Tagi

,

Pewnie wszyscy wiecie, o jaką tragedię chodzi, ale na wszelki wypadek kilka linków:

http://bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/1,48722,19025444,tragedia-na-utp-jedna-osoba-nie-zyje-siedem-rannych.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza

http://www.se.pl/wiadomosci/polska/dlaczego-doszlo-do-tragedii-w-bydgoszczy-internauci-oskarzaja-zla-organizacja-i-oszczednosci_704334.html

http://www.tvp.info/22193711/tragedia-w-tlumie-na-imprezie-studenckiej-w-bydgoszczy-nie-zyje-mloda-dziewczyna-szesc-osob-jest-rannych

http://wiadomosci.radiozet.pl/Wiadomosci/Kraj/Bydgoszcz-Wypadek-na-imprezie-UTP-NOWE-FAKTY-00012788

http://wiadomosci.onet.pl/kujawsko-pomorskie/bydgoszcz-tragedia-na-imprezie-studenckiej-utp-nie-zyje-jedna-osoba/f3wybb

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Tragedia-na-uniwersytecie-w-Bydgoszczy-Ludzie-zaczeli-sie-nawzajem-tratowac,wid,17911739,wiadomosc.html

Kiedy czytałam ten art z Wyborczej, potem inne, z innych portali – czułam jak krew zamarza mi w żyłach.
Pewnie długo będziemy się spierać o to, gdzie dokładnie leży prawda, ilu uczestników imprezy było w tym momencie w tym wąskim korytarzu, czy zachowywali się mądrze czy nie, ilu było ochroniarzy i czy użyli gazu pieprzowego próbując opanować sytuację – pewne jest jedno: do takiej tragedii nie powinno było dojść.
I to organizatorzy powinni o to zadbać – to ich psi obowiązek.
Przewidzieć taki rozwój sytuacji – nie jest to trudne, kiedy popatrzysz na zdjęcia budynku, na ten wąski i długi łącznik i wyobrazisz sobie zamknięty tam, zablokowany, ściśnięty na maksa kilkusetosobowy tłum… kiedy temperatura podnosi się niebezpiecznie a wilgotność powietrza powoduje, że po ścianach płynie woda a Ty nie masz możliwości ruchu, z każdej strony napiera zwarta masa ludzka, nie możesz wyjść i czujesz, że oddycha Ci się coraz trudniej… kiedy obok upadają ciała mdlejących, ludzie krzyczą, wybijają szyby i skaczą z wysokości pierwszego piętra…
I jeśli ktokolwiek unika odpowiedzialności powtarzając wciąż słowa o panice, że panika wybuchła nie wiadomo czemu i to dlatego…
Jak, kurwa, nie wiadomo czemu?
Przyczyny są oczywiste – wystarczy wrócić myślą do tej mojej wizualizacji parę linijek wyżej.
I wyliczanie teraz ilości puszek piwa, leżących na miejscu tragedii i opakowań po dopalaczach to odwracanie uwagi od meritum i zwykłe skurwysyństwo.
A z tego co widać i słychać – tam, na kampusie, wszystko poszło nie tak.
Złe, kompletnie niestosowne miejsce, nie na taką ilość osób i o niebezpiecznym kształcie…
Reakcja ochrony – tu opadają mi ręce, bo nawet w tak ekstremalnej sytuacji można umniejszyć rozmiary tragedii, umiejętnie przeprowadzając ewakuację.
Nie pytajcie mnie – jak, to nie mnie szkolono do takiego zadania, ale z całą pewnością należało wcześniej podjąć działania, natychmiast, nie po kilkunastu minutach od zablokowania łącznika.
I o organizowaniu takiej imprezy nie powiadomiono prewencyjnie służb policyjnych – a chyba powinno się to uczynić.

Piszę o tych wydarzeniach wstrząśnięta tym bardziej, że sama często uczestniczę w koncertach i imprezach, gdzie w jednym miejscu pojawia się kilkaset czy więcej osób i to, co stało się w Bydgoszczy, wizja takich wydarzeń, taki czarny scenariusz to moje głęboko ukryte paranoje, treść moich lęków, spędzających sen z oczu.
Panicznie boję się tłumu.
Potwornie.
Myślę o tym na każdym koncercie i za każdym razem, kiedy szaleję pod sceną.
Zawsze się zastanawiam, choćby przez moment, czy nic się takiego nie wydarzy, czy ochrona w razie czego da radę – i zawsze po imprezie dziękuję im za to.
Mój zwyczaj żegnania się i podziękowań na całokształt zna chyba każdy Pan Ochroniarz w Studio czy Kwadracie.
Bo doskonale wiem, że nie zawsze wszystko pójdzie zgodnie z planem, że ten czarny scenariusz tylko czyha, by zaistnieć w realu…
Oczywiście, nigdy nie przeżyłam czegoś podobnego do dramatu, jaki ostatniej nocy wydarzył się na kampusie bydgoskiego UTP, ale kilka razy było blisko…

Nigdy nie zapomnę wydarzeń w Hali Widowiskowo-Sportowej w Zabrzu, kiedy przed koncertem Deep Purple w 1993 roku uwięzłam w tłumie, przechodzącym spod sceny w kierunku zaplecza z toaletami.
W pewnym momencie, w wąskim korytarzu (może nie tak bardzo, jak w Bydgoszczy, ale jak się później okazało – szerokim na wyciągnięcie rąk) zorientowałam się, że na plecach, z boku i z przodu czuję zwarty, zbity tłum ciał, że ten tłum mnie unosi, że moje stopy nie dotykają już podłogi… że nie utrzymuję już pionu samodzielnie, że faluję razem z tym tłumem, przechylając się niebezpiecznie do przodu i w każdym momencie mogę upaść, wprost pod stopy w glanach… przerażona postanowiłam się wycofać, ale było tak ciasno, że zatrzymałam się z największym trudem, a tłum nadal napierał i ciągnął mnie z sobą.
Zaczęłam krzyczeć, żeby mnie przepuścili, że chcę zawrócić, że się boję, że mnie zgniotą – bez reakcji.
Przerażona instynktownie wyciągnęłam w bok ręce – akurat mijaliśmy ogromne drzwi wahadłowe, oszklone, ale z metalowymi okuciami, postanowiłam się o nie zaprzeć, bo czułam, że się przewracam pod naporem zwartej ludzkiej masy.
I trafiłam idealnie palcami w te metalowe zawiasy, a poczułam to dopiero w momencie, gdy ciężar dziesiątek ciał pchnął wielkie skrzydła drzwi, zaciskając je na moich palcach.
Wrzasnęłam naprawdę głośno, ale to chyba krew płynąca mi po łapach spowodowała, że tłum odrobinę zmniejszył nacisk, jakieś ręce złapały te wielkie drzwi i zablokowały ich ruch, potem mnie pociągnęły… łapały mnie i ciągnęły kolejne ręce i kolejne – i przepchnęły do wyjścia.
Jedynie przytomnej postawie niektórych, zapewne koncertowych widzów, zawdzięczam, że zmiażdżenie palców nie okazało się poważne, że mnie nie stratowano w tym tłumie, że totalnie oszołomiona, ale w miarę cała dotarłam do Punktu Pomocy Medycznej.
Jednak na samą myśl o tamtej sytuacji robi mi się zimno i gorąco równocześnie.
Miałam szczęście, udało mi się, fart.
Ale studentka 4 roku, która zginęła wczorajszej nocy w Bydgoszczy nie miała tyle szczęścia, co ja 22 lata temu.
Ani inne osoby w stanie ciężkim, przebywające w szpitalach…
I chyba nie szczęściu powinno się powierzać podobne wydarzenia, ich rozwój i ewentualne konsekwencje.

Ku przestrodze – relacje świadków:

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/bydgoszcz-tragedia-na-studenckiej-imprezie-relacja-swiadka,586085.html

Z ostatniej chwili – nagrania z miejsca tragedii:

http://kontakt24.tvn24.pl/widzialam-jak-ludzie-leza-na-schodach-dramatyczne-relacje-po-tragedii-w-bydgoszczy,182512.html
http://www.fakt.pl/polska/tragedia-na-imprezie-w-bydgoszczy-studenci-walczyli-o-tlen-,film,584200.html

PS. Na skutek sporej ilości komentarzy, które pojawiły się pod linkiem do tej notki na moim fb i dyskusji, jaka się tam rozwinęła – napisałam ciąg dalszy:

https://drzoanna.wordpress.com/2015/10/16/po-tragedii-na-studenckiej-imprezie-w-bydgoszczy-ciag-dalszy/