Tagi

Pamiętacie moją zachwyconą recenzję albumu „Asgarda” grupy Madness Of The Night?

https://drzoanna.wordpress.com/2014/11/29/madness-of-the-night-the-asgarda-2013/

Męska połowa duetu, Daniel Dante, udziela się jeszcze w kilku innych projektach – poza wyżej wymienionym.
Jest więc członkiem (byłym) Soulgrinder, ale także jednoosobowo realizuje się w Lithos Sarcophagos.
Początki Lithos Sarcophagos to rok 2013 i pomysł, aby stworzyć jakiś bardziej mroczny projekt, tradycyjny gotycki rock „przyciemnić” black/doom metalem.
26 stycznia 2014 ukazało się pierwsze wydawnictwo Lithos Sarcophagos – EPka „Myself MMXIV”, zawierająca cztery ścieżki wykonane samodzielnie i od podstaw.


https://lithossarcophagos.bandcamp.com/album/myself-2

Kolejne, zatytułowane „Dead-End” ujrzało światło dzienne dosłownie wczoraj i tak jak poprzednie składa się z 4 utworów.
Od tego właśnie albumu zaczęła się moja znajomość z Lithos Sarcophagos.

https://lithossarcophagos.bandcamp.com/album/deadend

Przyznaję, podczas pierwszego odsłuchu nie mogłam się oprzeć wrażeniu, iż słucham Madness Of The Night – ale bez Amir….. z czasem jednak brak jej wokalu przestał mi doskwierać, a głos Daniela podobał mi się coraz mocniej. Odkryłam w nim niesamowite możliwości, sporą skalę i zróżnicowaną barwę, naprawdę duże możliwości interpretacyjne.
Krzyk, szept, skandowanie, czysty śpiew – plus brzmienie aranżu przywołujące na myśl The Cure, Siostrzyczki czyli wszystko co najlepsze.
Porównując oba wydawnictwa nie mam wątpliwości – to nowsze jest IMO bogatsze brzmieniowo, głębsze i bardziej rozbudowane, jednak „Myself” charakteryzuje się wolniejszym nieco tempem i ciemniejszą barwą, mroczniejszym klimatem…. z kolei na „Dead-End” wokal Daniela poczyna sobie śmielej i znacznie bardziej interesująco.
Warto więc zapoznać się z oboma EPkami, muzyka – którą tworzy Daniel Dante powinna spodobać się miłośnikom Dead Can Dance, FOTN, The Mission czy The Cult, wszystkim, przywiązanym do tego tradycyjnego kolorytu goth-rocka.
Jednak jest to także z całą pewnością twórczość oryginalna, doskonale rozpoznawalna, dzięki charakterystycznej aranżacji, specyficznemu brzmieniu (podobnie jak Madness Of The Night)
Lithos Sarcophagos to dowód na to, że można grać tradycyjnego rocka gotyckiego nie popadając w naśladownictwo – a jednak wzorując się na najlepszych.
Że to tradycyjne, nieco już może archaiczne brzmienie można wzbogacić, nadać mu własny kształt i koloryt, osobiste piętno.

Na koniec muszę, po prostu muszę wspomnieć o zachwycającej szacie graficznej obu EPek. <3.

Advertisements