Tagi

,

https://www.facebook.com/events/1167836806578031/

Słoneczka moje śliczne – jeśli liczycie na rzetelną i wyczerpującą (jak zwykle) relację z wydarzenia – to niestety.
Dupa.
Nawet powiedziałabym – dupa i chuj.
Relacji нет и не будет.
Impreza urodzinowa piszącej te słowa, emocje z imprezą związane, całe to niesamowite zamieszanie w jej sześćdziesięcioletniej głowinie plus wrażenie, jakie wywołała mnogość zgromadzonych, ich ciepłe i wzruszające słowa plus prezenty… sami rozumiecie.
Spodziewajcie się więc chaosu, góra trzech sensownych zdań na temat faktów, zupełnie przypadkowo przez Szanowną Jubilatkę zauważonych i zapamiętanych.
Sierota durna nie usłyszała nawet Lacrimosy, speszyl mix werszyn i speszyl prezent od Karmelka, dobrze, że litościwie przytruchtał do stolika Jubilatki  i o tym, że oto właśnie leci Lacrimosa  – poinformował.
Jubilatka wypruła oczywiście na parkiet i przy pomocy wzruszonych gibnięć zrobiła z siebie debila – ale i tak za późno, i nie liczy się i w ogóle i strasznie plasiam, Karmelku
Z pewnością zawinił tu urodzinowy prezent od baru – piwo z lodem, jak pan bóg przykazał, z limonką i z wieeeelkim ładunkiem serdeczności, tak, z pewnością właśnie to Jubilatkę oszołomiło 😉
Skoro o barze i kulinariach – jejuniu, ja to w Schizo to chyba stołować się zacznę, te zajebiste tosty bez szynki ale z salami (bar zrozumie 😉  ) ozdobione sporą ilością pomidora, ogórka i papryki, zdrowe i pyszne, mniam.
Te vege też mniamniuśne bardzo, jak podpowiada Lukier, a podobno były jeszcze rewelka zapiekanki ze szpinakiem i inne cuda…
Widać więc, że dziennikarska uwaga Drzo wystawiona była na ciężką próbę… w zasadzie kolejna ciężka próba pojawiała się z wejściem każdego gościa.
Było więc „AAAAAAAaaaaaa Lukier!!!! Lukier!!!!To Ty!!! Jesteś!!! Przyjechałaś, z innego województwa przyjechałaś!!!!” i skakanie pod niebo i oczy mokre i ocean przytulasów ❤
A jak zachować dziennikarską uwagę podczas tych skoków, wśród łez i uścisków? No niedasie, niedasie i tyle….
Może więc zdjęcia jakoś uporządkują ten chaos informacyjny 😉

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, foty przy blasku świec są zajebiste, mam nadzieję, że przynajmniej uda się Wam rozpoznać gwiazdę pagan disco – Snowida :*


A tu moje dziecko, Grzesiek, ze swoją dziewczyną Martą 🙂
Kiedy ich zauważyłam poryczałam się po raz pierwszy. Niby domyślałam się, że może będą, raczej będą – ale przeczuwać a zobaczyć to różnica.
Strasznie mi zależało, żeby przyszli – no i  :*


A tu – Yaga z Lukrem, Yaga się maskuje, Lukier się chichra, normalka 🙂


i ta pani też się maskuje….  😉


No i się zaczęło  – jak widać niektórzy postanowili osłodzić mi starość 😉

Dzięki!!!!  ❤

Zawsze twierdziłam, że umrę gruba, ale szczęśliwa  😀 Do tematu tych przepysznych czekoladek jeszcze wrócę, pod koniec relacji, może nikt nie doczyta, bo troszkę się wstydzę (nadzieja mode on)  😉


A tak wygląda szczęśliwa Drzo z najnowszą płytą Lacrimosy: oczy przymknięte, drogocenny prezent przyciśnięty do cycków, ekhem, znaczy do serca, oczy znowu trochę jakby mokre 😉


Urodzinowe uściski z Ancikiem – oczy mokre coraz bardziej 🙂


i z Kasią Nacht:


Drzo z urodzinową karteczką 🙂


Drzo dostała prezent !!!! Jej mina wyraża wszystko – mój Ci on, mój, nie dam!!!!   😀

… i kocham go bardzo.…  (na drugim planie Marta z mistrzowską miną 😉  )

moja mina także godna mistrza 😛  i ten prześliczny papier, i kokardka we fiolecie, oczywiście ❤


No dobra, komentarz zbędny 😀 Cieszę się jak pojebana 😀 Bo to było na czele mojej listy marzeń ❤

my dreams come thrue czy jakoś tak 🙂

Jakby ktoś miał wątpliwości – ja właśnie całuję te spełnione marzenia, na drugim planie mój syn, przyzwyczajony do podobnych akcji ledwie się uśmiecha – a Martusia prawie płacze ze śmiechu 😀


o, a tym fiolecikiem wyłożę sobie półeczki w łazienkowej szafce 🙂

a tym  – będę się wycierać po prysznicu, olbrzymiasty ręcznik, w który możesz się zawinąć cała, nawet jak masz w obwodzie 2 metry ❤


Tu chyba próbuję wygłosić spicz, czy coś – mina Martusi mówi, że wypadło doskonale 😀
Ach tak, pamiętam, pamiętam – zawołałam: dajcie mi piwa, bo zaraz się rozryczę, i oto fota z piwem i prezentem 🙂

i w końcu się popłakałam całkowicie:

i próbuję odwrócić uwagę od moich łez:


i festiwal łez zaczyna się na nowo ❤



Och Ty, Ty, Ty… mój bohaterze… nikt nie zakłada bransoletki tak jak Ty mmmm….. 😀


Teraz, dla odmiany trochę seksu, w sensie, że scenki rodzajowe  będą:


…no, właśnie 🙂



a pan eMCe skrupulatnie wszystko notuje – kto, z kim i za ile….


robiłaś mi foty? to MASZ!!!!”   😉


wklejam te foty i wklejam, i myślę sobie – rany, ile luda, i wszyscy mnie kochają 🙂


:*


No i trochę fot parkietowych, plasiam, większość czasu spędziłam przy stoliku, na zmianę skacząc z radości i płacząc, ale i o dansflor zahaczyłam 🙂
Poczujcie i Wy tę magię 🙂

wyżej – ja nie śpię, ja odpoczywam 😉

A tak poważnie – ciepłe metalowe pozdro dla Michała i Darka, dzielnych parkietowych wymiataczy. Dzięki nim w swoje 60te urodziny wzięłam udział w pogo, takim na ćwierć gwizdka, ale i tak zaliczone 😀
Było super :*


I na koniec: owinięta w prezent moja kochana Belit, jako słodka dziewczynka, ale taką słodyczą z horrorów, wiecie… 😀

poniżej 100% słodyczy bez horrorowego podtekstu  ❤

i Karmelek mówi „heloł„:


I tak, pamiętam, że wreszcie udało mi się poznać dziewczynę Sebastiana F. :*
Że rozpływałam się z zachwytu nad żyletkową deską kibelkową w Schizo 😀
Że skumplowałam się ze ślicznie wytatuowanym gostkiem, siedzącym przy stoliku z tyłu, którego wciąż atakowałam cielskiem, łażąc do baru i kibelka, że pochwaliłam się urodzinami, on pogratulował, złożył życzenia i elegancko wypiliśmy  piwnego brudzia 😀

A do pana z allegro napisałam powtórnego maila… właśnie, bo Wy nic nie wiecie 🙂
Na ten stoliczekowy taborecik shabby shic zasadzałam się od tygodni, wciąż łamiąc się i deliberując nad kolejnym wydatkiem.
Kiedy zwierzyłam się Belisi ze swoich zakupowych rozterek – nie miałam pojęcia, że zostanie odfajkowany każdy punkt z mojej listy, że zostaną spełnione wszyściutkie moje marzenia 🙂
Tak więc w piątek, dzień przed imprezą, wlazłam na allegro i napisałam maila do sprzedającego:
„Szanowni Państwo, trochę się zagapiłam i jak widzę oferta jest już nieaktualna. Czy jest szansa, że taborecik zostanie wystawiony ponownie? Widzę wśród wystawionych nieco podobny, ale ten podoba mi się trochę bardziej…”
No i niestety odpowiedź brzmiała, że po zupie, sprzedane.
Przez ułamek sekundy przemknęła mi myśl, że może…. a nuż…. ale ją odrzuciłam, taboret tani nie był, czasu od rozmowy z Belisią minęło niewiele, zanim by dotarł z północnej Polski… wzdych, niemożliwe, wzdych.
No i jak wiecie, okazało się, że się myliłam, że niemożliwe stało się możliwe.
Zaraz więc w niedzielę wysłałam maila tej treści:

„Szanowny Panie !! Pytałam o dostępność tego ślicznego stoliczka z przecierką i szalenie zmartwiła mnie Pana odpowiedź, że został już sprzedany, a tak ogromnie mi się podobał. Proszę sobie jednak wyobrazić – że to do mnie w końcu trafił. Mam go !!!! 🙂 To grupa moich przyjaciół zrobiła mi urodziny-niespodziankę, spełniła moje marzenie i mi go kupiła – właśnie wczoraj prezent został wręczony. Jest przecudny, stylowy i świetnie wypełni moje na nowo aranżowane wnętrze. Znajomi już wystawili pozytywa – ale jeszcze ja chciałam ogromnie podziękować, to były moje najlepsze w życiu urodziny !!! Dzięki!!!”

Zanim więc nadejdzie przesyłka z nocnym przyłóżkowym stoliczkiem, robionym na zamówienie i zanim wyremontuję nieco łazienkę, gdzie przecierany taboret zajmie honorowe miejsce  – tymczasowo prezentuje się on tak:


Ręczniki:

Tak tak, wiem,  mam bałagan straszny na ladzie, ale tam jest dobre światło, a musiałam pokazać wyraźnie ten przecudny fiolecik ❤


Yaga ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤


Karteczka hendmejdowa, kocham Belit

Na uważnym rozczytywaniu, co kto napisał, spędziłam chyba z godzinę 🙂

Grzesiek, Twój tekst także rozczytałam i synu mój, za tę babcię to wiesz, o co się prosisz?  😉


Seksowne pończoszki:

Nawet cudniaste pudełeczko, w które Moja Była Żona zapakowała pończoszki znalazło zastosowanie:

Tam też na razie zamelinowałam stylową drewnianą zakładkę – sterta książek zakupionych/sprezentowanych, a jeszcze nie przeczytanych liczy jakieś 7 pozycji, w tym „Portret podwójny…”, więc przyda się na bank, dzięki!!!!


Czekoladki od Kamila i Pauliny… tu zamknięte w lodówce i strzeże ich strażnik 😉
A na imprezie rozpakowałam je oficjalnie, jednak zorientowawszy się, jaki to wypasiony prezent, bardzo cichutko i bez rozgłosu poczęstowałam jedynie najbliżej siedzące osoby 😉
Dzięki wielkie, Mój Synku i Synowo, że podzieliliście się jedną czekoladką na pół – czy na pewno pisałam już, jak bardzo jesteście zajebiści i jak bardzo Was kocham?  😉  😉 😉


PS.

Wszystkim, którzy tak licznie stawili się w sobotni wieczór w Schizofrenii, by wypić moje zdrowie i zorganizowali mi najlepsze w życiu urodziny, spełnili tyyyyyle moich prezentowych marzeń, przyjechali nawet z innego województwa albo z Huty, narażając życie – moje najszczersze, najmocniejsze i najgorętsze DZIĘKI !!!!!
Dla najlepszej na świecie Belit, dla wszystkich moich żon – byłych i aktualnych – uściski i całusy !!! Dla osób, które przyłożyły się do logistycznego ogarnięcia tego niesamowitego przedsięwzięcia, wszystkich od których usłyszałam tyle ciepłych słów i pochwał, od których się rumienię 🙂
Dla mojego Najlepszego na Świecie Syna i jego Najlepszej na Świecie Martusi – którzy odważnie zaryzykowali integrację z gotycko-metalowym towarzystwem!!!
Dla Kasiulka-Lukierka, co starą kobietę do domu odwiózł i prezenty przydźwigał!!!
Dla najukochańszej Yagi, która cierpliwie fociła wszystkie moje durne miny i cudne prezenty !!!! ❤
Dla całej Schizofrenicznej ekipy z Magdą M. na czele!!
To dzięki Wam wszystkim czuję się dzisiaj tak bardzo szczęśliwa ❤

Gruba, ale szczęśliwa 😀

Publikuję dopiero dziś, bo pisanie powyższej relacji i poprawianie fot szło mi znacznie bardziej ślamazarnie niż zwykle. Bo co popatrzyłam, to się wzruszałam….przypominały mi się bardzo szczególne momenty tego wieczora i zamiast obrabiać zdjęcia – ryczałam nad nimi jak debil 😀

I jak zwykle, prośba 🙂
Jeśli spodoba Ci się tu zamieszczone, a wykonane przeze mnie (albo Yagę) zdjęcie, tekst – albo jego fragment i chcesz je wykorzystać – na fejsie, swojej stronie, blogu itp, to dołącz plis link z adresem artykułu, z którego pochodzi, albo z adresem tego bloga. Natomiast użycie fotki bez pytania, a szczególnie wycinanie mojej sygnatury, dowolne kadrowanie/ciachanie/przeróbki zdjęcia spotkają się z moim dożywotnim fochem i okrutną klątwą, a wcześniej złamią mi serce, poważnie….
Dzięki !!!!!