Tagi

To pytanie słyszałam już milion razy.
Moi uczniowie kierują je do mnie od zawsze, jak daleko tylko sięgam pamięcią. Szczególnie wtedy, gdy długo biedzą się nad znalezieniem rozwiązania jakiegoś zadania –  albo, gdy mimo wielu prób, nie są w stanie pojąć logarytmów. Zdarza mi się także, choć wiele rzadziej, słyszeć to pytanie w nieco innej sytuacji, kiedy np uczeń bez specjalnych problemów policzy pochodną jakiejś funkcji i rzuci ” Ooo, to nawet fajne. Ale do czego się przydaje?”
Początkowo, zgodnie z  prawdą i z tym co myślę, zwykłam odpowiadać „to jest piękne samo w sobie i nie musi się do niczego przydawać. Matematyka jest zajebista i nie musi wcale być przydatna w jakichś praktycznych działaniach. Matematyka to nie obliczenia, nawet takie najbardziej skomplikowane – to raczej zespół teorii, pewnych skomplikowanych konstrukcji myślowych, złożonych z dokładnie zdefiniowanych obiektów, relacji miedzy tymi obiektami, ich własności i powiązań. To coś jak filozofia tylko bardziej „dotykalna”, oparta na jasno zdefiniowanych określeniach co jest czym i na sformalizowanym ciągu następstw.”
(Btw osobiście uważam, że filozofia to taka jakby matematyka, ale tworzona przez kogoś, kto ostro przedawkował, a ja nie lubię prochów, dlatego wolę swoją dziedzinę  😉   )
Tłumaczyłam także – że w określeniu „szkoła ogólnokształcąca” czy „egzamin dojrzałości”  kryje się odpowiedź na ich pytanie;  że każda osoba, kończąca pewien etap nauki z definicji powinna posiadać pewien zasób wiedzy z wielu dziedzin, w tym i matematyki.
Zauważyłam jednak, że takie odpowiedzi nie wystarczają, nie satysfakcjonują pytających.
Ostatnio odpowiadam więc inaczej  🙂
Moje wyjaśnienie brzmi mniej więcej tak:

To zależy, co będziesz w tym życiu robił.
Jeśli, przykładowo, będziesz gospodynią domową i staniesz przed wyborem jakiegoś środka czyszczącego do podłóg to umiejętność przeliczenia zużycia każdego z nich na metr kwadratowy i porównania w tym kontekście cen pozwoli Ci wydać Twoja krwawicę najrozsądniej.
Jeśli będziesz projektował opakowania na jakiś produkt to badanie przebiegu zmienności funkcji ze szczególnym uwzględnieniem pochodnej pozwoli Ci zrobić to tak, by przy minimalnym zużyciu materiału opakowanie zawierało jak najwięcej tego produktu.
Skomplikowane funkcje pozwolą Ci określić tor ruchu cząsteczek i gwiazd.
A ostatnio odpowiadam tak:
Wyobraźmy sobie, że funkcja f(x) określa skuteczność jakiegoś gazu bojowego w zależności od zespołu różnych warunków, w tym atmosferycznych i oczywiście od ilości zużytego gazu.
Badanie zmienności tej funkcji, umiejętność liczenia ekstremów, w szczególności maksimum warunkowego funkcji wielu zmiennych da Ci możliwość zabicia największej ilości wrogów zarówno w letni i parny dzień jaki i mroźną noc.

Oczywiście gaz bojowy można zamienić na handlowe kalkulacje cen winogron w stosunku do ceny jabłek, bo akurat te pierwsze w dużej ilości dostarczył nam nasz zagraniczny dostawca, nie do końca legalnie, więc to tzw „gorący towar” i chcemy pozbyć się go jak najprędzej ale także na nim zarobić. Dodajmy jeszcze do tego nasze pragnienie,  takie z poczucia patriotyzmu i z powodu wyrzutów sumienia co do tych nielegalnych winogron –  żeby klienci kupowali także rodzime jabłka… wszystko to załatwi nam analiza krańcowa zysku stosująca rachunek różniczkowy kilku zmiennych.
Oba cytowane przykłady, szczególnie ten z gazem bojowym w zupełności załatwiają sprawę i pytanie „a do czego mi się to przyda w życiu” już się nie pojawia.

PS.
Mam też gotowe odpowiedzi  w kwestii przydatności w codziennym życiu sinusa i cosinusa, jakby co   😛