Tagi

, ,

 

https://www.facebook.com/events/1846551612227829/

Nie będę Was zamęczać opisywaniem, jak było.
BYŁO KURNA ZAJEBIŚCIE!!!
I niech Wam to wystarczy   😀
Szczegóły, skoro się upieracie – w punktach   😉
A więc: mistrzostwo świata pod względem organizacyjnym, doskonała muza zapodawana przez najlepszego na świecie didżeja, piękne dekoracje, pełna kultura i porządek.

Do samego rana czyściutko i elegancko, w kibelkach także, eleganckie towarzystwo, czyli tańce na bosaka – jak najbardziej, ale żadnych pawi pod stołem    😀

Szybka integracja grup i grupek, no i absolutne parkietowe szaleństwo.
Zanim jednak do tego szaleństwa przejdę, chciałabym podkreślić jedną charakterystyczną cechę niektórych fotek, nazwijmy ją „mistrz drugiego planu”, w niektórych przypadkach zmieniającą się w „mistrza pierwszego planu”.  Powiem szczerze  – jeszcze nigdy dokonując selekcji fotek tak mocno się nie uśmiałam, parę razy wręcz oplułam klawiaturę  🙂
Postaram się zwracać Wam na takie przypadki uwagę, nie zawsze bowiem rzucają się w oczy    😀
Oto więc skromne otwarcie tej kategorii, jeszcze dość niewinne, ale pozwólmy tematowi nieco się rozwinąć  🙂


Tajemnicza, pochylona postać zdaje się szukać czegoś na podłodze, tuż przed witającymi się właśnie dziewczynami   🙂
OK, wróćmy więc do powitań, bratania się przy stołach i przy barze   🙂

Poniżej: „oto ja, moja przyjaciółka i mój facet”   🙂

i wersja poprawiona, z gryzieniem cycka   😀

————————

i wersja poprawiona, z mistrzem pierwszego planu  😛

————————-

W temacie Pana powyżej: tak, potwierdzam, idealne połączenie sexapealu i intelektu, uwodzicielski uśmiech i mistrzowski ruch taneczny, no w ogóle   :*

Poniżej portrecik Igi w czerwieni    ❤

————————–

Fotka powyżej rozpoczyna cykl „oto ja w masce”   😀
Spójrzmy na kolejne:

a niżej – już bardziej militarnie  😉

—————-

❤ ❤ ❤

(serduszka tyczą Gosiaczka, choć widoczna na focie tarta także była palce lizać  😛   )

————-

😛  😛  😛

—————-

😛  😛  😛

——————

❤ ❤ ❤

❤ ❤ ❤

———————-

i w końcu zwyczajowe kibelkowe selfie:

ostatnie z Gosiaczkiem  ❤

—————–

A tak się bawiliśmy:

Na początek nieco magii:

Popisy taneczne tych Pań stanowią stały punkt programu Apotecznych imprez, gorące pozdro, dziewczyny (i oczywiście zazdro… żebym ja miała tyle sił i wdzięku, ech…  :*   )

zwróćcie także uwagę na Panią w centrum parkietu:

a powyżej inna Pani w centrum parkietu rozśmiesza mnie do łez   😀

i kolejna fota w rodzaju „mistrz drugiego planu”  😛

Ile razy patrzę na to zdjęcie po prostu wyję ze śmiechu  🙂 Dziewczyno z prawej – pozdro cieplusie !!!!

Myślicie, że to tyle w tym temacie?

😀   😀   😀

—————————————

I kolejna fota z serii „mistrz pierwszego planu” :

😀

A co do żarełka –  to osobny rozdział, bardzo pyszniasty  🙂
Ja sama opychałam się kanapeczkami, tymi ze sterczącymi wąsami z kabanosa   😉 ale jak odkryłam tartę, to już nie chciałam niczego innego  😀  Ta ze szpinakiem pacle lizać. Ale była jeszcze inna(e), jeszcze pyszniejsza, na tę także się rzuciłam, olewając ryzyko alergicznej reakcji na laktozę, dziś siedzę z ramieniem wysmarowanym Elocomem a wewnętrznie aplikuję sobie cetyryzynę  – ale warto było  😀
Te malutkie panierowane kotleciki także pychota, mniam    ❤
Towarzysząca mi Kasia nie mogla nachwalić się zawijasków z łososiem, ale ponieważ jest elegancką dziewczyną a nie pospolitym obżartuchem jak ja, skonsumowała jedynie 6, ekhem, oczywiście chciałam powiedzieć tylko trzy   😉

Miłośnicy zdrowego odżywiania się wybrali owoce  🙂
Przywiodły wspomnienia z czasów komuny, kiedy mandarynki i pomarańcze pojawiały się w sklepach 2 razy do roku, przed Świętami jedynie, i gdy cała rodzina, katując mnie nimi, powtarzała chórem: no jak to nie lubisz, jak to nie smakuje, masz jeść, bo to wielki cymes i rzadkość  i nie uwidzisz wcześniej, jak za pół roku!!!!
(Nostalgia mode on)
Ale niektórych sprowokowały do działalności artystycznej:

Dodajmy jeszcze radość z dawno niewidzianych – Agnieszki, Gobosa, Krzyśka S, Roberta… Ach, te rozmowy i gorące dyskusje. Wiele miłych słów na temat bloga, relacji  i zdjęć – szczególnie te ostatnie baaardzo się dla mnie liczą, dzięki ogromniaste, Karolina i   Piotr    ❤
Cieszy mnie także i to, że wreszcie udało się zadebiutować mojemu pierścieniowi, niezwykle udanej podróbce tego z Alchemy Gothic, a opowieść o tym, jak tuż przed wyjściem zmniejszałam jego obwód przy pomocy młotka, deseczki do wędlin i progu między łazienką a przedpokojem –  rozbawiła wielu współimprezowiczów  🙂

Chwalono moja stylówę, ba, nawet od zupełnie obcych osób (facetów także) nasłuchałam się komplementów, jak świetnie pasuje biżuteria do sukienki a sukienka do butów.
Zachwycano się moją torebusią-portfelikiem i łapano ją za cycki.

A właśnie – w temacie cycków:
Kto rozpozna – które czyje?

a tę piękne nogi do kogo należą?

😀

Kiedy koło 5 rano, umęczona na maksa, pożegnałam się ze wszystkimi i już zimowo opatulona zmierzałam ku wyjściu – ze schodków zawrócił mnie podstępny Kornik, zapuszczając Rammsteina„Toxicity” SOAD i jeszcze  „Bodies” Drowning Pool, w niektórych kręgach kawałek kultowy   🙂
Więc rzuciłam gdzieś płaszcz i plecak i wróciłam na parkiet, żeby dzikim skakaniem i profesjonalnym headbangingiem powitać wraz z innymi nowy rok.

😛  😛  😛

Nowy rok został powitany także chóralnym śpiewem.

Bo nagle okazało się – że wszyscy w klubie na to właśnie czekali.
Była 5 rano, a parkiet wypełnił się szczelnie osobami płci obojga skaczącymi dziko, machającymi włosami, pogującymi w najlepsze.
Ta niesamowita, szalona, nieposkromiona energia była jak fala tsunami, jak wybuch wulkanu, zdawała się rozsadzać klub.
Plus chóralne „LET THE BODIES HIT THE FLOOR”    😀
I muszę o tym napisać – dla mnie bohaterką wieczoru została Kasia S.

Jej wyczyny parkietowe to zupełnie nowa apoteczna jakość, witamy więc z radością kolejną dansflorową niezmordowaną wymiataczkę   ❤

W tej samej konkurencji mamy też i męskiego zwycięzcę  🙂
Jednoosobowe jury niniejszym przyznaje order i nagradza zasłużonym buziakiem – Gobosa, niech nam żyje i częściej nawiedza Kraków   :*
Na podium musi też się zmieścić Gosiaczek, Gaba i Magda, Karolina z Piotrem, Belit, niezmordowany Przemek

Kto więc spędził tę szczególną noc w roku na białej sali – niech żałuje i następnym razem wybierze Apotekę 🙂

Dzięki!!!!

I ogromne, ogromniaste dziękaski dla niezmordowanej obsługi, ale przede wszystkim dla Belit za ogromny wkład pracy w ogarnięcie imprezy, cateringu, rezerwacji itepe… plus nieustanne czuwanie nad bieżącymi wydarzeniami i całością imprezy  ❤

 

 


PS.
I jak zwykle, prośba 🙂
Jeśli spodoba Ci się tu zamieszczone, a wykonane przeze mnie zdjęcie, tekst – albo jego fragment i chcesz je wykorzystać – na fejsie, swojej stronie, blogu itp, to dołącz plis link z adresem artykułu, z którego pochodzi, albo z adresem tego bloga. Natomiast użycie fotki bez pytania, a szczególnie wycinanie mojej sygnatury, dowolne kadrowanie/ciachanie/przeróbki zdjęcia spotkają się z moim dożywotnim fochem i okrutną klątwą, a wcześniej złamią mi serce, poważnie….
Dzięki !!!!!