Tagi

Jak się tak zastanawiam, wachlując się i ciężko dysząc równocześnie, to lato i upały mają 1 plus.
Dokładnie jeden, jeden jedyny.
Mianowicie ten, iż mogę wreszcie użyć swojej turbo-mrocznej, czarno-fioletowej gotyckiej pościeli, do której nie mieści się moja wielka zimowa kołdra.

got1.jpg

Właśnie zapakowałam w te gotyckie fiolety nieduży, cienki pledzik, w zasadzie narzutę z Ikei, pod którą sypiam latem.

got3s.jpg

got4s.jpg

W sytuacjach jeszcze bardziej hardkorowych temperaturowo – sypiam pod samą fioletowo-gotycką poszewką.

Z zakupem tej pościeli na allegro wyszło tak sobie średnio.

Na zdjęciu sprzedawcy wyglądała milion razy lepiej, na dokładkę po wstępnym upraniu mocno przejaśniała, szczególnie na zgięciach farba jakby się wytarła. Pościel po prostu wyblakła – czerń zszarzała a fiolet miejscami wręcz zbielał – co na zdjęciach dobrze widać.
Ale i tak jest cudna 🙂 Nawet lewą stronę ma fajną, taka jakby „szroniastą”  😉
Więc patrzcie, podziwiajcie, zazdrośćcie   😉
(czeka na komenty w rodzaju „zajebista fchuj”   😉   )
Pod moim postem na fb, tyczącym powyższego tematu Vil, złośliwa bestia, poleciał „Psami” – że co ja wiem o upałach, barwnie opisał lato w Ciechanowie i wspomniał o urokach lata z punktu widzenia faceta.
Pozwól, mój drogi, że zburzę Twoją romantyczną wizję: kobiety może i mają na sobie mniej ciuchów – ale pocą się w podobnym stopniu co faceci.
Zakładając nawet, że piękna dziewczyna o wypukłościach, tam gdzie trzeba, jest świeżo po prysznicu i użyła antyperspirantu/perfum/balsamu do ciała itepe – to widok jej błyszczącego czoła i mokrych policzków, posklejanych włosów i zacieków pod pachami wcale nie jest jakoś specjalnie pociągający, jak sądzę.
Przez delikatność nie wspomnę o innych miejscach, po których spływają kropelki potu i miejsca te wcale wtedy słodko nie pachną   😉
Podejrzewam, że nie tylko ja, w takiej sytuacji, jestem nabuzowana i wściekła jak milion PMSów na raz.
A mnie dodatkowo robi się słabo. Ale tak na maxa, z silnymi zawrotami głowy, kołataniem serca i poczuciem, że zaraz glebnę. Zresztą – czasem mi się to glebnięcie zdarza, jak zawczasu nie złapię się czegoś albo nie usiądę.
Próbuję się ratować wszystkimi znanymi sposobami – ale są mało skuteczne.
Tak, wypijam hektolitry zimnej mineralki, więc sikam co chwilę – ale czy czuję się od tego lepiej?
Wczoraj próbowałam z wentylatorem – taaaa…. po chwili zaczęło mnie boleć ucho i gardło, a w karku strzyka do dziś.
Za radą Kasi Darkness ustawiłam wiatrak inaczej – w większej odległości, tak, że powiew ledwo mnie muskał i skierowany był nisko, na nogi.
I zaczęłam zaraz kichać a do strzykającego karku dołączył cały tył głowy i łopatki – wyłączyłam, dupa i chuj  😦
Ok, pokażę więc światu, że jestem  twarda i dam radę i bez wentylatora.
Przecież już w niedzielę ma być burza a po niej całkiem znośne temperatury, prawda?

PS.
Żeby nie było, to mam 2 komplety fioletowej gotyckiej pościeli, tę drugą już Wam pokazywałam zimą, ale zrobię to jeszcze raz, a co:

skan1.jpg

Inna jest, taka bardziej skandynawska jakby  🙂

skan2.jpg
Te fotki wyżej są sprzed pół roku – jeju, ależ w międzyczasie zmieniło się moje mieszkanie 🙂
Muszę wreszcie napisać notkę o tych zmianach, obfocić je porządnie, ale nie dziś, nie teraz, jak się ochłodzi.

I wybaczcie, że jakoś słabo wypowiadam się w kwestii Brexit, bo o tym nie myślę. (wciąż ciężko dyszy i wachluje się zawzięcie)
Nie myślę ani o tym ani w ogóle o niczym – za gorąco, obwody mi się przetopiły.  😉

—————–

Drzoanna.jpg