Tagi

1457644_10152760538133057_6504075968322419360_n.jpg

W ostatni piątek Caryca znowu gościła chętnych na zabawę w stylu lat 80/90.
Jesienne smutki rozpędzali:

Za muzykę (nie)odpowiedzialni Toxik Twinz:
(nie)przewidywalni Kchild & DEV_
+ gość specjalny: blackfairy
(fajny plakacik też jej autorstwa 🙂 )

https://www.facebook.com/events/283045275224094

Ale także, jak każe niedawno zrodzona tradycja – odbywały się słodkie i radosne urodziny, tym razem ćwierćwiecze świętowała Ania Cz.

Zgodnie z tą tradycją były życzenia, toasty, tort i torba z prezentami….

tort.jpg

Słodka Jubilatka zdmuchnęła świeczki elegancko i wprawnie, po czym zanurzyła łapkę w przepastnej i wielce gustownej torbie ozdobionej serduszkami i innymi atrybutami 25-letniej dorosłości 😉

prezenty.jpg

HelloKitty to coś, co tygryski lubią najbardziej 😀

SAM_2475.JPG

a tak Tygryski, czy raczej Leniwce, się cieszą 🙂

SAM_2478.JPG

SAM_2474.JPG


okno.jpg

suto zastawiony stół i wcale nieprawda, że wylizywałam talerzyk po torcie…. loża szyderców, a za nimi świeżo wstawione, gustowne okno, które niedługo zostanie zamurowane, bo przepuszcza zbyt wiele hałasu na zewnątrz 😛

lozat.png

tu także tort, czy raczej jego resztki – bez śladów moich palców, na nożu też ich nie ma, nie, palców na pewno nie 😉


para45.jpg

Dostojna Jubilatka w czułych objęciach 🙂

reka.jpg

tu także: Jubilatka, objęcia i….. i Mistrz Pierwszego Planu 😀


para.jpg

plasiam, ale żaden tytuł czy opis fotki nie odda pełni moich uczuć i myśli: robi mi się ciepło i błogo w serduszku, i tyle ❤ ❤ ❤

super.jpg

a tu to już w ogóle ❤ ❤ ❤


mefisto.png

a tu Mefisto solo 😀 😀 😀


więc trochę tańca i trochę pogaduszek parkietowych 😉

parkiet.jpg

rozmowa.jpg

SAM_2506.JPG

SAM_2460.JPG

SAM_2458.JPG


zwróćcie proszę uwagę na Gwiazdę Parkietu, Mistrza Tańca i Carycowego Rezydenta, Darka (tu z Gosią) 😉

gwiazda3.jpg

gdziekolwiek skierowałam obiektyw – Darek tam był… choć może działało to w taki sposób raczej, że te jego fantastyczne, taneczne ewolucje w magiczny i niezawodny sposób aparat przyciągały?

gwiazda.jpg

fociłam dziewczyny….jeju, a skąd tu się wziął Darek? 😉


dans.png

ooooo… tu nie ma Darka 😉


SAM_2483.JPG

Oświadczam uroczyście, iż Tajemniczy Osobnik, widoczny w centrum dansflora, ten w okularach, machający ochoczo łapkami i chyba nawet śpiewający – to oczywiście nie jest kolega Mieczysław, nigdy w życiu, Miecio przecież nie dałby się ponieść mocy muzyki i nastroju, prawda? 😛


odpocz.jpg

a niektórzy tak pięęęęęeknie wypoczywają 😛


gosiac.png

tak odpoczywa Gosia i brawa dla fotografa za pierwszy plan 😛


katvn2.jpg

a tak odpoczywa Katarina….

Katvn1.jpg


SAM_2472.JPG

Deith baaardzo demoniczny 😉

trojka.jpg
i demoniczna trójka 🙂

tulai2.png

SAM_2534.JPG


SAM_2526.JPG

figur i łamańców parkietowych ciąg dalszy 😉

SAM_2488.JPG

chłopaki skakali w kółeczku, obejmując się ramionami – aż mój foto-aparacik zdurniał od nadmiaru ruchu i męskiej urody 😉

SAM_2487.JPG


jo.jpg

a tu jo, czyli fotograf-od-siedmiu-boleści, wdzięczę się do aparatu, plasiam, nie pamiętam, kto focił 😛 a Hipopotamy są groźne nawet w Carycy 😛

jojo2.png

i znowu Drzo, mistrz dzióbków i dygania nóżką 😀 😀 😀

Co jeszcze?
Ogromnie miło było mi spotkać, poza stałymi kompanami w Carycowym imprezowaniu – dawno nie widzianych: Pandorę i M.C. i Adama… i Bagiego… a Pandorze rzuciłam się na szyję i zwierzyłam, jak strasznie mi jej brakuje podczas każdego „Eclipse” Apoptysiów
Bo od czasów, kiedy przestaliśmy się widywać na imprezach w Krk – nikt już nie skacze podczas tego kawałka w kółeczku, tak jak robiliśmy to razem…
Cóż – muszę to powiedzieć wyraźnie: od czasu, kiedy zaczęłam udzielać się imprezowo, czyli od jakichś 9 lat, zmienił się trochę skład osobowy imprezujących, sporo znajomych się „wykruszyło”.
I choć ci „nowi” zaakceptowali mnie i moją obecność z całym odpałem, jaki jest we mnie…. i choć strasznie ich lubię i kocham i cieszę się na każde spotkanie…. i choć stali mi się podobnie bliscy, jak osoby poznane w Uwadze czy Popku – to czasem po prostu do tych dawnych tęsknię.
Czasem mam wrażenie, że ja chyba za długo żyję, albo za bardzo pozostaję wierna swoim upodobaniom i wariactwom… bo ludzie odchodzą od „klimatu”, wrastają w rodziny, prace, dzieci, obowiązki…. a może przestaje im się chcieć…. z takich czy innych powodów mówią sobie „dość”, albo nie mówią nic, tylko po prostu znikają.
A ja wciąż jestem, niestety 😉
I będę, obawiam się – tak długo, jak długo odbywać się będą Toxikowe imprezy… i wszelkie inne, o ile będą 😉
Póki co – to w Carycy właśnie będę skakać i wykrzykiwać „Eins zwei polizei”


albo „Noł noł, noł noł noł noł”


Tu, z moją pomocą, parkietowy chórek wzbił się nad parkietem i sięgnął chyba granic Kazimierza (szczególnie – póki te okna 😉 )


… i podczas „Włajaż włajaż”….



zanim zrobiły to Apoptysie….


tu, wraz z dziesięcioma małymi murzynkami, a może myśliwymi, szalał cały parkiet, jejuniu….


I jeszcze Młode Tłoki, Si Si Kecz, A-Ha … rany, jak znajomi thr00goci dowiedzą się, jak bardzo szalałam, do „Lambady” także… mam przekichane 😛
Podobno leciał też MC Hamer, pewności nie mam, bo znam słabo – ale dobrzy ludzie mi powiedzieli, że to właśnie ON 😀
Pozostaje mi podziękować cieplutko – Toxikom za szampańską imprezę, a uczestnikom – za wspólną zabawę.
Za rozmowy, czym różni się „Nocna straż” od „Straży nocnej” także 😉
Przepraszam również pewną bardzo sympatyczną Olę, która pamiętała mnie jeszcze z imprezy depeszowej w Carycy, jeju.
https://drzoanna.wordpress.com/2013/11/16/krakow-8-06-2013-caryca-angel-of-love-czyli-byc-depeszem/
A przepraszam za to, że wszystkie foty z jej udziałem zjebałam na maksa, znaczy większość pozostałych także, ale w sposób jeszcze dopuszczalny.
Tych, na których próbowałam uwiecznić tańczącą pięknie Olę nie przepuściła moja wewnętrzna kontrola technicznej jakości, plasiam.
Nie udało mi się też uwiecznić akcji pt: „Wyciągamy na parkiet Deitha, co z tego, że zmęczony, wręcz padnięty i nie chce się podnieść z fotela, no to z fotelem go, z fotelem !!!!” a nie dało się – bo sama brałam w niej udział 😀
Po wypchaniu na środek dansflora carycowego fotela wraz z ludzką (czy bardziej zombiakową) zawartością odtańczyłyśmy wokół niego, wraz z Katariną, zdaje się, taniec zwycięstwa. Po jakimś czasie zasiadł na nim, na fotelu znaczy, jakiś młody człowiek – a jego królewska poza została nagrodzona naszym tańcem w rodzaju „witaj, Miłościwy Panie i panuj nam szczęśliwie do końca dni, naszych lub Twoich, bezapelacyjnie.”
Nasz fantastyczny taniec został nagrodzony odwózką pod sam dom, dzięki Ci, o Michale, niech Twoje wrocławskie królestwo rośnie w siłę !!!!
Na zakończenie wyrazy szczerego podziękowania dla klubu za szczególną dbałość o gotycką atmosferę imprezy – to migotliwe światło świec w kibelku, ten cmentarny klimat mmmmm… 😉
Atmosfera ta, przy okazji, wzmogła tendencję do kibelkowego zaprzyjaźniania się: „ej, ma ktoś latarkę bo nie widzę gdzie sikam….” i tu, w tym miejscu, pragnę serdecznie uściskać Darka, Gwiazdora Parkietowego, za użyczenie swojej komórki w celu oświetlenia wnętrza WC. Po uwadze „ale wiesz, żeby nie wpadła, wiesz gdzie…” nie wypuszczałam jej z dłoni – miejsce na plastikowym wieszaku na papier toaletowy wydało mi się bowiem śliskie i bardzo niepewne – i tak miałam okazję przekonać się, jak bardzo przy kibelkowych okazjach przydają się obie łapki, jednak 😉
Ale byłam twarda, dałam radę 😀
Dzięki, Darku, za Twą samarytańską postawę !!!! :*
I do miłego !!!! 🙂