Tagi

https://mortalium.bandcamp.com/album/obligate-loneliness

1. Chasing the Truth
2. Chrysalis
3. Ode to Deformity
4. Social Suicide
5. Eyes
6. I Hate You All
7. Eleanor Rigby (Beatles Cover)
8. Senceless Decay
9. Ocean of Depression
10. Splinters of Approaching Nightmare

Z ogromną radością donoszę, iż 27 lutego odbyła się premiera kolejnego, drugiego już długograja ukraińskiej grupy Mortalium.
Album „Obligate Loneliness” wypuściła meksykańska wytwórnia “La Mazakuata Records”, a za wersję europejską odpowiada „Wolfshade Records”.
Jak można przeczytać na bandcamp grupy – jej członkowie są „bardziej niż szczęśliwi” mogąc podzielić się z nami tą wiadomością, ponieważ jest to dla nich długo oczekiwane i naprawdę radosne wydarzenie.
Jak przekornie i dowcipnie zaznaczają, wersje pirackie są już także dostępne, oczywiście, na wielu stronach muzycznych – lecz jeśli chcesz być fair wobec Mortalium i uczciwym w stosunku do siebie również – kup oficjalne wydawnictwo, korzystając z jednego z niżej podanych linków:

http://www.lamazakuatarecords.com/

https://www.facebook.com/wolfshaderecords

http://mortaliumband.net/index.php?r=site/contacts

Tu pełne info: http://mortaliumband.net/index.php?r=site/news

Ja jednak, poza podaniem powyższych informacji chciałabym skupić się na odpowiedzi na pytanie – czy warto.

O muzyce, o rodzaju generowanych brzmień pisałam przy okazji recenzji płyty poprzedniej https://drzoanna.wordpress.com/2014/11/27/mortalium-a-gap-between-birth-and-death-2013/
Tu jednak odnoszę wrażenie, iż zmiana wytwórni przyczyniła się do wzniesienia tych brzmień na wyższy poziom, choćby samej jakości dźwięku, muzyka zaś i opowiadane dzięki melodiom historie nabrały mocy, zyskały na wyrazistości i jaskrawości.
Spójrzmy na okładkę albumu – ja sama nie jestem w stanie patrzeć nań zbyt długo: ponury labirynt bez wyjścia, zagubiony wędrowiec tracący już nadzieję, a ponad zimnymi i porosłymi pnączem murami labiryntu złowroga przestrzeń pulsująca złem, wypełniona strachem i czyhającymi na wędrowca potworami.

Już tytuł płyty zdradza, o czym traktują słowa większości kompozycji… owa tytułowa samotność przybiera różne formy – od wyobcowania jednostki w społeczeństwie, poprzez lęk przed „pokazaniem” siebie, przed skupieniem na sobie uwagi…. czasem jest ucieczką przed wszystkimi i od wszystkich, czasem nienawistnym odrzuceniem wszystkich wokoło aż po atak, jak w „I Hate You All”.
Nie tylko tematy utworów wskazują na znaczny procent zawartości klimatów gotyckich w omawianym wydawnictwie… wyrazisty smak nadaje tej atmosferyczno-doom-metalowej potrawie znaczna domieszka różnorodnych goth-metalowych przypraw, fani gatunku zachwycą się zapewne linią basu i partiami wokalnymi.
Taką atmosferę, lepką i gęstą jak prawdziwie gotycka mgła przynosi choćby utwór nr 3.
To ponad 6 minut wypełnionych porażającym growlem, rzężeniem gitar i pełnymi bólu klawiszami – a wszystko w powolnym tempie pogrzebowego marsza.
Kompozycja „Social Suicide” to sama esencja smutku z rozpaczliwym finałem, brzmiącym jak wyrok.
Ja jednak najwięcej sentymentu mam do otwierającego album, sześciominutowego „Chasing the Truth” – czuję wyraźnie, jak hipnotyzujące, potężne i melancholijne elektroniczno-gitarowe tło, ta orkiestrowa ściana dźwięków, na zmianę – to wzruszając mnie harmonią, to atakując zgrzytem dysonansu, oplata mnie coraz mocniej i gęściej, ciągnie w dół, nie puszcza…

Jeśli więc, jakimś cudem, udało się Wam przeżyć życie bez bólu – posłuchajcie „OBLIGATE LONELINESS” – dowiecie się, jakim głosem krzyczy rozpacz, jak brzmi jęk umierającego z samotności.
Jeśli natomiast wiecie doskonale, jak to jest, jeśli znacie to uczucie boleśnie dobrze – posłuchajcie albumu także.
Posłuchajcie go uważnie.
Rozpoznacie na nim swój własny krzyk.