Tagi

10679721_10202895373527536_6347784195299105464_o.jpg

https://www.facebook.com/events/1533049290249615/?ref_dashboard_filter=past

Koncert w poniedziałek…
Po świeżo zaleczonych ranach po-halloweenowych….
W dzień – kiedy wszystko, ale to wszystko, od samego rana, albo i wcześniej, się pierdoliło (bezsenna noc, awaria prądu w domu, nowy listonosz-baran, leń i cham, zanikający zasięg w ukochanej komórce, pusta lodówka….)
I – KONCERT.
Jak dotknięcie czarodziejskiej różdżki.
Cud.
Czary i magia.
Najlepiej zainwestowane 6 zeta ostatnich miesięcy.
Sebastian F. – to dzięki Tobie i Twojemu zaproszeniu na fb, niniejszym wybaczam Ci wszystkie nietrafione/zczapowe komenty na fb, masz u mnie czyste konto ze sporym zapasem anielskiej cierpliwości, jak się zacznie wyczerpywać – dam znać 😉

Miejsce, w którym koncert się odbywał – miało dla mnie specjalne znaczenie, bo to tu wiosną 2010 poznałam Igora Awdiejewa, chwilę potem – muzykę tworzoną przez Unlumination.
https://drzoanna.wordpress.com/2013/11/13/unlumination-implosion-2010/
I, bez ściemy – to dla Unlumination odwołałam ostatnie poniedziałkowe zajęcia i pognałam na Grodzką 42.
Gdy wpadłam do klubu – właśnie zaczynał Setareth, pierwszy tego wieczora.

SAM_2682.JPG

SAM_2681.JPG

Grupa zagrała koncert instrumentalny, ponieważ ich wokalistka, charyzmatyczna Monika, zwana Rudą – aktualnie „podbija skrzypcowo Nowy York” – jak czytamy na tablicy kapeli.
Mieliśmy więc niepowtarzalną okazję doświadczyć intrygującego eksperymentu – wsłuchać się w aranż bez linii melodycznej, choć, zdarzało się, że linię wokalu w udany sposób imitowały gitary.

kon1.png

SAM_2691.JPG

SAM_2690.JPG

SAM_2692.JPG

Jednak to Unlumination był królem tego wieczoru, bezapelacyjnie 🙂

Setlista:

Intro
Dance of Doom
Mechanics of Defeat
Follow the Shadow
Interferance
Anubis (Septicflesh cover)
The Altar
Encore:
Mechanics of Defeat

Pierwszy występ po sporej przerwie spowodowanej perturbacjami tyczącymi składu, że się tak wyrażę enigmatycznie, zgromadził sporą grupę stęsknionych fanów i spotkał się z niezwykle gorącym, wręcz żywiołowym przyjęciem. Piwnicę – od sceny po wejście szczelnie wypełnił tłumek – gibajacy się, uprawiający efektowny headbanging i inne popisy taneczno-akrobatyczne, z pogo włącznie, uff i auć, moje siniaki 😛

SAM_2727.JPG

Czuło się niesamowity ładunek energii – miałam wrażenie, że piwniczne ściany z trudem wytrzymują jej napór i zaraz runą, rozsypią się w proch w dzikiej eksplozji.

SAM_2713.JPG

SAM_2708.JPG

Było to dopracowane w szczegółach show, od intro do zejścia, widać, że grupa przywiązuje wagę nie tylko do prezentowanej muzyki – ale i designu: makijaży i niesamowitych strojów, oprawy choreograficznej, kontaktu z widownią itp.

SAM_2707.JPG

SAM_2703.JPG

Całość wypadła przekonująco w 10000% 🙂

SAM_2722.JPG

Odetchnęłam z ulgą, bo przyznam szczerze – wiadomość, że śpiewanie w kapeli porzuciła Angelika, uderzyła we mnie jak piorun i wzbudziła poważne obawy, co przyszłości Unlumination.
Z niepokojem wypatrywałam info ze strony grupy – no i doczekałam się, wreszcie 🙂
Młodziutka i przesympatyczna Lidia Rudyk poradziła sobie doskonale, także z odrobinę przearanżowanymi „starymi” kawałkami Unlumination.

SAM_2706.JPG

SAM_2700.JPG

Podobnie Marcin Zdeb (perkusja) i Rafał Szewczyk (gitara) – nowi w składzie.

Był więc i szampan ze sceny z okazji tej reaktywacji – a minęły dwa lata od ich ostatniego koncertu w klubie Lizard King w listopadzie 2012 roku.

SAM_2724.JPG

SAM_2732.JPG

Widać więc, że ukraińskie Mortalium miało bardzo trudne zadanie – występ po niezwykle wyczekiwanej i wręcz uwielbianej gwieździe wieczoru.
Zanim jednak przejdę do relacji z ich koncertu – muszę się Wam do czegoś przyznać.
Wybierając się nań w pośpiechu nie miałam pojęcia, kto będzie grał – poza Unlumination…. kogo, poza tym zespołem mam się spodziewać, na plakat ledwo zdążyłam rzucić okiem i nie doczytałam oczywiście o gościu zza wschodniej z granicy.
O swoim uwielbieniu dla wszystkiego, co pochodzi z tamtych okolic pisałam już wielokrotnie – choćby tu: https://drzoanna.wordpress.com/2014/10/12/metal-zza-wschodniej-granicy/
O swoim topniejącym ze wzruszenia serduszku, kiedy tylko usłyszy mowę w jednych z tych cudnie-śpiewnych, słodko-czułych języków – także, niezależnie od faktu, czy chodzić będzie o rosyjski, białoruski czy ukraiński. O spontanicznych wybuchach czułości w stosunku do osób, posługujących się tym językiem w zasięgu mojego ucha – również….
Tak więc wczoraj, gdy jeszcze Unlumination przygotowywał się do występu a ja chłodziłam się zimnym piwem w strategicznym miejscu, w połowie odległości między sceną a barem – usłyszałam tę przepiękną mowę…. wysilając całe swoje zdolności lingwistyczne, nikłe, jak wiecie, więc wysiłek był mega – ustaliłam, że to ukraiński, nie rosyjski….
Przynajmniej takie odniosłam wrażenie, więc, nie mając zielonego pojęcia – że molestuję członków Mortalium zapytałam pierwszego z brzegu długowłosego przystojniaka „Ukraina? Tak?” . Po potwierdzeniu mogło wydarzyć się już tylko to jedno: z okrzykiem „братія” (bracia, ziomale) rzuciłam się go ściskać i obcałowywać. Szczęśliwie nie było oporu, mało tego, kolejni chętni wyrazów mojej serdeczności z uśmiechem podchodzili i sami się pchali w moje łapy – z rozłożonymi szeroko swoimi.
Wysilając znowu te nikłe zdolności, o których wyżej, zapewniałam wśród uścisków „я люблю Україну” – czyli,że kocham Ukrainę a Putinowi… resztę powiedziałam po polsku, bo nie byłam pewna składni, jednak sądzę, że słowo na „ch” brzmi tak samo i po polsku, i rosyjsku i ukraińsku, translator google potwierdza 😉
Zresztą radosna reakcja upewniła mnie – że zostałam dobrze zrozumiana.
Kiedy po występie Unlumination zobaczyłam, że moje wyściskane ukraińskie chłopaki zaczynają się charakteryzować i przebierać, zaczęło mi świtać w pustej łepetynie pewne podejrzenie, a upewnił mnie – jak zwykle wszystkowiedzący Sebastian F.
Potwierdził – tak, ostatni występ da formacja z Ukrainy.
No, nieźle.
Jak się okazało – napadłam i zmolestowałam kończące w Krk swoją trasę koncertową Mortalium.
https://www.facebook.com/Mortalium
Oszołomiona zainstalowałam się pod sceną.
Zanim zaczęli – już należałam do nich, całą duszą – za ich serdeczność i za Putina.
A jeszcze bardziej – za ukraińską flagę, którą zamocowali na statywie mikrofonu, kurde, co na nią spojrzałam to wzruszenie ściskało mi gardło.

SAM_2735.JPG

Niestety, nie zdobyłam setlisty – usłyszeliśmy materiał z nagranego półtora roku temu krążka „A Gap between Birth and Death”, a zapamiętałam pełne goryczy i o pięknych harmoniach „Funeral of All Hopes” – na chwilę obecną mój nr 1 albumu.
Także „Lullaby” i bardzo udany cover The Beatles „Eleonor Rigby” – tu wydzierałam się mocno, chyba jako jedna z niewielu pod sceną znałam niemal cały tekst.
Pamiętam też ten utwór, refren energicznie podjęła publika 🙂

http://vk.com/video-11478836_170102056

Charyzmatyczna wokalistka, a zarazem gitarzystka Мария Носик – Maria (Bird of Prey) Nosyk dysponuje altem o niepokojącej, jakby brudnej barwie – jakże różnej od typowych dla tego gatunku operowych damskich wokali.

SAM_2737.JPG

Kiedy podczas śpiewu wznosiła w górę prawą dłoń zwiniętą w pieść – tuż przed mikrofonem zawiniętym w błękitno-żółty sztandar – matko, robiło to niesamowite wrażenie.

SAM_2752.JPG

Odnosiłam wrażenie, że w jej śpiewie, w tej muzyce, w spektaklu, który rozgrywa się przed moimi oczami chodzi o coś znacznie ważniejszego – niż śpiew, muzykę i spektakl.

SAM_2749.JPG

Chyba żadne inne brzmienia nie nadają się równie doskonale do wyrażania takich emocji – jak doom gothic metal właśnie.

Klawiszowiec Ярослав Бадрадинов – Yaroslav (Knell) Badradinov wspomagał Marię swoim niesamowitym growlem, dawno nie słyszałam tak głębokiego, potężnego growlu, wydobywanego, jak się wydawało – zupełnie bez wysiłku i jego głos potęgował tę niesamowitą atmosferę.

klwiszowiec.png

Podczas występu Mortalium miał miejsce drobny incydent, który miało okazję zauważyć chyba niewiele osób, zasłuchanych czy szalejących pod sceną. Otóż jeden z szalejących właśnie, rozgrzany do czerwoności – emocjami, headbangingiem i piwem także, chyba nie do końca zdając sobie sprawę z tego, co robi – wytarł twarz w ową flagę.
Zauważyłam, jak żachnął się lekko Алексей Лукашов – Aleksey (Wiking) Lukashov, gitarzysta, stojący najbliżej mnie….

SAM_2757.JPG

SAM_2739.JPG

Kiedy jednak spocony chłopak sięgnął po nią po raz drugi – oboje, i Алексей, i ja wykonaliśmy krok w jego stronę, Алексей dodatkowo pokręcił przecząco głową i wykonał ledwo zauważalny gest dłonią, żeby jednak nie.

wlosy.png

To wystarczyło, chłopak chyba zorientował się, że popełnił gafę, nie wiem jednak, czy rozumiał – jak wielką.
Nie dawało mi to spokoju.
Kiedy wśród owacji kapela, po rytualnym ukłonie, zbierała się już do zejścia podeszłam do błękitno-żółtej chorągwi, starczyły 2 kroki, mikrofon wraz z nią był niemal w zasięgu mojej ręki.
Wszystko działo się błyskawicznie i chyba nie wiem dokładnie, czemu to, co zrobiłam – zrobiłam właśnie w taki sposób… może gdzieś w myślach odtworzył mi się prawosławny znak krzyża, nie pytajcie, bo nie odpowiem….
Tak czy owak pochyliłam się lekko, wzięłam rąbek materiału w prawą dłoń i przycisnęłam – do czoła, ust i serca.
Kiedy o tym teraz myślę – wydaje mi się to nierealne, niemożliwe i nieprawdziwe, a jednak… tak było, nie mam dowodów, nikt tego nie sfotografował – mam nadzieję jednak, że członkowie kapeli zrozumieli i zapamiętają, zauważyłam wzruszony, pełen życzliwości i aprobaty wzrok gitarzysty…. moje połamane językowo „Да живе свободна Україна” zginęło chyba wśród huku pożegnalnych braw, okrzyków, radosnych gwizdów i tupotu…

pozegnaini.png

Potem zagadywałam niemal każdego członka kapeli – skąd są, aaaaa z Charkowa…. czy mają profil na fejsie czy VK ( ВКонтакте) i zapewniałam, wszystkich i każdego z osobna – że napiszę relację i recenzję płyty, że w ogóle, wszystko dla nich, bo są zajebiści, a Ярославa – że ma imponujący growl… ktoś zaczął pomocnie tłumaczyć, chyba Tomek z Unlumination, ale usłyszał, że dzięki, ale nie ma potrzeby – chłopaki wszystko świetnie rozumieją, mój łamany polsko-rosyjsko-angielski doskonale się sprawdza 🙂 „Ja rozumieju” – cudne ❤
I kupowałam tiszert u szalenie sympatycznego Ukraińca, który do mnie mówił po angielsku, ale starał się po polsku – a ja do niego po rosyjsku, z angielskimi ozdóbkami.
Popisywaliśmy się przed sobą – on próbował liczyć po polsku a ja pojechałam jak z armaty: один, два, три, четыре, пять… i to z akcentem wraz z melodyką 😉 durna, popisywałam się liczeniem – a trza było zrobić wrażenie jakimś, przykładowo,„ёб твою мать”, chociaż może lepiej, że jednak pozostałam przy liczeniu…. 😉 ale mogłam pojechać Puszkinem – fragment „Лесов таинственная сень c печальным шумом обнажалась….” zawsze wywoływało we mnie dreszcze…
Wracałam do domu zmasakrowana na maksa – poobijana w pogo, z obolałym karkiem od machania włosami, zachrypnięta od krzyków – ale piechotą, usiłując ochłonąć, uporządkować myśli, uspokoić stukot serca…

Dla zainteresowanych – link do legalnego downloadu lub odsłuchu, polecam !!!!!
https://www.facebook.com/Mortalium/app_204974879526524 lub http://mortalium.bandcamp.com/album/a-gap-between-birth-and-death

tiszer2.png