Tagi

https://www.facebook.com/events/1406037303035097/

Ostatnia edycja DIGITAL RIOT różniła się nieco od poprzednich Carycowych imprez – różniła przede wszystkim faktem, iż podczas imprezy nie odbywały się żadne urodziny 😉
Ten absolutny wyjątek i nietypowa rzadkość wywołał sporo dyskusji kuluarowych i filozoficznych rozważań w gronie imprezowych uczestników, takich w rodzaju „ale jak to… tak całkiem bez tortu? Bez wydzierania się „sto lat” i bez „gwiazdki pomyślności? Dziwnie jakoś 😉 „
A jeszcze dziwniejsza wydała mi się nieobecność na naszym VIP-owskim stole ciastek i muffinek, czipsów i orzeszków… różnica była tak wyraźna, iż sądziłam, że zamieniono nam stolik na mniejszy, a to jedynie nieobecność żarełka i przegryzek wszelakich spowodowała to złudzenie optyczne.
Ale największą różnicę stanowiła didżejka.
To, że przeniesiono ją na sąsiednią ścianę sygnalizowałam już podczas relacji z poprzedniej Carycowej imprezy, wtedy jednak miejsce owo straszyło gołą i niewykończoną płytą pilśniową.
W sobotę na widok didżejki opadła mi szczęka, poważnie.
Niech przemówią foty, bo chyba nie znajdę słów, żeby ją opisać.

W ujęciu powyżej jeszcze nic nie zapowiada niespodzianki, ale spójrzcie tylko dalej…


Też macie skojarzenia z gigerowskim wystrojem wnętrz z „Obcego”?
I te rurki zwisające, aż kusi, żeby się przyssać… piszącej te słowa nie udało się oprzeć pokusie…

A moje poddawanie się pokusie sfocił Nomad, wielkie buziaki za udane ujęcie :*


Ulubione przez bywalców industrialne łoże także zmieniło miejsce i zachęca do ekscesów już przy wejściu, zaraz po prawej:


No i nasz ulubiony klub został gruntownie wysprzątany, poważnie !!!! W kibelku było światło w obu kabinach i papier toaletowy niemal do świtu, lol !!!!
A więc – fotki kibelkowe 😉


a teraz z fleszem:



Druga od prawej to Ania, moja dawna uczennica ❤


Przeglądanie się w lustrze także może dostarczyć niebanalnej rozrywki, szczególnie z powodu srebrzanki, którą pomalowano Drzwi do Narnii i nie tylko;)

A niżej Miecio w kosmicznej kibelkowej poświacie broni się przed pozowaniem do foty:

Jak widać, ta srebrna farba w połączeniu z rozbłyskami kolorowych reflektorów i wszystko wzmocnione rozbłyskiem lampy – dało kosmiczne wręcz efekty.
To już nie świetlne plemniki, jak ostatnio, ale całe ławice smug i fale kolorów…..
Te smugi kolorów świetnie komponowały się z atmosferą na parkiecie.









A co usłyszeliśmy? Zgodnie z rozpiską: alternative/synth/industrial rock & metal czyli Nine Inch Nails, M. Manson, Rammstein, Ministry, The Prodigy, Combichrist, Depeche Mode, IAMX, Rob Zombie, KMFDM, Gary Numan, Orgy, Zeromancer, Filter, Die Krupps, The Birthday Massacre, Front Line Assembly, Apoptygma Berzerk, Pain, Mindless Self Indulgence, Celldweller, Deathstars…..
Także Anathemę, Paradise Lost, Tiamat, Diorama, Diary of Dreams, Sisters Of Mercy, Moonspell, Type o Negative
Pod względem muzycznym dawno nie byłam tak usatysfakcjonowana.
I chyba nie tylko ja 🙂









Kochany Karmelek zapuścił speszyl for mi „Synthesize me” Dioramy, które kocham dziko i namiętnie, szczęśliwie nikt nie sfocił moich tanecznych wygibasów, choć pojawiła się fotograficzna konkurencja….

…która doskonale się bawiła




…jak widać bawiła się naprawdę doskonale 🙂


Pojawili się dawno nie widziani znajomi, jeszcze z czasów ś.p.KotaKarola i imprez w Pixelu:

O upływie czasu świadczy także zmiana w statusie rodzinnym – ciepłe pozdro dla córeczki !!!! ❤


Przybyli do Carycy podobnie dawno nie widziani znajomi ze Śląs…. znaczy z Jaworzna, Małopolski oczywiście, co ja mówię, co ja piszę….

I na parkiecie fikali po metalowemu jak najbardziej 😉

W ogóle sporo było metalowego fikania…




metalowe fikanie wersja mroczna:


Ale na tytuł tanecznej gwiazdy wieczoru IMO zapracowała sobie Helena.

Miała co prawda silną konkurencję, naprawdę silną:




Ale co tu dużo gadać – Helena na parkiecie nie ma sobie równych, a jej taneczny talent, poparty emocjonalnym przeżywaniem muzyki i przecudną czerwoną sukienką zaowocował paroma fotkami na dowód mojej opinii:

Powyżej jej włosy w locie, plasiam, nie jestem pewna, czy fotkę dobrze „obróciłam”, na dobrą sprawę nie mam pojęcia, gdzie jest dół, gdzie góra, może jakieś sugestie? 😉
No i 2 kolejne, Helena, kocham cię focić ❤


Para poniżej zaprezentowała pełny parkietowy profesjonalizm, a od Pana nasłuchałam się komplementów na temat odwagi w nieuleganiu typowemu polskiemu zdziadzieniu.
Jeszcze raz dziękuję za ciepłe słowa i zgadzam się, w Polsce to rzadkie, jak sama widzę na imprezach i koncertach, natomiast „w świecie” nikt nie gapi się jak na kosmitę i nie pokazuje palcami osoby, a szczególnie kobiety, która z radością szaleje z rówieśnikami swoich dzieci.



Niektórzy w ramach odpoczynku po parkietowych szaleństwach fundowali sobie malutkie milutkie duszonko:

Inni grzecznie pozowali do foty:


No naprawdę grzecznie pozowali:




a w samym środku Paulina C. z synem, pardon, kuzynem oczywiście 😛 To ten przystojniak z lewej 🙂



tu zaś Nomad, reprezentant jaworzyńskiego skrzydła Małopolski, z Agnieszką 🙂
a poniżej Trzy Gracje 🙂




Wdzięk i uroda razy 4 mmmm… 🙂




Tu podobnie, w wersji męsko-damskiej 🙂





Tak, pamiętam, Magda z Uszkami, wciąż mamy zaległe piwo ❤


A niektórzy wyskakiwali przed obiektyw jak Filip z konopii:


Kochana Beliś „komórkowo” uwieczniła mnie, pochłoniętą rozmową z Pauliną W.


A tu zapis naszych z Belisią wzajemnych dziubków:


I dwóch Carycowych Przemiłych Panów Barmanów:


Niestety, zmiana czasu na letni zafundowała mi najkrótszą w noc roku i ukradła godzinę zabawy, podła jedna….
Ale i tak wieziona do domu przez kolejnego Pana Taksowkarza, który powitał mnie na wejściu „dobry wieczór drogiej pani, proszę nie podawać adresu, doskonale wiem, gdzie jechać, a jak się pani dziś bawiła?” czułam, że boli mnie wszystko, czyli że zabawa była przednia 🙂
Ogromne dzięki Toxikom za pyszną zabawę, współzabawowiczom także 🙂
Szczególnie ciepłe dzięksy dla „moich ofiar”, dla tych, którzy bez protestu, chętnie i z uśmiechem zgadzają się na foty.
Ale spoko, tych, którzy od mojego focenia uciekają, także cieplusio pozdrawiam <3.


PS.
I jak zwykle, prośba 🙂
Jeśli spodoba Ci się tu zamieszczone, a wykonane przeze mnie zdjęcie, tekst – albo jego fragment i chcesz je wykorzystać – na fejsie, swojej stronie, blogu itp, to dołącz plis link z adresem artykułu, z którego pochodzi, albo z adresem tego bloga. Natomiast wycinanie mojej sygnatury, dowolne kadrowanie/ciachanie zdjęcia spotka się z moim dożywotnim fochem i okrutną klątwą, a wcześniej złamie mi serce, poważnie….
Dzięki !!!!!

Reklamy