Tagi

Tak, wiem, to moja wina.
Ten śnieg w Krk, to minus 8 i marznięcie dupy.
Tak długo droczyłam się z ciepłolubnymi swoim „zimo – napierdalaj” – że zima wzięła i przypierdoliła.
A że mało subtelna z niej istota – to jak walnęła, to już z grubej rury, żadnego owijania w kołderkę czy polarowy kocyk.
Najpierw przez kilka dni zbierała się w sobie, szykowała do ataku.
I oto relacja z tego gromadzenia sił i środków przed ofensywą, a także z samego natarcia, wykonana przeze mnie z bezpiecznej odległości oczywiście, z domowego ciepełka, zza okna, czasem widać nawet odbicie wzorzystej firanki 😛

1. Kolory zachodzącego słońca, do ataku 2 dni








2. A przed burzą słońce… 1 dzień przed agresją:









3. Godzina zero wybiła….









4. Po inwazji dzień pierwszy….





5. Aktualnie ….