Mam wrażenie, że powinnam założyć podkategorię pt: „cytaty z mojej siostry”.

Otóż Martusia nieustannie testuje moją czujność i poczucie humoru, a kruczek jest w tym, że nie używa emotek, zupełnie, czym sprawia mi ogromny problem, no bo jak bez emotki mam poznać, czy to na poważnie czy dla jaj… ja, typowe, ekhem, dziecko internetu nie rozumiem tekstu bez tych małych ikonek tłumaczących ocb, sama używam ich namiętnie do przesady. A tu taka siurpryza i lol i weź tu rozkmiń.

Ale daje radę coraz lepiej  😀

Więc jest sytuacja, piszę do niej maila z podziękowaniem za zaproszenie do Raby i że tak dzielnie znieśli moją obecność. Niektóre nasze zwyczaje różnią się diametralnie, więc dziękować było za co.

Za moment czytam Martusiową odpowiedź:

 

No i przestań z tym ,,znoszeniem twojego towarzystwa”, żadne bohaterstwo, parę godzin każdy by wytrzymał.

😀

 

————————————————————————————————

 

Kolejny hermetyczny, matematyczny żarcik.

Gosia czyta treść zadania:

„Ramiona trapezu mają długość 3 i 6”     tu przerywa czytanie i pyta:

„a czy to jest trapez równoramienny?”

Kurtyna.

😀

——————————————–

I na specjalne życzenie Belit – cytat ze mnie  😛

Dla dodania mojemu pokojowi świątecznego dizajnu planujemy przybić do ściany choinkowy wianuszek, który Belisia wydziergała własnymi ręcyma. Wianuszek jest nieduży a ścianka działowa cieniutka, jak to określił kiedyś Kasiulek –  „z papendekla”, czyli z tektury.

Przyniosłam więc pudełeczko z malutkimi gwozdkami, ale Belit i tak wygrzebuje z niego sześciocentymetrowego hufnala i podając mi woła, że ten będzie dobry.

O matko, Ty to Chrystusa do krzyża masz zamiar przybijać czy ten mój wianek, ej!  –mówię zdziwiona…

——————————————————————–

Oto porcja przedświątecznych powodów do radości:

B. pracowicie przygotowuje sobie coś w rodzaju prywatnego kompendium wiedzy, prostym językiem i własnymi słowami dla lepszego zrozumienia.
Wszystko ślicznie wyrysowane, definicje i twierdzenia w rameczkach i na kolorowo.
Postanawiam zapoznać się bliżej z tekstem.
Oto fragment tyczący twierdzenia Pitagorasa:

W trójkącie prostokątnym suma przyprostokątnych jest prostokątna.

a niżej:

Twierdzenie odwrotne do Pitagorasa jest podobne do normalnego twierdzenia, tylko musimy się dowiedzieć, czy przyprostokątne tworzą kąt prosty.

Reszty nie doczytałam, bo umarłam ze śmiechu   😛

——————————————-

Kacper ma problem z działaniami na pierwiastkach.

Jak mnożę pierwiastki to one się tak pod siebie wkładają?

—————————————————

W ramach drobnego lekcyjnego offtopu M. opowiada o wyjeździe do Kirgizji.

Ja – zaraz, zaraa, ale gdzie jest Kirgizja….

i słyszę precyzyjne wyjaśnienie:

no tam, gdzie Kirgistan!

————————————————————————————

Kolejny odcinek cytatów z uczniów zawdzięczacie Mojej Siostrze, i to chyba nie jest jej ostatnie słowo 😀

Oto cytaty z jej ulubionej uczennicy, Gabrysi: przy liczeniu słynnej delty ma pomnożyć -4 razy 2 i razy -3 i wychodzi jej -24. Na pytanie

„Gabi, nie widzisz dwóch minusów?”
odpowiada:
„widzę, ale są w odległości.”

Gdy Marta już się kula ze śmiechu, Gabrysia dorzuca jeszcze:

„a w ogóle pierwiastek z delty – to jest jakieś chore!”

Moja Siostra mało się nie posikała… 😀
Tą sama Gabi stwierdziła kiedyś:

„a w ogóle to ja nie jestem stworzona do liczenia…”
A jej określenie prostej:

„prosta to się tak beznadziejnie ciągnie i ciągnie…”

Czy już kochacie Gabrysię? Bo ja tak  😀


Nasz ulubiony kumpel Gobos, ozdoba wieczoru panieńskiego Lukra, w związku z Olgą, zamawiającą kawałek Sisters of Mercy:

„Po ostatnim koncercie Sisterek stwierdzam, że Endrju (ich wokalista, przyp. mój) zdecydowanie powinien zająć się jakąś inną robotą.
Nie może być więcej zajebistych ludzi w tym wieku!!
dodał patrząc na mnie wymownie.

Gobos, wiszę Ci sześciobrowara 😀

——————

Rolka zdejmując kurtkę narzeka na strasznie elektryzujące się futerko przy kapturze.
Natychmiast demonstruję jej zbawcze działanie płynu do płukania E o zapachu morskim.
Rolka w niedowierzaniu dopytuje, czy to wystarczy tak pociapać – i już, ja  – że jak najbardziej i że czasem stosuję tę samą metodę na elektryzujące się włosy, gdy zawodzi odżywka.
Ok, przechodzimy do zajęć i po paru niepowodzenia Rolce udaje się ślicznie rozwiązać zadanie, po przeprowadzeniu bardzo zgrabnego rozumowania.
Chwaląc ją  sugeruję, że muszę się zaopatrzyć w jakieś ciasteczka, albo chociaż rodzynki w czekoladzie – po każdym wysiłku myślowym zakończonym sukcesem następowałaby nagroda i wizja schrupania rodzynka czy herbatniczka mogłaby podziałać stymulująco. Dodaję też dowcipnie coś o skuteczności podobnych metod podczas tresury zwierzątek… a Rolka ripostuje, że raczej widziałaby to inaczej: ja z jakimś kosmicznym urządzeniem, które razi prądem po każdej niewłaściwej odpowiedzi, jej od tej elektryki włosy stają dęba, więc ja oczywiście czuwam w pobliżu ze zbawiennym płynem E …

—————————–

Z Izą rozwiązujemy zadanie z użyciem procentów.
„Dzbanek ma pojemność 2 litry, napełniony jest w 25%, ile jest w nim wody?”
Iza: „no… tak malutko…”

😀

————————–

Dziś będzie cytacik z Drzo   🙂

Taka sytuacja.
Robię zakupy w Delikatesowie i razem z właścicielką narzekamy na mrozy i trudności w dogrzaniu mieszkania.
Ja: „U mnie dodatkowy chłód, bo mieszkanie pode mną puste, zamieszkująca je dziewczyna wyjechała na dłużej i ogrzewanie wyłączyła”
Pani z Delikatesowa: „No tak, sama to pewnie wyjechała grzać się gdzieś w ciepłych krajach – a u Pani od podłogi ciągnie.”
Ja, ze śmiechem: „Ciepłe kraje to tak nie bardzo, bo wyjechała do Finlandii.”
Pani z D. i stojący za mną brodacz z koszykiem rzadkich piw wybuchają śmiechem.
„Racja, w Finlandii to się  jakoś specjalnie nie zagrzeje…” – dodaje pani z Delikatesowa.
Ja: „No też nie wiem w sumie, bo wyjechała do ukochanego…”
Pani i brodacz zaliczają kolejny wybuch radości   🙂
Ja ciągnę temat „i to jeszcze taki przystojny, długowłosy i blondyn, ciacho po prostu…”
Pani z D. potwierdza ze śmiechem – jak przystojny, długowłosy i blondyn – to się dziewczyna nie ma co martwić o zmarznięcie   😀  I dodaje jeszcze:
„A to widzę, że jakaś zaprzyjaźniona sąsiadka, jak się chłopakiem pochwaliła, zdjęcia pokazała…”
„My tu w kamienicy wszystko sobie pokazujemy, bo jest nas niedużo, więc się znamy i kochamy i…” – odpowiadam, ale  resztę mojej wypowiedzi zagłusza ogólny rechot, brodacz o mało nie upuszcza koszyka z piwem…

Taaaa…  😀

————–

Szymon w pierwszy dzień prawdziwej zimy (śnieżyca, na  mieście śniegu po kostki i wyżej) zawitał do mnie w takich oto tenisóweczkach:

Na pytanie, dlaczego nie założył zimowych, odpowiedział:

Bo ich nie lubię!!!!

Jejku, ale czemu ich nie lubisz?

Bo są brudne i mają urwaną sznurówkę”.

😀

Uwielbiam Szymonowe podejście do życia – a Wy?  😀


Reklamy