Tagi

Niezależnie od wszelkich dramatów tego świata życie toczy się dalej… i chyba ironia losu, czy raczej jego czarny humor sprawiły, że w tym tygodniu, tuż po wiadomym sądowym wyroku – przyszło najwięcej paczek – z porcelaną i innymi cudnościami z Nutkowej Graciarni.
Domofon wciąż dzwonił, a drzwi się po prostu nie zamykały, kurier za kurierem, a z nimi kolejne przesyłki.
Do każdego uśmiechałam się z wysiłkiem, pilnując się mocno, coby na ich zwyczajowe żarciki nie poryczeć się w głos.
Mojemu ulubionemu doręczycielowi z Poczty Polskiej (w porywach Paczka 48), z którym jesteśmy już na „panie Marku” i „pani Asiu” o mało nie rozpłakałam się w twarz na jego końcowe, radosne „to do zobaczenia!!” i nie wyszlochałam, że nie będzie żadnego następnego razu, że to koniec, z porcelaną, z przesyłkami, z domem, ze mną…
Ale mimo marnego nastroju, który raz na chwilę odpuści, raz przypierdoli znowu – nie mogłam pozostawić bez reakcji kolejnej wizyty w moim domu pana Dominika, z DPD.
On i inny kurier, Maciej zapisali się złotymi zgłoskami w mojej pamięci   🙂
Powiem krotko – obaj to mistrzowie w swoim fachu, o jednym była już zresztą notka na blogu, o tutaj:

https://drzoanna.wordpress.com/2017/02/25/prezent-urodzinowy-i-kurier-dpd/

Pan Dominik postępuje identycznie.
Zawsze, ale to zawsze swoją wizytę poprzedza telefonem, z pytaniem – czy jestem teraz w domu i czy może przynieść paczkę..
Czy mi ta pora odpowiada.
Po otrzymaniu radosnej, twierdzącej odpowiedzi, zawsze podaje przybliżony termin pojawienia się, w rodzaju „to ja będę do 10 minut z przesyłką”.
To, jak się z nią obchodzi to naprawdę mistrzostwo świata, nawet te największe i najcięższe nigdy nie zahaczą o framugę czy skrzydło drzwi wahadłowych.
Stawia je ostrożnie przed moimi drzwiami i zawsze, ale to zawsze grzecznie pyta – gdzie postawić i stawia tam, gdzie proszę.
I nieodmiennie robi wielkie (i radosne, rzecz jasna) oczy, kiedy, od czasu do czasu, wciskam mu w dłoń jakiś niewielki pieniążek.
I podkreślam – nigdy sam nie wyciąga łapy, nie oczekuje, nie sugeruje, że by się przydał.
Za każdym razem jest radośnie zaskoczony   🙂
Niezależnie więc od końca (mojego) świata postanowiłam jakoś obu panów wynagrodzić.
Pogrzebałam trochę w necie i znalazłam adres mailowy DPD – do obsługi klienta, zdaje się.
No i wysmarowałam do nich liścik:

dpd1.png

dpd2.png

dpd3.png

A w załącznikach – zwyczajowe zawiadomienia mailowe na temat planowanych doręczeń.

Nie sądziłam, że odpowiedzą, byłam pewna, że mój mail zaginie gdzieś wśród firmowej poczty.
Ale nie 🙂
Odpowiedź przyszła dosłownie po kilku minutach!!!!

Podziękowali serdecznie za przekazaną informację i docenienie pracy ich kurierów.
I że pochwała zostanie przekazana do bezpośredniego przełożonego kurierów.
Z poważeniem, nazwisko itepe. 🙂
Łaaaaa, ale super !!!!
Świat się wali, ale chuj tam, jak jest okazja zrobić coś fajnego   🙂

Drzoanna.jpg

PS.

Na koniec fotka zawartości kilku ostatnich przesyłek, niezwykle cennych i pod względem emocjonalnym i konkretnej wartości pieniążkowej 😉 Wszystko, jak widać, dotarło w idealnym stanie:

Reklamy