Tagi

Film ma zaledwie tydzień, wrzutka na fb dotarła do mnie wczoraj.

Nakręciła go studentka warszawskiej szkoły filmowej i jest po prostu świetny.
W linku niżej trochę więcej na ten temat:

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,115167,20388468,10-centymetrow-9-minut-0-budzetu-wazna-tresc.html

To niezwykle ważny film, bo gwałt i wszystko co jego tyczy – to wciąż temat tabu.
Dlatego trzeba mówić o tym głośno i wyraźnie.
Paula Kufel właśnie to zrobiła.
W 9 minutach dialogu między zgwałconą dziewczyną a przesłuchująca ją policjantką, (bo to bardziej przesłuchanie niż złożenie zawiadomienia o przestępstwie) nie ma w zasadzie krzyku ani podniesionych głosów, ale ta scena krzyczy.
Obejrzenie jej kosztowało mnie sporo łez, kilka razy musiałam stopować nagranie, by mój szloch nie zagłuszał tego dialogu.
Sądzę, że to właśnie podobnej sytuacji i podobnych pytań kiedyś się obawiałam – dlatego nie zgłosiłam sprawy na policję.
Teraz już mam na tyle sił, ale sprawa uległa przedawnieniu.
Mam więc nadzieję, że inne ofiary będą ode mnie mądrzejsze i silniejsze. A także – że żadna ofiara gwałtu nie zostanie potraktowana tak bezdusznie, przedmiotowo i okrutnie – jak ta odważna dziewczyna.

Pod linkiem, udostępnionym prze mnie na fb rozgorzała dyskusja.
Do jednego z jej kierunków chciałabym się odnieść.
Tyczył on, mówiąc ogólnie, sposobów karania gwałcicieli, możliwości użycia broni, gazu, paralizatora itp.
A moim zdaniem nie to jest w tym wszystkim najważniejsze.
Dla mnie wciąż najważniejsza jest zmiana sposobu myślenia i to nie tylko facetów. Zmiana sposobu postrzegania gwałtu, zmiana zakresu jego definicji. Nie w tym rzecz, żeby każdy miał broń i strzelał w wypadku zagrożenia, tylko – żeby tego zagrożenia nie było, albo żeby choć trochę je zminimalizować.
I nie chodzi broń boże o to, żeby dziewczyny wieczorami chadzały wyłącznie z obstawą, nosiły ciuchy bez dekoltów i nigdy nie zapraszały faceta do domu, gdy są same.
Wręcz przeciwnie – chodzi mi o to, żeby mogły bezpiecznie to robić.
Żeby zmienił się sposób oceniania pewnych sytuacji.
Żeby uległa zmianie społeczna mentalność.
Co mam na myśli?
A choćby to, że jeśli dziewczyna nosi miniówę i przez pół imprezy uśmiecha się do Ciebie – nie oznacza to przyzwolenia na sex. Jeśli się uchlała i bełkocze, przy okazji zwisając na Twoim ramieniu – nie oznacza, że możesz ją przelecieć w kiblu. Jeśli pozwoliła się przytulać w tańcu, miziając Ci włosy – nie oznacza to przyzwolenia na sex. Powiedzmy to wyraźnie – w dowolnym momencie przytulania dziewczyna ma prawo powiedzieć – stop, nie chcę niczego więcej, to za szybko się dzieje.
Bo przecież jest coś takiego jak flirt i nikt nie chce negować jego potrzeby czy uroku. Natomiast chodzi o granice. Jeśli którakolwiek ze stron w którymkolwiek momencie odsuwa się, mówi stop, fajnie jest, ale dość – mam żonę, jestem w związku, czy zwyczajnie nie mam ochoty, nie chcę, nie znam Cię zbyt dobrze, cokolwiek – to żaden nacisk nie powinien mieć miejsca. Żadne „przecież chciałaś”, żadnego oburzenia „co Ty odpierdalasz”. Powie tak tylko burak i cham, a tylko skurwysyn użyje przemocy, fizycznej czy słownej.
Więc jeśli już się zdarzy – to osoba skrzywdzona powinna liczyć na takt, zrozumienie, empatię i pełne zaangażowanie służb wszelakich, przesłuchującego ją policjanta(tki) także.
Nikomu nie wolno rzucać ofierze w twarz oskarżeń, że sprowokowała, i ile pani wypiła, co pani miała na sobie, o której to było, czyli w domyśle – jakbyś ubrała się przyzwoicie to by do tego nie doszło, jakbyś tam nie łaziła, nie piła, nie o tej porze – nie stało by się to co się stało. Sama jesteś sobie winna.
O zmianę TAKIEGO właśnie myślenia mi chodzi.
Żeby rodzice wychowując chłopca uczyli go szacunku dla innych, dziewcząt w szczególności. Żeby wyrabiali w nim postawy pełne delikatności i nie przymykali oczu na przemoc, na próby postawieniu na swoim przy pomocy siły – nawet na etapie wyrywania zabawek.
Żeby rozmawiać o tym z dziećmi i nastolatkami, żeby żaden gimnazjalista nie miał fejmu wśród kumpli z powodu fotek, robionych po kryjomu w dziewczęcej szatni czy kiblu.
Żeby nastolatek, uparcie znajdujący zabawę we wsadzaniu łap za dekolty czy pod spódnice szkolnych koleżanek dostał od kolegów łomot, albo przynajmniej śmiertelnego ignora.
Żeby student, chełpiący się opowieściami, ile to panienek zaliczył, wykorzystując ich upojenie alkoholowe został nazwany przez kolegów chujem, tak jak na to zasłużył a nie obrzucony zazdrosnymi spojrzeniami.
Żeby każdy facet startujący z łapami do znietrzeźwionej imprezowiczki został natychmiast przywrócony do porządku przez znajomych i nieznajomych.
Żebyśmy mieli odwagę, zawsze i wszędzie, powiedzieć głośno i wyraźnie „ej, przestań się pan przyciskać do tej dziewczynki, nie ma aż takiego tłoku w tym autobusie, tak, obserwuję pana i widzę i zaraz zgłoszę kierowcy” albo „kurwa, gdzie ją ciągniesz gościu, gdzie… do domu, w taksówkę do domu ją wsadźmy, chwila, może są tu w pubie jacyś jej znajomi”.
O takie zmiany właśnie mi chodzi.
Także o taką, żebyśmy nie odwracali głowy, bo to nie nasza sprawa a ten facet to pewnie jej chłopak.

Tak, to długi i żmudny proces i nie ma żadnych gwarancji, że się uda.
Ale zmiany zwykle dokonują się powoli, więc to nie powód, żeby z walki o nie rezygnować, nawet mimo braku tych gwarancji.

Paula – jeszcze raz dziękuję Ci za ten film.

 

PS:    a tu dalszy ciąg:    https://drzoanna.wordpress.com/2016/07/15/10-cm-epilog/