Tagi

Oto fotorelacja z aktualnych zmian, ze stany chwilowego, bo za moment zawiśnie jeszcze jedna półka od Dorotki z Nutki Nostalgii, za następny – pojawi się regał na porcelanę i dizajn wnętrza ulegnie kolejnej modyfikacji.
Póki co chcę pochwalić się stolikiem z allegro, który uległ totalnej shabby-metamorfozie, dzięki łapkom nieocenionej Belisi   ❤
Sprzedawca z uporem nazywał jego kolor „palisandrem” choć, kurna, nie ma takiego koloru    😛
Miałam nadzieję, że chodzi o czarny, niestety okazało się, że tylko blat (od góry) pomalowano na jedynie słuszny kolor, reszta  – boki blatu, cały stelaż, nogi, listwa między nimi – pokryte były przeróżnymi odcieniami brązu – od jasnego do ciemnego kasztana.

aeed60334f9b881e2a1ad7c8aee5.jpg

(zdjęcie z allegro zupełnie nie oddaje tego „bogactwa” kolorów, niestety)
Koszmar.
Poza tym – jak się okazało, nie była to wcale farba, tylko jakaś bejca mocno chujowej jakości, albo źle ją nałożono – tak czy owak podczas mycia i przecierania złaziła i złaziła non stop.
Stolik zrobił się więc jaśniejszy i jeszcze mocniej wymagał przemalowania.
Proces nadawania mebelkowi mojego ukochanego shabby-owego dizajnu był długi, pracochłonny i wkurwiający, dobrze, że Belit jest kobietą cierpliwą oraz opanowaną i konieczność położenia kolejnej warstwy farby, tudzież zmycia tej pierwszej, bo totalnie popękała – przyjęła ze spokojem profesjonalisty  🙂  .

Operację kładzenia kolejnej warstwy trzeba było powtarzać, podobnie skrzydlaty wzorek nie od razu się udał – fakt, zachwyciła mnie jego uroda i nie pomyślałam o stopniu trudności ani o narzędziach, później jednak zgodnie stwierdziłyśmy z Belisią, że skomplikowany szablon wymagałby raczej farby w aerozolu, nie gęstej, jaką miałyśmy i do tego nakładaną pędzlem. Woskowanie także zabrało kilka wieczorów.
Ale z efektu jestem bardzo zadowolona, choć pozostały miejsca, w których ta brązowoczarna bejca prześwituje spod farby, którą zwyczajnie wchłonęła, wszystkie 5 warstw.

2304.png

2291.png

SAM_2294.JPG

SAM_2296.JPG

SAM_2300.JPG

SAM_2306.JPG
Na stoliku – niewielka, lecz silna reprezentacja angielskiej manufaktury Palissy: zgrabniusi imbryk z kolekcji River Scenes, na spodku i z salaterkami oraz dzbanek – z serii Avon Scenes, wszystko tym razem w czerwieni.

SAM_2313.JPG

A teraz, proszę Państwa, uwaga, prezentujemy Państwu kobaltowy zegar ze złoceniami i złotymi ozdobnymi figurkami – kupiony od kolejnej mojej ulubionej allegrowiczki, Pani Iwony – za 5 zł.

2361.png

2316.png
Tak, dobrze widzicie, to nie pomyłka – cena tego cuda wynosiła pięć polskich złotych.
Po zegarowej prawicy – zgrabny, duży kubek w podobnej kolorystyce, bez sygnatury, więc taniusi, po drugiej stronie elegancka filiżanka z rosyjskiej manufaktury Łomonosow (także kobaltowa, z tzw złotą koronką)  ze spodeczkiem, nadgryziona nieco zębem czasu, więc za free 🙂

A teraz fotograficzne wyjaśnienie zagadki, skąd ta śmieszna cena za przedmiot niezwykłej urody – zegar jest klejony i to w wielu miejscach.
Ewidentnie komuś wziął i upadł i rozpękł się na tysiąc (prawie) kawałków, a ten ktoś do poskładania go do kupy niespecjalnie się przyłożył i efekty fuszerki widać jak na dłoni: brakujące części zieją bielą, a miejsca łączeń niedokładnie dopasowano.
Prawie posiusiałam się ze strachu, że mi się rozleci w łapkach, kiedy czyściłam to cudo z grubej warstwy kurzu i ogólnego syfu. O solidnym przyłożeniu się do tej czynności nie było mowy, o użyciu starej szczoteczki do zębów, doskonałej w innych przypadkach – także, jedynie miękka szmatka, trochę cifu i cierpliwość  🙂
Ileż wysiłku włożyła Belisia, żeby go odratować – wyjęła baterię (coby się nie wylała), od wewnątrz szpary i pęknięcia pokryła grubą warstwą specjalnej masy klejowej, która po zastygnięciu i stwardnieniu zabezpieczy przedmiot przed ponownym rozpadnięciem się.
Przymocowała też na powrót chwiejące się złocone figurki i zwieńczenie wieżyczki.
Miałam pomysł, coby te białe szpary pomalować kobaltową farbą czy wypełnić od zewnątrz jakimś spoiwem w tym kolorze  – ale z niego zrezygnowałam, zegar i bez tego prezentuje się wspaniale, a pęknięcia i niedoróbki widać jedynie z bliska.
I oczywiście w blasku flesza   😀

2372.png

SAM_2324.JPG

SAM_2325.JPG

SAM_2327.JPG

SAM_2349.JPG

SAM_2360.JPG

SAM_2374.JPG
Na koniec szybki rzut oka na metalową etażerkę z Ikei, złożoną oczywiście łapkami Belisi a ja okleiłam ją swoją ulubioną tapetą.
Oczywiście etażerkę, nie Belisię  ❤
Tu także stan chwilowy, bo kolejne bibelociki już jadą  🙂

SAM_2287.JPG
Etażerka świetnie komponuje się z metalowym wieszakiem na torebki, plecaki i plecaczki  🙂

SAM_2386.JPG

SAM_2388.JPG

SAM_2390.JPG

SAM_2392.JPG

I z ostatniej chwili   🙂

SAM_2400.JPG
Czy ktoś ma wątpliwości, czyje zdolne łapki stworzyły to różyczkowe cudo?
(dla nieogarów – to oczywiście Dorotka z Nutki Nostalgii)

Reklamy