Tagi

13450029_626143107560743_808342747319862447_n.jpg

 

https://www.facebook.com/events/1739914932959157/

No co ja Wam będę kurde ściemniać – niestety starość nie radość, siły już u mnie nie te, co kiedyś, chlip chlip, a ciało coraz mniej odporne na przeciwności losu w rodzaju pęcherze na stopach.
2 dni przed Rockoteką, uskrzydlona remisem z Niemiaszkami w piłce kopanej, umyśliłam sobie wracać do domu piechotą ze Schizo, gdzie nasza Silna Kobieca Reprezentacja z pełnym zaangażowaniem kibicowała naszym (dostałyśmy czerwoną kartkę od współoglądaczy za zrywanie się w emocjach z krzeseł, podskakiwanie i machanie rękami, czyli w konsekwencji zasłanianie ekranu; dobrze, że kartkę –  nie wpierdol, uff…).
No więc piechotą, trasa z okolic Ronda Mogilskiego na Ludwinów, okolice Matecznego.
Nie wiem, ile to kilometrów, ale nie w tym rzecz, noc była piękna, kropił wiosenny deszczyk, tylko kurde moje wypasione butki na platformie z obcasem, założone dodajmy na bosą stopę, niespecjalnie do takich survivali się nadają.

pol_pl_Zmyslowe-czarne-botki-w-kwiatki-637_4.jpg

Założyłam je, bo je kocham, to raz; poza tym nie planowałam nocnych pieszych wycieczek, plan zrodził się spontanicznie i wydawał się super gdzieś do okolic Miodowej.
Tam dotarło do mnie, że coś z moimi stópkami nie tak i nie zrobię już ani kroku więcej.
Rozpaczliwe poszukiwanie taksówki godzinę po północy a dwie po meczu – znacie to z pewnością: wszystkie centrale radio-taxi milczą a ulice wypełnione są mocno zmęczonymi i zdesperowanymi kibicami. Mnie trafiła się jeszcze jakaś bosonoga panna, która zgubiła portfel z dokumentami i musi, po prostu musi tą taksówką, bo szuka, bo może jeszcze tam leży…
Ok, ok pół do drugiej, już w domu, odkleiłam botki od zakrwawionej stopy…
Jeden pęcherz wziął i pękł, inne później się zresorbowały, ale rana na małym palcu utrudnia mi założenie choćby kapcia, on też ocierając narusza świeży strupek.
Po mieszkaniu chodzę boso, wszystko wydaje się wygojone i git – jednak po każdym porannym prysznicu sytuacja się powtarza.
W sobotę, przed wyjściem, opatuliłam paluszek miękkim plasterkiem, ale zanim dotarłam do Apoteki zdążyłam poczuć, że boli, jednak ociera i boli.
Obiecałam więc sobie, że jakoś się doczołgam, kulturalnie posiedzę, piwko wypiję, ze znajomymi pogadam, pofocę – tak z boku i bez angażowania się i po godzince wrócę do domu.
Z powyższych planów udało mi się zrealizować jedynie ten tyczący wypicia piwa i pogaduszek – jednak o cichej elegancji starszej pani, co to boczkiem się przemyka, grzecznie i statecznie nie było mowy.
Ech, może następnym razem 😉

Gdzieś po godzinie w Apotece miało miejsce pierwsze rytualne wsadzanie łba pod kran z zimną wodą.
Potem jeszcze z 3 razy.
Nie pomagało tańczenie w magicznym zasięgu klimy czy wentylatora.

Kiedy Kochana Pani Edytka umieściła wielki wentylator nieco wyżej i zaczął on ogarniać swoim nadmuchem większą część parkietu – z mojej wyjściowej elegancji nie zostało wiele, a fryzura pod wpływem wilgoci malowniczo się spuszyła  😀

Wróciłam do domu po drugiej, obolała, upocona do granic, wymęczona jeszcze bardziej – i totalnie szczęśliwa 😀
Wielkie dzięki Beliś za pamięć i plasterki na łapkę  ❤
A Kasi Darkness za retro-prezent w postaci malowniczego durszlaka, którego prawie zapomniałam, ale zawróciłam już z progu, ach, ach – tym razem się udało  😉

SAM_6787.JPG

SAM_6791.JPG

truskaweczki.png

I jakaż urocza truskaweczka w durszlaku na bakier   ❤

SAM_6790.JPG

SAM_6789.JPG

kasiad2.png

kasiad1.png

SAM_6930.JPG

😛

——————————-

Powitajmy więc stałych bywalców:

zpiwem1.png

SAM_6956.JPG

SAM_6882.JPG

SAM_6872.JPG

SAM_6862.JPG

——————————–

I ciepłe pozdro dla dawno nie widzianych ❤

SAM_6730.JPG

którzy dali się skusić próbówkowej magii  🙂

SAM_6733.JPG

szociki1.png

szociki2.png

i muzyce folk-metalowej i nie tylko, serwowanej przez nieocenionego Karmelka 

SAM_6736.JPG

rany, jak fajnie było Was widzieć po długiej przerwie  ❤

SAM_6738.JPG

i to tak zakochanych i szczęśliwych  ❤

SAM_6739.JPG

A wszystkich witał ciepło bar z nowymi atrakcjami w płynie (Litovel i Obołoń –  pycha i mniam mniam  🙂   )

SAM_6971.JPG

SAM_6917.JPG

SAM_6740.JPG

SAM_6933.JPG

SAM_6749.JPG

SAM_6861.JPG

Oto Belit – jedna z tych, co uległa pokusie:

SAM_6755.JPG

choć sama nie wiem, czy w tym prześlicznym przypadku nie mamy do czynienia bardziej z kusicielką, niż ze skuszoną   😉

SAM_6756.JPG

Z ekranu spoglądał na parkiet ten oto szpilkogłowy facio:

SAM_6758.JPG

inni, wprost z ekranu rzutnika, także kontrolowali taneczny rozwój sytuacji:

SAM_6936.JPG

SAM_6769.JPG

SAM_6770.JPG

a na parkiecie temperatura podnosiła się i podnosiła   😉

SAM_7014.JPG

SAM_7006.JPG

parkiet11.png

parliet6.png

parkiet10.png

SAM_6798.JPG

SAM_6954.JPG

od czasu do czasu dawała o sobie znać świetlna magia    😉

SAM_6811.JPG

SAM_6814.JPG

SAM_6967.JPG

SAM_6965.JPG

😀

parkiet2.png

parkiet1.png

parkiet5.png

parkiet4.png

parkiet3.png

parkiet7.png

parkiet9.png

parkiet8.png

te 3 fotki powyżej to chyba podczas „Warriors…”

SAM_6816.JPG

SAM_6824.JPG

SAM_6888.JPG

SAM_6891.JPG

SAM_6892.JPG

SAM_6906.JPG

jak miło, gdy do stałych wymiataczy parkietowych dołączają nowe gwiazdy  🙂

siedzom2.png

SAM_7002.JPG

SAM_6997.JPG

SAM_6996.JPG

SAM_6989.JPG

SAM_6810.JPG

SAM_6809.JPG

SAM_6802.JPG

SAM_6800.JPG

SAM_6781.JPG

SAM_6783.JPG

SAM_6782.JPG

———————–

SAM_6826.JPG

SAM_6832.JPG

SAM_6898.JPG

———————-

Pani Edytka w fotograficznej akcji:

edytfoto.png

a poniżej – w zupełnie innej   😀

SAM_6842.JPG

SAM_6962.JPG

I kolejna fotka pełna „świetlnej magii”  😉

magia1.png

————————-

SAM_6918.JPG

jeszcze raz tym fleszem po oczach a się zdenerwuję….   😉

SAM_6970.JPG

————————-

a ta Pani unikała oka obiektywu, jak mogła  😀
Jednak upór i cierpliwość profesjonalisty robią swoje, oto efekty:

SAM_6896.JPG

SAM_6921.JPG

SAM_7019.JPG

———————————

Na zakończenie – stały punkt programu, czyli porcja Karmelków   ❤ ❤ ❤

buziaki2.png

buziaki1.png

————–

I jakby kto nie doczytał – było przesuper, za wszystko ogromniaste dzięki !!!!

A specjalne uściski dla Pani Edytki  :*

I dla Karmelka za świetny, folkowo-metalowy set   :*

———————————-


PS.
I jak zwykle, prośba 🙂
Jeśli spodoba Ci się tu zamieszczone, a wykonane przeze mnie zdjęcie, tekst – albo jego fragment i chcesz je wykorzystać – na fejsie, swojej stronie, blogu itp, to dołącz plis link z adresem artykułu, z którego pochodzi, albo z adresem tego bloga. Natomiast użycie fotki bez pytania, a szczególnie wycinanie mojej sygnatury, dowolne kadrowanie/ciachanie/przeróbki zdjęcia spotkają się z moim dożywotnim fochem i okrutną klątwą, a wcześniej złamią mi serce, poważnie….
Dzięki !!!!!