Tagi


z nadmorski24.pl

wyborcza.pl, autor nieznany

zdjęcie z wwwkrakow2000.pl

Wczorajszego, szczególnego dnia, nie napisałam żadnego rocznicowego felietonu.
Chyba za bardzo byłam zdegustowana, zasmucona i zawiedziona.
Dziś jedynie pozwolę sobie zalinkować kilka moich wcześniejszych, w których jest wszystko to, co ciśnie mi się na usta, ale już naprawdę nie chce mi się o tym gadać 😦

https://drzoanna.wordpress.com/2013/11/17/swiat-zwariowal/
https://drzoanna.wordpress.com/2014/04/11/rocznice-czyli-10-kwietnia/
https://drzoanna.wordpress.com/2014/05/26/smierc-dyktatora/

I do linków dodam tylko: dla mnie ta data jest ważna i znacząca, bo jest ważną i znaczącą w historii mojego kraju.
Dla mnie jest ona symbolem szczególnych czasów, które, jako jedna z nielicznych moich czytelników – doskonale pamiętam.
Czasów, które wspominam z mieszanymi uczuciami.
Bo z jednej strony – doskonale je rozumiałam. Rzeczywistość wydawała się czarno-biała a ja nie miałam najmniejszych problemów z rozróżnieniem „naszych” i „tamtych”.
Nie znałam osobiście nikogo z „tamtych” – wszyscy moi bliżsi i dalsi znajomi byli „nasi”, wiedziałam do czego dążą i moje cele utożsamiałam z ich celami.
Definicja słowa „patriota” była dla mnie prosta, jasna i oczywista.
Dziś już nie.
Dziś tamte definicje nie mają już zastosowań – tak bardzo zmienił się kontekst, jest tysiąc rodzajów patriotyzmu i każdy krzyczy, że jest tym właściwym.
Dziś zmieniła się każda z tamtych rzeczy a ja stoję wobec tej nowej rzeczywistości kompletnie bezradna.
Nie rozumiem jej, nie wiem, po czyjej jestem stronie i czy taka „moja” strona w ogóle istnieje, jak na razie z żadną nie udaje mi się utożsamić.
Ale przecież nie chcę powrotu do tamtej rzeczywistości, nie chcę jeszcze raz przerabiać tamtych tragedii, tamtej walki i tamtych ofiar.
I nawet nie umiem odpowiedzieć na pytanie – czy coś poszło nie tak, czy może demokracja, tak pięknie wyglądająca w planach i marzeniach – w realu zawsze jest bolesna, niejednoznaczna i brudna.
Nie wiem nawet – czy tamta rzeczywistość była faktycznie tak spolaryzowana – czy jej obraz w moim umyśle i sercu kreowany był przez moją ówczesną wiedzę i dostęp do informacji.
Czasem myślę – że moja sytuacja podobna jest do sytuacji osoby – która po latach odzyskała wzrok.
Przez połowę swojego życia budowała sobie obraz otaczającej rzeczywistości w wyobraźni – i teraz nagle brutalnie i boleśnie dociera do niej prawda o tym, jak bardzo świat rzeczywisty różni się od wymyślonego, spotkania z tym realnym światem dostarczają nieoczekiwanych przyjemności i przygód – ale równie często ranią.
Czasem, przez chwilę, ma ochotę wrócić do poprzednich wszechogarniających ciemności, by tego wszystkiego nie doświadczać, nie widzieć i nie cierpieć – ale nie wraca i wie, że tak naprawdę to by nie wróciła, gdyby nawet było to możliwe.
Ja także nie marzę o podobnej podróży w czasie – nigdy w życiu.
Pragnę jedynie szacunku dla tej daty, symbolu kolejnego bolesnego, tragicznego kroku na drodze przemian, kolejnego dramatycznego szczebla, dla jednych niepotrzebnego – dla innych koniecznego, ale chyba dla wszystkich ważnego, prowadzącego do takiego „dziś” – jakie znamy.
Czy nam się ta drabina zmian gdzieś po drodze nie wygięła – to zupełnie inna kwestia, dla mnie 13 grudnia to dzień szczególny, dzień wspomnień, rozliczeń, dzień pytań bez odpowiedzi…. dzień – w którym usiłuję cofnąć się myślami do tamtych momentów i spojrzeć na minione 33 lata z dystansu.
Dzień, w którym próbuję przypomnieć sobie siebie samą z tamtych czasów i ją zrozumieć, bo dziś jestem kompletnie innym człowiekiem.
Ale niezależnie od tego – czy w kolejne rocznice 13 grudnia wywieszam nad bramą mojego domu flagę, czy gdzieś z nią maszeruję – to robi mi się źle, smutno i wstyd, kiedy słyszę o rocznicowych manifestacjach i kontr-manifestacjach i kontr-kontr-manifestacjach, o wzajemnym opluwaniu się tych, którzy jeszcze niedawno ręka w rękę… kiedy słyszę o kolejnych grupach, które przy okazji obchodów rocznicy wprowadzenia stanu wojennego usiłują ubić jakiś własny interes, kompletnie nie w temacie, usiłują rozliczyć dawne rachunki na swoją korzyść, wyciągając z rękawa marne blotki i próbują nadać im wagę asów…. a wśród tych wrzasków, zniewag i awantur unoszą się w milczeniu duchy ofiar i cienie poległych idei, rozsypują w proch dawne cele i dążenia i giną wdeptane w grudniowe błoto.


z tucholanin.pl

Wiem – utwór Jacka Kaczmarskiego tak nie całkiem na temat, ale wybrałam go ze względu na ładunek goryczy, poczucie wyobcowania, słowa o strzelaniu do siebie nawzajem i całą ostatnią zwrotkę.
Mądry zrozumie.
http://www.13grudnia81.pl/sw/wolnytekst/6813,dok.html