Tagi

Xonobee to młodziutka formacja z Tychów grająca melodyjnego, ale mocnego rocka z akcentami prog- i alternatywnymi.

Wioleta Lubina – wokal
Sławek Jeleń – klawisze
Sebastian Olszanowski – gitara
Damian Śleziona – bas
Piotr Ścieszka – perkusja

Niedawno nagrali demo

ale marzą o pełnym albumie i profesjonalnym studio.
Stąd ich obecność na wspieram.to


https://wspieram.to/3522-nagranie-pelnego-albumu-studyjnego-xonobee.html

Sami są autorami muzyki, tekstów, aranży, a materiał dostępny na soundcloud dowodzi sporych umiejętności i możliwości zespołu.
Kiedy zaczęłam go przesłuchiwać – najpierw zainteresował mnie śmiały i dynamiczny wokal Wioli, czysty i dźwięczny, o barwie przykuwającej uwagę.
Wiolka jest laureatką wielu konkursów piosenki francuskiej, także „Bitwy na głosy” w programie 2 TV, jednak nigdy nie brała lekcji śpiewu – mimo to jej wokalne umiejętności, ciekawe wokalizy i swobodne zabawy głosem oraz melodią – no, kurde, to naprawdę robi wrażenie, szczególnie u naturszczyka.
Dodajmy do tego melancholijne, przecudne tło klawiszy i słodkie riffy gitar – wszystko to buduje porywające dźwiękowe opowieści.
Podkreślę to jeszcze raz – tworzenie interesujących harmonii i pięknych melodii to niełatwa sztuka, początkujące zespoły nie zawsze sobie z tym radzą, a tu – nic z tych rzeczy.
Pod tym względem mocno imponuje „Red alert” – sześciominutowa kompozycja z przecudnie płaczącymi gitarami i śmiałą dźwiękową konstrukcją.

Podobne zalety posiada także utwór zatytułowany „1000 miles away” – jest w nim coś niesfornego i nieco zuchwałego, a oba mają niezwykłą moc: potrafią zawładnąć słuchaczem, jego wyobraźnią, jego duszą.
„Savage beauty” to kolejny długi, trwający 6 minut kawałek i gdybym miała sama go zatytułować to chyba zamiast słowa „dziki” użyłabym „hipnotyczny” – rozwija się bowiem powoli ale nieubłaganie, od powolnego, perkusyjnego intra, którego brzmienie zagęszcza się nieco z wejściem wokalu… a dalej, jak za rękę, prowadzi nas głos Wioli, ku coraz mocniejszym wzruszeniom.
Fragment, gdzie śpiewa kilkanaście sylab na jednym dźwięku nakręca słuchacza mocniej i mocniej…. chwila uspokojenia, powrót do zwrotki, ale to, co dzieje się dalej, gdy znowu dociera do refrenu, matko, co ta dziewczyna wyprawia tym swoim głosem…. i przecudna gitarowa solówka, a potem to niesamowite elektroniczne punktowanie, jak rytm oszalałego, dzikiego serca, do którego dołącza wokaliza Wioli, i coraz mocniej, coraz mocniej, znowu krzyk i…. to nagłe zamknięcie melodii, kres, koniec – ta nagła śmierć bez przedłużającej się agonii, upadek, bezdech.

Ja wsparłam powyższy projekt, Wy możecie zrobić to także, w prosty sposób przelać dyszkę, dwie lub ile tam kogo stać 😉
Na zebranie całej kwoty zostało jeszcze 11 dni, a brakuje jej troszkę ponad 30%….

Polecam Wam tę muzykę i grupę Xonobee z całego serca.