Tagi

Jest wtorek, 4 minuty po północy, na moim monitorze dobiegły właśnie do końca napisy  po ostatnim, ósmym odcinku miniserialu „Stranger Things”.
Znacie to uczucie, prawda?
Finał sezonu, co prawda Neftlix zapowiada drugą serię, ale kto ich tam wie,  finał, koniec, finisz, kres – i co teraz zrobić ze swoim życiem?
Jeszcze nigdy, po zakończeniu żadnego serialu – nie czułam takiej beznadziejnej pustki – jak teraz.
Te 3 noce, w czasie których połknęłam całość, przeniosły mnie w inną rzeczywistość, której zdawałam się nie opuszczać po wyłączeniu kompa, podczas lekcji czy codziennych zajęć.
Dziś – jadąc do pani I. po kolejną porcję porcelany późnym popołudniem omal nie wysiadłam na innym, niż trzeba przystanku, a później z trudem skupiałam się na wytyczonej trasie, ponieważ myślami byłam w Hawkins, w stanie Indiana.
Wczoraj było podobnie – nie mogłam doczekać się końca zajęć i uparta myśl „rany, kiedy wreszcie uczniowie sobie pójdą, będzie wieczór i będę mogła TAM wrócić” nie dawała mi spokoju nawet podczas wyznaczania dziedziny jakiejś funkcji wymiernej.
Nawet klimat moich snów się zmienił – stały się bardziej mroczne, a miejsca ich akcji przypominały Drugą Stronę/The Upside Down kto widział serial, ten rozumie.

Jeśli chcecie poznać więcej szczegółów fabuły – polecam choćby tę

recenzję

bo podpisuję się pod nią wszystkimi czterema łapkami i ogonkiem   🙂
Zresztą, podobno, opinie oczarowanych serialem, te w necie i te od znajomych – nie różnią się wiele od siebie.
Napiszę więc jedynie w punktach – co zachwyciło mnie.
Tak na wejściu to genialnie połączenie (w idealnych proporcjach) horroru klasy B z filmem familijnym, sf, dramatem i komedią.
Fantastycznie, naprawdę świetnie grające dzieciaki, no i cudowna Winona Ryder
Cudownie oddany klimat i realia lat 80tych, mnóstwo nawiązań do kultowych filmów – od „Gunies” do „Łowców duchów”, od „Jumanji” po „X Files”… nawet do „Obcego” 😉  także do prozy Stephena Kinga czy Kuntza

Sporo zakamuflowanych ale świadomych, jak sądzę, podobieństw do znanych z innych filmów postaci, scen czy nawet rekwizytów (miłośnik sf czy horroru z pewnością to zauważy) …. zjawiska paranormalne, nielegalne eksperymenty naukowe, takie na dzieciach także, także „wspomagane” nielegalnymi substancjami  czy metodami.

Jasne, wszystko to już było, w/w tematy czy motywy były w kinie często wykorzystywane, szczególnie w latach 80tych – ale przecież w sumie można powiedzieć, że w kinie (jak i w muzyce) naprawdę wszystko już było, tematy muszą, z konieczności, się powtarzać   😉
Natomiast takie świadome nawiązania, takie zabawy konwencją/konwencjami, zagadki i podpowiedzi dla uważnych widzów to już zupełnie inna jakość.
Oczywiście, z samych zapożyczeń nie zbuduje się dobrego filmu, nie wystarczy ich posklejać, nawet umiejętnie. Tu bazę stanowi fajna fabuła, bardzo mocno trzymająca się kupy, elementy sf mają solidne podłoże „naukowe”, nic nie bierze się z czapy, nawet potwory 😉

I zapomniałabym – jeszcze muzyka. A nawet MUZYKA. Jak usłyszałam Petera Gabriela i „Athmosphere” Joy Division to normalnie… ech   🙂

Plus świetna, trzymająca klimat czołówka.

A Kai z

jakbyniepaczec v 2.0

wiszę browca za polecenie serialu.
Dużego, ogromniastego browca. 🙂

Bo za oknem lipiec napierdala słońcem – ale ja wciąż czuję mroźną mgłę listopada 1983…

———————-

PS.
Niniejszą notkę dedykuję nie tylko Kai, ale wszystkim moim współdyskutantom, Kasi, Monice, Hubertowi, Marcinowi, Bartoszowi i innym, zachwyconym serialem podobnie jak ja, dla których wyłapywanie tych podobieństw, nawiązań czy momentów, w których „autorzy puszczają oczko do widza w dialogu między bohaterami znasz książki Kinga?”, jak napisała Małgorzata W. było świetną zabawą.

PS2.

Na moim ulubionym   https://www.facebook.com/groups/jakbyniepaczec/

serialowym fanpage’u powstał swoisty fanclub ST. I od nich właśnie cudowny muzyczny mix z serialu:

 

http://www.thevinylfactory.com/vinyl-factory-news/stranger-things-tribute-mix-dj-yoda/

Dzięki, Bartek  🙂