Tagi

Tak, wiem, to moja wina.
Ten śnieg w Krk, to minus 8 i marznięcie dupy.
Tak długo droczyłam się z ciepłolubnymi swoim „zimo – napierdalaj” – że zima wzięła i przypierdoliła.
A że mało subtelna z niej istota – to jak walnęła, to już z grubej rury, żadnego owijania w kołderkę czy polarowy kocyk.
Najpierw przez kilka dni zbierała się w sobie, szykowała do ataku.
I oto relacja z tego gromadzenia sił i środków przed ofensywą, a także z samego natarcia, wykonana przeze mnie z bezpiecznej odległości oczywiście, z domowego ciepełka, zza okna, czasem widać nawet odbicie wzorzystej firanki 😛

1. Kolory zachodzącego słońca, do ataku 2 dni

zach1.png

zach2.png

zach3.png


2. A przed burzą słońce… 1 dzień przed agresją:

SAM_3575.JPG

SAM_3574.JPG

SAM_3582.JPG

SAM_3584.JPG

przedz2.png

SAM_3564.JPG

SAM_3571.JPG


3. Godzina zero wybiła….

SAM_3588.JPG

SAM_3590.JPG

SAM_3593.JPG

SAM_3594.JPG


4. Po inwazji dzień pierwszy….

SAM_3605.JPG

5. Aktualnie ….

SAM_3678.JPG

SAM_3684.JPG

SAM_3685.JPG

SAM_3699.JPG

SAM_3710.JPG

————————–