Tagi

Słuchanie radia online ma same plusy 🙂
Radio Heavy Metal Attack i Goth’N’Metal w zupełności wyczerpują moje potrzeby kontaktu z ukochanymi dźwiękami.
Muzyka płynie w nich nieustannie (no chyba, że strona się zwiesi 😉 ), bez przerywników w rodzaju serwis wiadomości, prognoza pogody czy jakiekolwiek słowo wiążące.
Tego w radiu już nie szukam ani od niego nie oczekuję, muzyka jest dla mnie najczęściej tłem, koniecznym, niezbędnym i ukochanym tłem do wykonywania wszelkich czynności domowych, od prania po pisanie. Kiedy czytam, kiedy obrabiam zdjęcia, kiedy marzę, kiedy się kocham – lubię słyszeć w tle swoje uwielbiane dźwięki.
Oczywiście, jest czymś więcej, znacznie więcej niż zwykłe tło, jest równoprawnym elementem życia, jest niezbędna jak tlen do oddychania, jak dotyk, jak miłość.
Jest moją siłą, treścią i sensem moich dni.
No i szczęśliwie obie stronki często stają się dla mnie źródłem muzycznych natchnień, odkryć i super-niespodzianek.
Tym razem to http://www.goth-n-metal.com/ może sobie przypisać zasługę.

Już jakiś czas temu to gotycko-metalowe radio zabiło mnie, no po prostu zabiło tym oto utworem:

„Serenity” – The Rose Of Lilith (ft. Andi Kravljaca & Dick Terhune)

Kurde, nie potrafię wyjaśnić, co ten kawałek ma w sobie, że zaczynam ryczeć już przy fortepianowych pasażach intro…. a kiedy wchodzi dźwiękowe tło, powolny, majestatyczny rytm, rozdzierające wokale – szlocham już jak wariatka.
Elektronika, gongi, melodeklamacje…. cudowny, genialny wprost aranż.
No, przysięgam, kawałek zinstrumentalizowany jest w mistrzowski sposób. Wchodzą kolejne instrumenty, dudniące i dźwięczące przeszkadzajki, pojawiają się wokalizy…
Znam już każdy takt, każdy dźwięk na pamięć, słuchałam go dziesiątki razy i wzruszam się dziko za każdym razem, za każdym razem mocniej go kocham.
A jeszcze bardziej, gdy wsłucham się w słowa, w opowiadaną historię….

Nietrudno było mi znaleźć i kawałek i wykonawcę w necie – player radiowy wzbogacony jest o opcję wyświetlania tytułów i nazw grup.
Tak dotarłam do bandcamp grupy The Rose Of Lilith.
No i jakże mogłabym nie zakochać się w grupie, która swoją bandcampową stronę wykonała w takim oto zestawie kolorystycznym 😉

https://theroseoflilith.bandcamp.com/

Kurde – zakochałam się nawet w logo kapeli

logos.jpg

choć nie jestem pewna, czy nie wolę go w wersji ascetycznej, tej

ascetys.png

lub w tej:

czerws.jpg

(autorem wszystkich tych zajebistych projektów jest Christopher Horst)

Zgadzam się, to wygląda na szaleństwo, ale oszalałam, kompletnie zwariowałam na punkcie The Rose of Lilith. 🙂
Ale ok, w kwestii formalnej:
https://www.facebook.com/TheRoseofLilith

The Rose of Lilith
to projekt dwuosobowy, który tworzą Jack Hernandez i Josue Fernandez z Hialeah Gardens, Floryda.
W genialnej kompozycji „Serenity” zaprezentowanej wyżej, duet wokalnie wspomaga

Andi Kravljaca

szwedzki heavy metalowy wokalista, a w melodeklamacjach Dick Terhune ( http://www.voicefromhell.com/ )

Działają niedługo, ale wypuścili już 2 wydawnictwa.

Jedno – to promocyjne demo z ubiegłego roku:
https://theroseoflilith.bandcamp.com/album/promotional-demo-2014

1.Serenity 05:20
2.Forsaken 04:52
3.Melancholic Delirium 05:35
4.Inhumanity 05:38
5.Dance Hall of the Dead 07:31
6.Psycho Jack 04:02

Drugie – to singiel „Serenity”:

Serenitysungles.jpg

https://theroseoflilith.bandcamp.com/album/serenity-single

Dorobek jeszcze skromniutki, ale czego można oczekiwać po roku działalności, prawda?
Demo zawiera utwory jedynie instrumentalne, ale, jak się wydaje, nieźle prezentuje możliwości duetu, szukającego aktualnie wokalisty.
Mnie szczególnie podoba się klawesynowe intro „Dance Hall of the Dead”, porażający klimat „Melancholic Delirium” i atmosfera szaleństwa w „Psycho Jack”.
Wszystkie utwory z demówki cechuje pogrzebowy nastrój, mimo perkusyjnych przyspieszeń wciąż obecny, przygniatający, obezwładniający….

Na singiel natomiast składają się 3 wersje „Serenity”: prócz „normalnej” jeszcze instrumentalna i orkiestrowa, przecudna, niesamowicie baśniowa, ale taka raczej w stylu baśni braci Grimm 🙂
To czarodziejskie pianino, te zaczarowane klawisze na tle mrocznej orkiestry, cudo po prostu 🙂

Powiem szczerze – The Rose of Lilith w obecnym momencie to grupa jednego utworu, ale kto wie, co będzie jutro?
Mocno więc duetowi kibicuję, bo widzę w nim olbrzymi potencjał i szczerze w obu panów wierzę.