęło, zauważyłam podobieństwo, przypadkiem 😀

 

(…)

Ta historia i moje, a teraz już Ani i moje, śledztwo chyba nigdy się nie skończą . 🙂
Bo oto parę dni temu wypatrzyłam na allegro filiżankę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia (te z aukcji, bo tu prezentuję swoje własne) oczywiście nie za szczególne, opis zdawkowy, jednak moje sokole, haha, oko dojrzało dekor talerzyka.

Jeden z elementów odnalazłam na przykrywce cukiernicy, a drugi na talerzyku od filiżanki, znakowanej składem „Le Grand Dépôt”

 

 

 

 

I kalka na filiżance miała znajomą stylistykę, „kropkową” budowę, a amorek miał takie same „pucki”jak dzieci na moim dzbanku.

 

 

 

 

 

Forma talerzyków była zbliżona, a położenie złoceń – identyczne.

Mam też nadzieję, że na moich fotach dokładnie widać, jak niesamowicie cienka jest porcelana… że uszko normalnie jak zapałka…

Kiedy przyszła paczka i okazało się, że w ramach tych 18 zeta plus przesyłka pan dołożył jeszcze jeden, gratisowy spodeczek, zrobiło mi się głupio.
Poważnie.
Miałam wrażenie, że go okradam.
No bo to wyhacz stulecia, absolutnie.

Ja, pardon mua, pierdolę, no 😀

No bo jeśli cukiernica, dzbanek i tamte filiżanki to Sevres – to i to także.
Też Sevres.

 

 

Plasiam, idę się powachlować 😀

Dla porównania – jedyny odnaleziony w necie dzbanek, model Peyre:

 

Jasne, dekor odmienny – ale ta forma…

 

 

Reklamy