Tagi

19959339_1414496008637625_5054944195263186546_n.jpg

 

https://www.facebook.com/events/674805552711104/?active_tab=about

Ci, co mnie znają (a któż by śmiał nie znać) wiedzą doskonale, że nie boję się żadnych wyzwań, ani ryzyka.
Szwendam się nocą po Krakowie i jego zaułkach, ostatnie grosze wydaję na antyczną porcelanę, ryzykując resztę życia pod mostem, kocham jeździć stopem i chodzę na koncerty punkowe.
Ja, metal łamane przez goth.

Kiedyś co prawda napisałam „punk nigdy nie był i zapewne nigdy nie stanie się „moją” muzyką, choć tego ostatniego nie jestem już tak samo pewna, jak kiedyś.
Bo niby nie przemawia do mnie ten rodzaj ekspresji muzycznej, ten rodzaj dźwiękowej estetyki, lecz, mimo to, nie mogę i nie umiem odciąć się od przekazu – ulegam emocjom, choć docierają do mnie w inny, niż zwykle sposób, zamknięte są w innych dźwiękach, oprawione w obcy mi aranż.
Może ten rodzaj buntu, anarchia i punkowa wściekłość mają moc większą, niż podziały gatunkowe?
Może moja wrodzona skłonność do metalu z gotykiem w tle – kapituluje w starciu z bezwzględną szczerością i siłą punkowych brzmień i tekstów?
A może wciąż jeszcze drzemią we mnie jakieś nieuświadomione i nieodkryte pokłady wrażliwości i potrzeb brzmieniowych…”
Tak więc w punku pociąga mnie szczerość wypowiedzi, stuprocentowa prawda tekstów, nierzadko kontrowersyjnych i nie stroniących od tematów tabu.
Polubiłam też brudne brzmienie tej muzyki.
A pogo pod sceną nie różni się niczym od tego na koncertach metalowych, więc sami rozumiecie 😉

Główną atrakcją wtorkowego wieczoru była kapela z Szanghaju, ROUND EYE.瞪大眼 (te krzaczorki wkleiłam z ich stronki na fb, jakby kto pytał, tu link: https://www.facebook.com/roundeyeband/
I może nie znam się na punku – ale jestem pewna, że nie tylko dla mnie wizyta chińskiej grupy w kazimierskiej Apotece jest sporym wydarzeniem.
Tym bardziej, że w ciągu zaledwie 5 lat istnienia formacji udało się zdobyć nie tylko uznanie publiczności ale i krytyków, sory, że nie tłumaczę, ale przy moich zdolnościach spierdoliłabym nawet nazwy nagród, pozwolę sobie zastosować ulubioną metodę „kopiuj/wklej”.

Nagrody:

2013 – Grammy nominee for Best Adult Contemporary
2015 – MTV „Best Kiss” Award winner
2016 – Grammy nominee for Best D-Beat Album
2017 – Joe Bob Briggs’s Monstervision Drive-in Academy Award for „Billy”

 

 

skład:
Chachy: gitara, wokal
Livio: gotara basowa, wokal
Gil: gitara
Jimmy Jack: perkusja
Mac: saksofon tenorowy
Robert ‚Gomey’ Gomez: saksofon tenorowy

No i co do składu – kurde, przyznam szczerze, że po usłyszeniu, skąd chłopaki przyjechały, spodziewałam się kilku ślicznych, słodkich, skośnookich Azjatów, do których wyglądu zewnętrznego mam słabość (poza oczywiście fińskimi drwalami, nie ma to jak zróżnicowane zamiłowania).
I lookam w foty na fb no i kicha.
Ale tylko tak na pierwszy rzut oka.
Bo co prawda – żadnych skośnych, żadnych drobno-chłopięcych i oliwkowo-skórych, ale wielkie chłopy z tatuażami, w sumie też przecież mmmmm….  ❤
A niektórzy długowłosi, czyli mmmm…. do kwadratu, sami rozumiecie, poleciałam na koncert jak na skrzydłach   😉
I nie żałuję, bo ta punkowa noc była super i kosmiczna i zajebista, nawet zajebista fchuj.
Ale zacznijmy od początku.

Najpierw na scenie pojawiła się Psychodela – trochę z Krakowa, trochę z Myślenic, jak sami piszą o sobie na fb.
I tak jak Round Eye grają „Compost Punk/RockandRoll/Sax shit/doowop” (znowu „kopiuj/wklej”, nawet nie śmiem brać się za tłumaczenie) tak Psychodela – hardcore punka, absolutnie absurdalnego, oczywiście 😉

skład:
Żyła: gitara, wokal
Bizon: gitara basowa
Rochu: perkusja.

Jeśli headlinera nazwałam kapelą młodą – to co mam napisać o supportującej Psychodeli, której początki sięgają ledwo listopada zeszłego roku?
Jednak kiedy znaleźli się już na scenie, wróć, kiedy zobaczyłam ich jeszcze przed koncertem, kiedy zamieniłam z nimi parę zdań… no nie wiem sama, jak to ująć, żebyście mnie nie wyśmiali, ale wiecie, niby nic, żarciki, heheszki i słowne zaczepki, chłopaki tak młode, że nazwać ich dzieciakami to dodać im lat – ale patrzą i gadają do mnie z tak oczywistą szczerością, w sposób tak naturalny, otwarty, autentyczny, niewymuszony… bez udawania, silenia się na cokolwiek.
I o to właśnie chodzi – o brak fałszu, niepodrabianą i niewymuszoną szczerość, ona jest w ich wyglądzie, postawach, w słowach do mnie skierowanych i w ich muzyce.
A ja odnajduję w tej szczerości i swobodę – i coś na kształt rozpaczy.
To trochę tak – jakby ktoś patrząc Ci w oczy zdarł z siebie ubranie, stanął przed Tobą nagi i powiedział „patrz, taki jestem, niczego nie ukrywam i to jest moja prawda. Czy masz odwagę zrobić to samo?Krzyczę, bo kiedy mówiłem cicho – nie słuchałeś. Teraz mnie posłuchasz, wykrzyczę Ci tę moją prawdę prosto w twarz, wepchnę Ci ją do gardła.”
Tak to właśnie czuję, tak odbieram punka.

Ale nie napiszę Wam – jak było na koncercie.
Nie rozłożę muzycznych brzmień na czynniki pierwsze, nie wezmę każdego pod lupę i nie opiszę, używając fachowych określeń, wyszperanych w wiki.
Kto chciał to przeżyć, dotknąć, odczuć na własnej, spoconej od zabawy skórze – był tego wieczoru w Apotece, skakał pod sceną jak i ja skakałam.
A komu nie chciało się ruszyć dupy z domu – pokażę poniższe foty, niech wie, niech żałuje, niech sobie obiecuje, że następnym razem to już na bank.

Prolog, czyli budowanie nastroju  😉

round2.png

 

round1.png

 

round5.png

 

round6.png

 

SAM_3622.JPG

 

SAM_3626.JPG

 

SAM_3627.JPG

 

round3.png

 

round4.png

 

SAM_3621.JPG

 

roundst.png

 

roundstartg.png

Psychodela.

round7.png

 

SAM_3641.JPG

 

SAM_3639.JPG

 

SAM_3642.JPG

 

psychoperk.png

 

SAM_3644.JPG

 

SAM_3659.JPG

 

SAM_3645.JPG

 

SAM_3663.JPG

 

SAM_3654.JPG

 

SAM_3655.JPG

 

SAM_3660.JPG

 

SAM_3665.JPG

 

SAM_3668.JPG

 

SAM_3669.JPG

 

SAM_3686.JPG

 

SAM_3691.JPG

 

SAM_3698.JPG

 

peychfans.png

 

psychkon.png

 

SAM_3702.JPG

 

SAM_3703.JPG

 

A teraz Round Eye i ja, miłośniczka kabli i tatuaży    😛

rundstart1.png

 

SAM_3709.JPG

 

roundstart3.png

 

SAM_3712.JPG

 

SAM_3713.JPG

 

SAM_3725.JPG

 

SAM_3717.JPG

 

SAM_3726.JPG

 

SAM_3767.JPG

 

SAM_3728.JPG

 

SAM_3770.JPG

 

SAM_3775.JPG

 

SAM_3777.JPG

 

SAM_3780.JPG

 

SAM_3792.JPG

 

 

SAM_3823.JPG

 

roundkonc1.png

 

roundsr3.png

 

SAM_3874.JPG

 

roundkong.png

 

SAM_3862.JPG

 

roundsr2.png

 

roundsr4.png

 

roundsr1.png

 

roundsr5.png

 

roundsr6.png

 

rounsr6.png

 

Round Eye czyli kontakt z publiką do n-tej potęgi.
Co mam na myśli?
Złażą ze sceny, podają gitarę komuś z publiki, przypadkiem jest to bębniarz Psychodeli i odpierniczają wspólne granie:

roundsr8.png

 

roundnend1.png

 

Chachy zaprasza mnie do tańca i wywijamy, ja z wrodzoną gracją oczywiście, czy ktoś to kurwa sfocił, tę grację w sensie???

A potem odpierdala się wspólne śpiewanie, wspólne granie, takie akcje, taki kocioł….

roundsr10.png

 

roundsr9.png

 

roundsr11.png

 

roundsrp2.png

 

roundsrp.png

 

SAM_3824.JPG

 

co tu się to ja nawet nie – czyli pogo:

roundmłyn1.png

 

roundmłyn3.png

i taka akcja: „a teraz zaśpiewamy polską piosenkę, zapraszamy na scenę, zaraz, chwila, kogo by tu…. a jest!!!” i na scenie pojawia się Łukasz Luke i zaczyna, dołączają chłopaki z Psychodeli, i leci piękny, zdrowy punk, tylko kurwa nikt teraz nie pamięta, choć pytałam i Żyłę, i Bizona i Łukasza – co to był za kawałek 😀
Pewnie Chińczycy pamiętają, ale wstydzę się zapytać, więc odpuszczę 😀
Ale jest też teoria, że była to absolutna improwizacja, takie punkowe jam session 😛

 

roundend6.png

ale że co? niby że JA?

roundend4.png

 

roundend2.png

 

roundend7.png

 

roundkon1.png

 

SAM_3877.JPG

 

SAM_3878.JPG

 

No i koniec, i zupa, a kto nie był, ten dupa.

 

SAM_3610.JPG

No.

roundkon.png

 

SAM_3880.JPG

 

 

SAM_3881.JPG

 

 

https://drzoanna.wordpress.com/2014/02/28/inkwizycja-czyli-odkrywam-punk/

https://drzoanna.wordpress.com/2014/05/11/piknik-antyfaszystowski-czyli-metal-gotka-na-imprezie-punkowej/

 

Drzoanna.jpg
PS.
I jak zwykle, prośba 🙂
Jeśli spodoba Ci się tu zamieszczone, a wykonane przeze mnie zdjęcie, tekst – albo jego fragment i chcesz je wykorzystać – na fejsie, swojej stronie, blogu itp, to dołącz plis link z adresem artykułu, z którego pochodzi, albo z adresem tego bloga. Natomiast użycie fotki bez pytania, a szczególnie wycinanie mojej sygnatury, dowolne kadrowanie/ciachanie/przeróbki zdjęcia spotkają się z moim dożywotnim fochem i okrutną klątwą, a wcześniej złamią mi serce, poważnie….

Reklamy