Tagi

To miał być cichutki wypad do Apo, wyściskanie Dostojnych Jubilatek i szybki powrót, bo plany, bo zaległości, bo praca…
Ale jakoś tak się porobiło, że wróciłam do domu o 5 rano, obolała  od tańców po sam szczyt potarganej fryzury.
Oczywiście – calutką winę przypisuję Korniczkowi, bo kto, jak nie on, te wszystkie Siostrzyczki i Moonspelle zapuszczał, doprawiając R+, SOADem i Metalliką

No i zamiast focić szalałam, skakałam i machałam włosami wydzierając się wraz z innymi „Love Will Tear Us Apart” i „Nothing else matters”  ile sił w płucach  🙂
Albo „Wooooo-dooooo woooo-doooo!!!!”    😀
Nie będzie więc ani jednej foty z parkietu, bo pisząca te słowa miała ręce zajęte tanecznymi wygibasami    🙂
Muszę też Wam opowiedzieć o akcencie humorystycznym – zostałam posądzona o bycie mamą Małego Suchanka, a przyznaję z dziewiczym wstydem, że w podobnych sytuacjach automatycznie włącza mi się szatański humor    🙂 I mój odzew jest podobnie automatyczny ( zapytajcie Lukra, on coś o tym wie   😀   )
Obejmuję wtedy swoje rzekome dziecko, przytulam do obfitej piersi i najbardziej na świecie lubieżnym tonem wyjaśniam „to nie jest moja córka, ale kochanka…” i z dziką satysfakcją obserwuję reakcje pytającego…
Nie inaczej było wczoraj, Mały Suchanek w lot złapał, w czym rzecz no i…  śmiechom nie było końca  😉  😉  😉

Ale od początku  🙂
Apoteka przywitała mnie przecudnymi dekoracjami autorstwa nieocenionego Belitka  ❤

Pierwsi goście wraz ze mną zachwycali się piękną, głęboką bordową tonacją obrusików z organzy, świeczników i lampionów oraz urodą niedocenianych ogrodowych goździków.
A pomysł, by świeczki zapachowe ułożyć na odwróconych kieliszkach do wina – rewelka !!!!

jejku, było naprawdę przepięknie!!!!

Te przecudne goździki pchały się na pierwszy plan i dopraszały się graficznych zabaw   😉

Wyżej – Deith w objęciach pięknych kobiet, jak zwykle   😉

————————————-

I kolejna piękna kobieta  ❤

Zdrowie!!!! I nie, zapewniamy, to nie jest płyn Ludwik  😉

Co ja pisałam o tych goździkach??

cekinowa mitenka i 4 łapki  😉

no i biżuteria Szacownej Jubilatki:

—————

i zupełnie inna biżuteria:

—————————–

————————

———————-

Jeszcze ostatnie podpisy na urodzinowych karteczkach….

No i zaczynamy!!!!
Na pierwszy ogień – Iza, atakujemy z zaskoczenia   ❤

ok, czas przystąpić do kolejnej urodzinowej akcji  🙂

Nadciągają dziewczyny z tortem i Wielkim Tajemniczym Pudłem  😀

Lampa rozpakowana i zaakceptowana – czas na tort   😀

(eMCe w roli oświetleniowca  😀  dziękiiiii   ❤  )

first cut is the deepest     😉  😉  😉

Jasne, że chcę torcika !!!!   😀

jakaaaaa cudna szklanka!!!!!

Co działo się później – wiedzą tylko ci, którzy jak ja bawili się do świtu.
Ja mogę jedynie podziękować Apotece za umożliwienie nam spędzenia tej cudownej nocy w taki właśnie sposób   ❤
Niezmordowanej Belit za dekoracje klubu i wraz z pozostałymi dziewczynami za ogarnięcie całości przygotowań. Dzięki Nachcik i Gosia   ❤
A nasza dyskusja w temacie rosyjskich akwareli przejdzie do historii  😀
Tekst Deitha, dlaczego akurat te farbki powinniśmy wybrać na prezent:  „Niech Putin ma na armię, ceny ropy rosną wolniej niż liczyli i rosyjski budżet wciąż się nie domyka”   😀
I odpowiedź Belit:  „Make akwarela not war” – do tej pory parskam, jak sobie to przypominam  😀

PS.
Dla eMCe dodatkowe i specjalne uściski, on już tam wie, za co   ❤