Tagi

https://www.facebook.com/events/1651540825157791/?active_tab=discussion

W sobotę 22 października odbyła się w krakowskiej Schizofrenii podwójna uroczystość: trzecia odsłona zlotu „mebli barowych” czyli po prostu stałych bywalców krakowskich kultowych metalowych klubów i … tu chyba potrzebny będzie dłuższy wywód.
Żeby wytłumaczyć znaczenie końcówki tytułu notki muszę cofnąć się o ładnych parę lat, do czasów, gdy istniał i rozkwitał portal Altergothic.
Każdemu, kogo ciekawi jego historia i to, jak wpłynął na mnie i moje życie, polecam lookniecie na stronę tytułową bloga – tam, we wstępie, opowiadam o tym dość dokładnie.
W czasach jego świetności wielokrotnie organizowaliśmy zjazdy użytkowników, czy, jak woleliśmy – „użyszkodników” portalu. W zasadzie każde spotkanie w tym gronie, nawet z udziałem 2 czy 3 „spamerów”, (które to miano nosiliśmy z dumą), zyskiwało etykietkę Ogólnopolskiego Zlotu Spamerów, w skrócie O Zet Es.
Teraz, gdy od zamknięcia portalu minęły 3 lata, najwytrwalsi, najtwardsi, najbardziej zagorzali użyszkodnicy robią to nadal.
Fejs pomaga nam utrzymywać kontakty (także pierwotna wersja Altergothica – forum na pun.pl) ale staramy się także wykorzystać każdą możliwość spotkania się w realu.
Niektórzy takie okazje celowo „produkują”, takie, jak na przykład wyprawa na koncert The Mission, z Poznania do Wawy  – przez Kraków  😛
Właśnie tak uczynili Gosia i Wojtek – czyli Salai i Adalbert z AG    ❤

W związku z tym doniosłym wydarzeniem zostali godnie powitani na krakowskiej, schizofrenicznej ziemi, jak tradycja nakazuje – chlebem i solą.

A tak „chleb” prezentował się jeszcze w moim salonie, w otoczeniu fioletów, a upiekły go zdolne łapki Madzi J. z https://www.facebook.com/TenebrisGothicAccesories/
Przyznam, że kiedy dostarczyła jeszcze ciepły prezent – moje zachłanne łapki nie chciały go wypuścić.
I od razu zamówiłam kolejny, tym razem dla siebie.
Tak, wiem, całkiem normalna to ja nie jestem   😛

Zanim Altergotycka Delegacja pojawiła się w Schizo – pisząca te słowa umilała sobie czas oczekiwania schizofrenicznymi atrakcjami:

Aż wreszcie –  są:

W programie artystycznym imprezy były przewidziane gorące niespodzianki:

Nowi goście zapewniali wysoką temperaturę dyskusji i niesłabnący poziom adrenaliny…

.. i piwa….ale także dostarczali powodów do romantycznych wzruszeń….

A dokoła trwała zabawa, toczyły się imprezowe dyskusje przeplatane harcami na parkiecie  🙂

(brawa dla mistrzów drugiego planu   😀

Uwierzcie – zgrany team metalowych serc, rozgrzanych do czerwoności, podnosił temperaturę również w okolicach parkietu, fot jednak tyle co nic, bo Pani Fotograf była zajęta machaniem fryzurą i z rzadka sięgała po aparat:

Nie mam niestety dowodu na to, że także i Wojtek dał się ponieść gorącym rytmom i poskakał do Boney M.
Musicie uwierzyć mi na słowo  🙂

Tymczasem wielkie dzięki za „Hellreisera” i muzykę z „Requiem dla snu”.
Za „Łzę…”, najpiękniejszy na świecie utwór Kata.
I za wszystkie SOAD-y.

I ciepłe pozdro dla baru!!!!

——————-

I dla uroczych dziubków  😛

———————-

I dla „spadaj z tym fleszem!!!”   😛

😀

———–

 

 


PS.
I jak zwykle, prośba 🙂
Jeśli spodoba Ci się tu zamieszczone, a wykonane przeze mnie zdjęcie, tekst – albo jego fragment i chcesz je wykorzystać – na fejsie, swojej stronie, blogu itp, to dołącz plis link z adresem artykułu, z którego pochodzi, albo z adresem tego bloga. Natomiast użycie fotki bez pytania, a szczególnie wycinanie mojej sygnatury, dowolne kadrowanie/ciachanie/przeróbki zdjęcia spotkają się z moim dożywotnim fochem i okrutną klątwą, a wcześniej złamią mi serce, poważnie….
Dzięki !!!!!