Po zakupie Tajemniczego Francuskiego Dzbanka między mną, a sprzedającą, Panią V. nawiązała się mailowa korespondencja.
Szybko też dowiedziałam się, że w ofercie Pani V. na allegro pojawi się cukiernica, w zasadzie tak ogromna – że raczej bomboniera, o bardzo podobnej formie i dekorze i z identycznym znakowaniem.

Cóż, przyznaję, ze nie wahałam się ani chwili i udało mi się ją wylicytować, choć walka była zażarta a stawki wysokie.
Tak zupełnie przy okazji i kompletnie przypadkiem kupiłam też inne przedmioty, równie niezwykłe i piękne, ale skupmy się na bombonierze    🙂
Szybko tez napisałam maila do Pani V.

Mail nr1.

Ogromne dzięki  🙂
Nie wiem, który z wylicytowanych przedmiotów cieszy mnie najbardziej – czy ten niesamowity dzbanek z ptaszkiem na gałęzi, czy filiżanka Sarreguemines, z tym jakby „rozlanym”, kobaltowym wzorem Bryonia, czy cukiernica, komplet do wcześniej zdobytego dzbanka. Wszystko jest tak ogromnie oryginalne i niepodobne do typowych egzemplarzy z epoki. Natrafić na allegro na takie białe kruki to cud.
A w Państwa ofertach mnóstwo takich skarbów, których zdobycie dostarcza mi wiele wiele radości 🙂
Przyznaję, że w noc przed licytacją prawie nie zmrużyłam oka, bojąc się o jej wynik.
A teraz drżę o całość przesyłki, choć państwo zawsze tak wszystko super pakują, że porcelana przetrzymała by wybuch bomby atomowej i atak kosmitów 😉
Jak widać, moje hobby dostarcza mi mnóstwo emocji 🙂
Jeszcze raz dziękuję!

——————————————–

W odpowiedzi Pani V. opowiedziała mi o swoich francuskich ulubieniach, o ogromnych filiżankach z grubej porcelany tzw. Vieux Paris i o emocjach związanych z kupowaniem i licytacją.
Dalsza część maila spowodowała jednak, ze prawie straciłam oddech.
Bo oto czytam, że „dokładnie dzisiaj dotarła do mnie filiżanka z dekorowaniem takim jak na Pani dzbanku i cukiernicy. Jest sygnowana znakiem wytwórni Sevres filiżanka – rok 1873 , spodeczek rok 1864 i stanowi kolekcjonerski prawdziwy „rarytas”. Można domniemywać, że dzbanek i cukiernica były dekorowane w Sevres ale oznaczono je stemplem dystrybutora? albo może zamawiającego? Z takim stemplem powinnam mieć jeszcze gdzieś jedną filiżankę ze spodeczkiem.”

————————————–

Szybko więc w

mailu nr 2

przyznałam się Pani V. do mojego małego dochodzenia i jego wyników.

A także do działalności moich „specjalnych paryskich wysłanników”, mieszkających w Paryżu i kontynuujących prace na miejscu.

Są historykami sztuki z wykształcenia i ze zdjęciami zdobień dzbanka wędrują po paryskich muzeach szukając podobnych.
Były więc już podejrzenia w kierunku Charolles z 1897 roku, bardzo podobny był Choisy le Roi z 1900 ale go odrzucili, ze względu na złocenia.

Tymczasowe wyniki mojego „śledztwa” opisałam na blogu:
https://drzoanna.wordpress.com/2017/10/14/tajemniczy-francuski-dzbanek/

Tam znajdzie Pani odpowiedź na pytanie, co oznacza ten tajemniczy stempel 🙂
Mam nadzieję, że nie pogniewa się Pani, iż w notce wykorzystałam kilka zdjęć z Pani oferty na allegro, przepraszam ogromnie, że nie zapytałam, czy mogę.

W artykule pokazałam też inny nieco, ale podobny stempel.

Natomiast niesamowicie interesuje mnie odpowiedź na pytanie, czy ta filiżanka z takim samym dekorowaniem będzie u Państwa w ofercie.
Czy po prostu jest szansa, że ją zdobędę…
Może chociaż jakieś zdjęcia?

Bo choć zdarzało się, że różne manufaktury używały tych samych kalek i wzorów, a z pewnością tych samych form, to raczej jednak – albo jednego, albo drugiego, nie powielały całego kształtu wraz z dekorem.
Więc jeśli ta filiżanka pasowałaby do mojego dzbanka i cukiernicy – to zagadka pochodzenia całości byłaby rozwiązana.
Choć z drugiej strony pisząc artykuł nie znalazłam potwierdzenia na to, by jednym z dostarczycieli porcelany dla pana E.B. była któraś z manufaktur w Sevres, ani na to – by tam właśnie produkowano porcelanę „terre de fer”, z tego co wiem – to raczej luksusową.
Jak widać – rozwiązanie zagadki jeszcze nie tak blisko.
Ale wciągnęło mnie to tak, że z pewnością tematu nie porzucę.

——————————————————————-

Mail nr 3.

Droga Pani V. zgodnie z moim komentarzem na allegro – wszystko dotarło całe, ale nie ma się co dziwić, bo przy takim super pakowaniu nie straszny ani atak atomowy ani brak wyobraźni kurierów 🙂
Tak mnie ogromnie cieszy zawartość tej ostatniej przesyłki, że przemeblowałam sobie moje miejsce pracy, opróżniłam blat mojej komódki przy komputerze i na nim postawiłam ostatnie zdobycze, żebym mogła stale na nie patrzeć . Żebym nawet podczas pracy mogła podnieść wzrok znad książki czy klawiatury i nacieszyć go tym cudnym widokiem.
Nawet teraz, pisząc do Pani, cały czas na te skarby zerkam 🙂

 

 

Mam nadzieję, że poprzedni mail do Pani dotarł i nie pogniewała się Pani za użycie w artykule kilku zdjęć dzbanka z Pani oferty.
Jestem niesamowicie zaciekawiona tą filiżanką, o której Pani pisała, że ma taki sam dekor, jak na cukiernicy i dzbanku i że ma sygnaturę Sevres.
Proszę wybaczyć, że tak ciągle o tym – ale czy będzie Pani ją wystawiać na allegro?
Ogromnie chciałabym ją mieć, jeśli nie jest na sprzedaż – to chociaż obejrzeć zdjęcia, choć, przyznaję, jeśli to rzeczywiście komplet, to pokusa jest niesamowita 🙂

—————-

Odpowiedź Pani V. ucieszyła mnie niesamowicie i to z wielu przyczyn.
Zebrałam gratulacje z powodu mojej porcelanowej kolekcji, spodobała się też moja notka blogowa i w ogóle cały blog, nie było też mowy choćby o cieniu wyrzutów w związku z wykorzystaniem zdjęć z aukcji. Ale najważniejsze było to, że „filiżanka Sevres i druga z takim samym stemplem jak dzbanek i cukiernica są już wystawione na aukcjach „

 

Odpisałam natychmiast.

Mail nr 4.

Po przeczytaniu maila od Pani od razu „pobiegłam” na allegro sprawdzać Pani ofertę, choć po informacji o filiżance z sygnaturą Sevres sprawdzałam ją co parę godzin i wydawało mi się, że wczoraj także, ale dziś nie miałam na to czasu. No i przyznaję, zalogowałam się, oglądam zdjęcia, jedno po drugim, i następne i …. i aż krzyknęłam!!!! 😀
A potem paręnaście razy „o matko!!!!” i inne wykrzykniki, których nie powtórzę, by nie ranić Pani uszu 😉
Jak dla mnie to sensacja!!!!
Bo raz – mam dowód, że i dzbanek i cukiernicę także wykonano w Sevres. Tu nie ma cienia wątpliwości – potwierdza to i forma i malatura/kalka.
Ale dwa – dowodzi to, że w Le Grand Dépôt Émila Bourgeois sprzedawano także porcelanę wyprodukowaną przez Cesarską Manufakturę w Sèvres – co wydaje mi się niezwykłym odkryciem historycznym, żadne z licznych przeszukanych przeze mnie źródeł nie wymienia tej manufaktury wśród dostawców pana E.B.
To odkrycie niesamowicie mnie cieszy – bo pozwoli mi napisać finalną już część historii „tajemniczego francuskiego dzbanka”.
Wow, Cesarska Manufaktura w Sevres, to jest coś !!!
Jeśli mnie cokolwiek martwi – to cena, jaką będę musiała zapłacić za ten materialny dowód, finał mojej historii – cena tej filiżanki.
Ale co tam, dla maniaków takich jak ja radość, związana z rozwiązaniem zagadki plus ta z posiadania czegoś tak niezwykłego, takiego skarbu – warta jest każdej ceny.
Jeśli mnie ktoś przelicytuje – to chyba ogolę głowę na łyso  ;PPPPPPPPP
Ale będę walczyć.

A co do bloga – jak zapewne Pani zauważyła tylko część notek tyczy porcelany i są one porozrzucane po wszystkich kategoriach – felietonach, zdjęciach, itp.
Ale chyba czas stworzyć nową kategorię, żeby miłośnicy porcelany mogli łatwo odnaleźć interesujące dla nich materiały.
Żeby tylko znaleźć na to jakąś wolną chwilę…

Kończę z nadzieją, że kolejnego maila będę pisać do Pani w niedzielę, w odpowiedzi na rutynowe zawiadomienie z allegro o wygraniu aukcji.
Proszę trzymać za mnie kciuki 🙂

 

Joanna.

—————————————————

 

Oszczędzę Wam opowieści na temat godzin przed, w czasie i tuż po licytacji.
Powiem krótko – tego dnia miałam problem ze skupieniem się podczas zajęć, ze skupieniem się w ogóle, na czymkolwiek…. im bliżej godziny „W” tym większe targały mną emocje.
Ale udało się!!!
Obie filiżanki – ta z sygnaturą z Sevres i ta ze stemplem Grand Dépôt stały się moją własnością.

Pozostało już tylko czekać na kuriera.

 

Mail nr 5.

Porcelana dotarła wczoraj, oczywiście przy takim pakowaniu nie było mowy o możliwości jakichkolwiek uszkodzeń 🙂
Natomiast moje „porcelanowe śledztwo” wciąż nie może zostać zamknięte – oba zestawy różnią się formą dość wyraźnie, kształt i proporcje i filiżanek i spodeczków są inne, dekor ma bardzo podobny „charakter” i sposób wykonania, ale nawet na talerzykach te zdobienia są odmienne. Jednak odnosi się wrażenie „pokrewieństwa” form i wzorów, nic nie wydaje się być „gorsze” czy „podróbką/naśladownictwem” tego drugiego.

Natomiast 2 z 3 kalek na talerzyku sygnowanym Sevres odpowiadają tym na dekielku dzbanka, jedna z talerzyka z pieczątką Le Grand Dépôt Émila Bourgeois pokrywa się z jedną z trzech na przykrywce cukiernicy. Ta pierwsza informacja wydaje się bardziej istotna, bo mogłaby potwierdzać, że dzbanek także powstał w Cesarskiej Manufakturze Sevres.
Czy stanowi dowód?
Będę się zastanawiać razem z czytelnikami mojego bloga.
I pewnie moi „francuscy wysłannicy” także.

Dziękuję ogromnie za niezwykłą porcelanę, która natchnęła mnie do powyższych rozważań!

Pozdrawiam bardzo ciepło
Joanna.

 


PS 1.

Zdjęcia nieoznaczone moim logo pochodzą z aukcji Pani V.

Dziękuję!!!!

A poprzednia część opowieści tutaj:   https://drzoanna.wordpress.com/2017/10/14/tajemniczy-francuski-dzbanek/

PS 2.

I oto życie dopisało kolejny odcinek tej „francuskiej” opowieści.
Na fb, od linkiem do powyższej publikacji odezwała się Pani Anna S. przysyłając zdjęcia swojej cukiernicy, z komentarzem, że miała podejrzenia, że to Sevres, ale teraz, po moim artykule, nabrała już pewności.
Porównajcie sami – zdobienie jest inne, ale forma identyczna.
Dziękuję, Pani Aniu, za ten cenny komentarz !!!! ❤

 

 

 

 

Reklamy