Tagi

W ostatni piątek, ciepłego wrześniowego wieczora i nocy, miało miejsce wiekopomne wydarzenie – a mianowicie otwarcie starego klubu w nowym miejscu.
Dla nieogarów i przyjezdnych – KotKarola już nie na rogu Siennej, a na Kazku, plac Bawół 4.
Dla jeszcze większych nieogarów – jak wiecie, gdzie ul Szeroka, to przejdźcie grzecznie obok posterunku Naszych Drogich Przyjaciół, a potem na ul.Bartosza trzymajcie się lewej strony i wypatrujcie kamienicy za skwerkiem z drzewami.
Z drugiej strony można dojść Wawrzyńca – ul.Bartosza jest jej przecznicą.
Tu foty z googla (jeszcze z czasów remontu, tej blachy przed wejściem oczywiście już nie ma), czerwone strzałki pokazują kierunek.


Ja wczoraj nie byłam jeszcze taka mądra, ale już na Szerokiej rzuciła mi się w oczy trójka rasowych panczurów w pełnym umundurowaniu i ufryzowaniu, maszerujących zdecydowanym krokiem.
Wyglądali na takich, co wiedzą, dokąd idą, więc uznałam za słuszne po prostu iść za nimi.
I zaprowadzili mnie dokładnie tam – gdzie trzeba, ha, sprytna ja 😀
Zanim pojawiła się Paulina i Ancik, z którymi byłam umówiona – co chwila witałam się z kimś znajomym. Jak widać – pół Krakowa zjawiło się tego wieczora, żeby obczaić tę nową miejscówkę i pobawić się przy szeroko rozumianej punkowej muzyce.
Na wejściu obściskałam się z Kocią Mamą, Panią Właścicielką.
A potem kolejno, w dopchaniu się do baru przeszkadzali mi:

elegancka jak zwykle Scarlett
seksowna Matylda
eteryczna Krwawa M.
Wujek Drut z Inkwizycji
Staszek
Szary Wilk
Adam D. znany jako S.
a także, ku zaskoczeniu – moi uczniowie, aktualni i byli:
Ania L
Kuba
Dawid.
i drugie tyle innych znajomych, których imiona i ksywki zjadła moja starcza skleroza.
A potem szybko przekonałam się, jak trudno jest focić na imprezie punkowej.
Jak się już dopchasz pod scenę, to pewnym jest, że w momencie naciskania spustu migawki ktoś machnie Ci łapą przed obiektywem, albo wskoczy w kadr inną częścią ciała, albo pogujący tłumek popchnie Cię na tyle skutecznie, że na zdjęciu uwiecznisz zamazany fragment sufitu. Naprawdę się starałam, przyklejając do ściany albo do basowego pieca, do dziś nie słyszę na lewe ucho, jednak foty zjebałam po całości, to piszę ja, dupa – nie fotograf.
Ale i tak je umieszczam, a co, mój blog i moje zasady, nie chcecie – nie oglądajcie 😉
A ja uparta jestem, będę ćwiczyć i ćwiczyć – i kiedyś będzie lepiej, mam nadzieję.

(Ancik i Paulina 🙂 )

















(dziewczyny pogowały nawet w kibelku 🙂 )

Wnioski końcowe: miejscówka ciekawa, IMO w doskonałym punkcie Krakowa. Aranżacja wnętrza i design – spoko, podobało mi się to totalne obklejenie dansflorowej sali plakatami, a także sprytna półeczka wzdłuż ściany, idealna, by odstawić piwo i iść w pogo czy inny mosh.
Super – że 2 kibelki, jeden naprzeciw baru, drugi na dole, zaraz za schodami na parkiet.
Po namyśle stwierdzam także, że sensownym i przydatnym rozwiązaniem może okazać się odległość – fizyczna i akustyczna części barowej, zaraz za wejściem, i tanecznej, piętro niżej.
Placyk od strony ul. Dajwór, czy właściwie plac, biorąc pod uwagę jego wielkość, może stać się letnim ogródkiem – oczywiście po uporządkowaniu i urządzeniu, choćby solidnym wyrównaniu terenu i wysypaniu żwirkiem czy wyłożeniu czymś stosownym, w piątkową noc trudno było tam ustawić krzesło i z niego nie spaść, nawet przed wypiciem piwa.
Muszę jednak powiedzieć wyraźnie – lokal jest nieduży, kompletnie nieporównywalny z poprzednim pod względem wielkości, a także klimatu. To po prostu niewielki nowoczesny pub z niedużym dansflorem i zero atmosfery piwnicznego Krakowa, pamiętanej z Siennej. Nie jest to zarzut, po prostu stwierdzam fakt.
Nie jest to zarzut – zależy jednak, do jakich imprez miejscówka będzie wykorzystywana, bo z pewnością nie nada się na koncert kapeli o średniej nawet popularności.
W piątek sprawdziła się nieźle, choć, przyznaję, było ciasno.
Ciasno, ale przytulnie i sympatycznie, punki to stworzenia niespecjalnie wymagające, przyklapną z piwem i na desce i na kupie piachu, jak trzeba… a faceci spokojnie odpryskają się pod płotem, tylko my, dziewczyny, mamy gorzej i musimy czekać w kolejce do kibelka. Ale wtedy, przykładowo, można poćwiczyć pisanie „brzydkich” wyrazów na zaparowanym lustrze, albo rysowanie fiutków, matko, ale się uśmiałam 😀
I, jeśli do tej pory nie napisałam tego wyraźnie – piątkowa impreza udała się w 100%, kapele grały świetnie, ludzie bawili się genialnie – i to właśnie usiłowałam pokazać na zdjęciach.
A potem, wsiadając do taksówki na Miodowej, znowu usłyszałam od Pana Taksówkarza: „dobry wieczór, jedziemy do domu?”
Rany, moja własna popularność mnie zawstydza 😉
Choć muszę przyznać, że do tego miłego uczucia i opinii o krakowskich taksówkarzach twarda rzeczywistość dolała wczoraj łyżkę dziegciu… po sobotnim imprezowaniu zatrzymałyśmy z Lukrem taksówkę dokładnie w tym samym miejscu i na nasz sytuacyjny żarcik, że „do domu”, pan zdecydowanie ruszył – w idealnie przeciwnym kierunku. Szybko podałyśmy adres, pan usiłował ratować sytuację dowcipkując, że wiózł nas do swojego domu, ale kierunku jakoś nie zmienił. Na przytomną uwagę Lukra zaczął się idiotycznie dopytywać, czy ta Orawska to na Olszy – a ja byłam już absolutnie pewna, że to żaden z „moich” taksówkarzy, wożących mnie z Kazimierza do domu w niedzielne poranki.
A pod domem czekała nas kolejna niespodzianka – pan za kurs zażądał 2 dyszek. Nie popatrzyłam nawet na taksometr, podałam mu banknot ze spokojnym, ale zdecydowanym „myślę, że wyszło 20, bo chciał nas pan wieźć na Orawską przez Olszę, wiec jednak poproszę o wydanie reszty, na tej trasie płacę zwykle 16” i pan bez słowa komentarza odpowiednią resztę wydał.
Grzecznie i elegancko, ale robić się w balona nie pozwolę, nawet, jeśli wyglądam na mocno i piwnie rozbawioną.
Ależ byłam z siebie dumna 😀

Tu pozdrawiam cieplutko Pana(ów) Taksówkarza(y) – który/którzy parkuje/parkują w sobotnie noce na końcu Miodowej, dziękując za ich uczciwość i niezawodność.
A całej reszcie, która na takie podziękowanie nie zasłużyła – pokazujemy z Lukrem środkowy palec. Nie z nami takie numery.

https://www.facebook.com/events/1524735667742694/1533610600188534/?notif_t=plan_mall_activity