Tagi

Lista utworów:

1.When I Decide to Die
2.Frozen Night
3.Perfect Shelter
4.Discrepancy
5.Funeral of All Hopes
6.Prophet
7.Unaccepted
8.Life Suddenly Ends
9.Lullaby
10.My Stillborn Child

skład grupy:

* Алексей Лукашов/Aleksiej Łukaszow – gitara
* Сергей Юхно/Sergiej Juchno – bas
* Мария Носик/Maria Nosyk – wokal, gitara
* Ярослав Бадрадинов/Jarosław Badradinow – klawisze, wokal
* Алексей Силенко/Aleksiej Silenko – perkusja

Decyzję o tym, że napiszę recenzję płyty ukraińskiego Mortalium – powzięłam, zanim usłyszałam zawarty na niej materiał.
Więcej nawet – zanim usłyszałam choćby jedną nutkę, graną przez tę goth-death-doom metalową formację.
Decyzja ta zapadła bardziej w moim sercu, niż umyśle, jeśli rozumiecie – a stało się to 3 listopada w klubie przy Grodzkiej 42… dokładnie w chwili, gdy ujrzałam, że grupa młodych ludzi, których „napadłam” swoją serdecznością (z powodu języka – jakim się posługiwali… z powodu cudownego odkrycia – iż są z Ukrainy) właśnie montuje się na scenie.
Kiedy dotarło do mnie – że cierpliwie znoszący wybuch mojej spontanicznej czułości, niesamowicie sympatyczni Ukraińcy za chwilę na tej scenie zagrają.
Ale przeważył moment, kiedy zobaczyłam ukraińską flagę, przywiązywaną do mikrofonu.
Od tego momentu wzruszenie dławiło mnie w gardle i napędzało do oczu łzy.
Całą historię opisałam w relacji z koncertu: https://drzoanna.wordpress.com/2014/11/06/koncert-mortalium-setareth-unlumination-3-listopada-2014-krakow/
Choć nie.
Jednak nie całą.
I od tego brakującego, nieujawnionego wcześniej fragmentu opowieści chciałabym rozpocząć recenzję albumu „A Gap Between Birth and Death”.
Nie napisałam bowiem, że prócz wszechogarniającego wzruszenia nurtowało mnie pytanie – dlaczego ukraińska flaga wisi żółtym do góry? Obejrzałam kilka fotek na stronie grupy – tam było podobnie, choćby na zdjęciach robionych niedawno na koncertach w Czechach – flaga wisiała do góry nogami.
Pomyślałam więc, że to nie może być przypadek, tym bardziej, że obiło mi się o uszy, iż taki sposób zawieszenia narodowego sztandaru ma znaczenie symboliczne.
Pogrzebałam więc w necie i moje przypuszczenia się potwierdziły. Takie odwrócenie flagi państwowej to alarm, wołanie o pomoc, sygnał S.O.S.
I niezależnie od tego – ile osób wśród publiczności koncertowej miało podobne skojarzenia, ani też od tego, czy było to dziełem przypadku, czy świadomym, choć „zaszyfrowanym” przekazem zespołu – to był to niesamowicie emocjonalny akcent występu, o piorunującej sile.
Nawet – jeśli na sali znalazł się tylko 1 odbiorca tego przekazu. W obecnej, politycznej sytuacji Ukrainy ta narodowa chorągiew powieszona na odwrót po prostu krzyczała, ostrzegała, płonęła, eksplodowała wołaniem o pomoc.
I choć w rozmowie na fejsie z Marią Nosyk na temat celowego umieszczenia flagi w taki sposób okazało się, że stało się to przypadkowo, nie było zamierzone i nie posiadało ukrytych znaczeń – słuchając muzycznej twórczości Mortalium nie mogę, nie potrafię o tym zapomnieć.
Ten niezamierzony patriotyczno-artystyczny akt się dokonał i wywołał skutki, przyniósł efekt – realny i namacalny, choć nieplanowany i niecelowy.
Bo ja w muzyce zawartej na płycie wciąż słyszę ten krzyk, ten ogień i tę eksplozję.
I w otwierającym album, mocno progresywnym „When I Decide to Die” – z połamanym rytmem i melodią, która w połowie utworu zaczyna się kleić i układać w poruszającą całość o depresyjnym klimacie…. mnie szczególnie podobają się te fragmenty, kiedy Masza śpiewa sama ze sobą w duecie a w tle płaczą gitary.
I w drugiej części „Frozen Night” – kiedy do głosu Maszy dołącza growl Jarosława.
Zresztą większość utworów prezentowanych w albumie opiera się na skomplikowanych, pokręconych harmoniach, używa nieoczywistych konstrukcji melodycznych, drażni, zgrzyta – prowokuje.
Na tym tle mój ulubiony „Funeral of all Hopes” wyróżnia się konsekwencją w budowaniu melodii i atmosferą pełną bólu i rezygnacji, wzmocnioną dźwiękiem organów.
„Prophet” ze swoją nieco folkową aranżacją zdaje się być nieco radośniejszym przerywnikiem – by następny „Unaccepted” od pierwszego dźwięku zalał słuchacza oceanem smutku, boleści i czarnej melancholii – jest jak jęk udręki, krzyk pełen rozpaczy i cierpienia.
Myślę też, że powolna i nastrojowa „Lullaby” nie ukołysałaby jednak nikogo do snu – chyba, że pełnego koszmarów…. bo choć utwór ten charakteryzuje wyjątkowo, jak na tę płytę – czytelna i przejrzysta harmonia oraz płynna melodia – to jest podszyty niepokojem, gdzieś w jego tle drzemie coś tajemniczego i mrocznego.

Reasumując: album „A Gap Between Birth and Death” ukraińskiej formacji Mortalium mocno różni się od typowych reprezentantów gatunku (czyli Gothic/Death Doom metalu, jak zespół sam się określa na facebookowym profilu) Nie znajdziemy tam prostych molowych harmonii ani chwytliwych melodii, raczej charakterystyczne dla metalu progresywnego nietypowe i zawiłe metrum, eksperymentalne struktury harmoniczne.
Ciekawa jestem następnej płyty, ciekawa jestem – jak daleko w swoim eksperymentowaniu muzycy się posuną i w jakim dokładnie kierunku będą zmierzać.
To, co zaprezentowali na tym wydawnictwie – jest z pewnością intrygujące i niezwykle oryginalne.
Życzmy więc powodzenia grupie Mortalium w ich poszukiwaniach !!!

http://mortalium.bandcamp.com/album/a-gap-between-birth-and-death

Reklamy