Tagi

SYNTHETIC+MADNESS+New+Retro+Wave+Special+Blade+Runner.jpg

Chyba nawet sami organizatorzy nie spodziewali się – jak rewelacyjnym pomysłem okaże muzyczny profil imprezy, ile osób zachęci do przyjścia tej nocy do Carycy i nie pozwoli zejść z parkietu.
Nie wiem, czy to końcówka lata nastroiła nas wszystkich tak nostalgicznie i otworzyła na wspomnienia z lat 80tych – czy ta jesień, która tego roku powiała lekkim chłodkiem już w połowie sierpnia sprawiła, że wszelkie hiciory i gorące rytmy z tamtych czasów stały się automatycznie bardziej atrakcyjne…
A może, tak raz na jakiś czas – mroczni goci, eteryczni electromaniacy i thr00metale nabierają ochoty na wygłupy, na jakiś totalny odpał, nawet na zrobienie z siebie pajaca na parkiecie… mają ochotę pobawić się – zupełnie niepoważnie, jak dzieci albo stali rezydenci psychiatryka 😉
Co do mnie, to muszę wyznać, że przeboje Modern Talking, C.C Catch i tym podobne wywołują we mnie dokładnie taki właśnie nastrój: mózg idzie spać a budzi się jakieś totalne wariactwo i ochota na zachowywanie się jak debil, co wczoraj z zadowoleniem czyniłam.
I wyjątkowo trudno było mi zachować „profesjonalizm” – nieustannie odkładałam aparat by oddać się pląsom na parkiecie, albo nawet radośnie baunsowałam z nim uwieszonym u łapy.
No bo się nie dało, nie dało usiedzieć spokojnie albo z zimną krwią i czujnym okiem snuć się po dansflorze wypatrując interesujących sytuacji – bo wciąż muzyka i atmosfera zachęcały, kusiły i mąciły w głowie 😀
I to z tego powodu, nad czym boleję ogromnie, nie udało mi się uwiecznić gwoździa programu, szczytowego punktu imprezy – czyli lambadowego parkietowego węża.
Kto widział – zapamięta do końca życia, widok ten zapewne odmieni jego postrzeganie świata i nic już nie będzie takie samo, bo pojęcia „gotycki, thr00, melanż” ulegną kompletnemu przewartościowaniu nabierając nowych, znacznie szerszych znaczeń
A kogo ten widok ominął – cóż, może sobie pluć w brodę i rwać z głowy owłosienie (albo smętnie marudzić na fejsie „ach, wybierałem się, ale musiałem posprzątać pokój” albo „no miałam być, miałam być, ale jakoś nie wyszło” – a niektórzy tu kurna pół Polski przejechali, żeby wziąć udział, inni „tylko” z Tychów – ale także szacun i rispekt 😉 )
Bo to była magia, panie, no po prostu magia: Kaoma zawodziła to swoje „szoram tu si foi, kejumdżija sami fe szora…” a po parkiecie wił się wąż trzymających się w pasie cybergotów, metali, rockersów i niezdecydowanych – kurde, co za widok, chyba ponad 30 osób zgodnie kręciło biodrami i tyłkami (ja jednym i drugim, bo jedne i drugie posiadam odpowiednio okazałe) …
co chwilę wąż się rozrywał, by porwać kolejne osoby i włączyć do tego wywijania pupami, pięknie było, ach jak pięknie, tyle pup w szale kręcenia – z piszącą te słowa na czele, tylko focić nie było komu, ech….
Więc jakby co – jest prośba: jeśli ktoś uwiecznił tego lambadowego węża, nawet tosterem czy Nokią 1208 i może fotki użyczyć – to stawiam piwo, zdjęcie publikuję i opatruję wielkim wytłuszczonym podpisem z imieniem/ksywką autora, nawet buzi można wynegocjować, jakby co 😀

Dobra, tera dowody, w sensie, że było mega i że nic nie ściemniam:
Najpierw, na zachętę, kilka portretów uczestników (kilka wyciekło już do neta, ach, ta popularność 😉 )

carycaportre5.JPG

carycaportret1.jpg


carycaporet4.JPG

Pani Profesor z Karolem 😛
I tu muszę opowiedzieć jedną z akcji:
Siedzimy sobie, piwko pijemy, ja gotowa do focenia, więc aparat już w pogotowiu i na stole…
B.B. widzi etui na mój aparacik foto i zachwycona woła koleżankę:
-chodź zobacz, jakie fajne!

Koleżanka przybiega, piszczy z zachwytu i pokazuje mi swój plecaczek – oczywiście cały w Hello Kitty 🙂
no to ja wyciagam kosmetyczkę…. (2 zdjęcia, żeby w pełni oddać urodę)

SAM_1774.JPG

kosmet.jpg

A dziewczyna prawie skacze z radości i …. pyta, czy jestem nauczycielką…
Opad szczęki, ekhem, ale co jak skąd i czemu?
I odpowiedź: „no bo jak się ktoś jara Hello Kitty to albo jakiś pojeb albo nauczyciel.”
No po prostu tekst wieczoru.
Pani Profesor od Polskiego – ściskam cieplusio 🙂


carycaport2.jpg

no i co ja mam powiedzieć? Wdzięk, uroda, kochany didżej i piwo 😉 ❤ ❤ ❤


carycaportret3.JPG

teraz bez piwa – za to ze zdwojoną ilością urody i wdzięku 🙂


carycaport5.jpg
3 gracje ❤ ❤ ❤


carycapor12.JPG

Żeby była jasność – wśród anielskich piękności, słodkich i niewinnych, trafiają się tacy evil faceci, mmmm 😉


carycaportret6.JPG

portret Wronki po raz pierwszy 🙂


carycaportret7.JPG

Lady in Red – w towarzystwie, tak około 1,5 tego towarzystwa 😉


carycaportret8.JPG

Wronka po raz drugi ❤


carycaportret9.JPG

powtórnie Lady in Red i jej równie Piękna Towarzyszka 🙂


carycaportret11.jpg

trochę mniej evil – ale wciąż mmmm… 😉


carycaportret13.JPG

ekhem 😀


carycaportret14.JPG

carycaportret15.JPG

2 oblicza Deitha 😉


carycaportret16.JPG

Magda Z Uszkami – i mistrz drugiego planu 😛


carycaportret19.jpg

i bez mistrza… i jaka słodka sukienka 🙂


carycaportret18.JPG

carycaportret17.jpg

i 2 wcielenia Deitha po raz wtóry, i Marysia ma obu fotkach tak samo śliczna 🙂


carycaportret20.JPG

mówcie co chcecie – dla mnie ❤ ❤ ❤


carycaportret21.JPG

durny aparat wypiął się na ostrość – ale piękny uśmiech i ciepłe spojrzenie udało się uwiecznić 🙂


przybarze.JPG

takietam przy barze – a za nim Najlepszy Barman Świata 🙂


a teraz – opowieść o tym, jak rozwijała się sytuacja na parkiecie:

parkietb1.jpg

parkietb2.JPG

parkiet1.JPG

parkiet2.jpg

parkiet3.JPG

parkiet4.JPG

parkiet5.JPG

parkiet8.JPG

parkiet10.JPG

parkiet23.jpg


a kilku Panów udało się namówić na zdjęcia w kibelku:

kibelek1.JPG

ależ cudnie pozują prawda? od lewej: Pan Mafioso, Pan Słodki i Pan Dyrygent 😀
Jak dla mnie – foto wieczoru 😛


kibelek2.jpg

i kibelkowe tajemnicze drzwi, jak twierdzą wtajemniczeni – prowadzące do Narni 😛
i „a właśnie, że będę na fotce!!!” 😉


Na koniec – ciepłe pozdro dla Jurka, fotografa z prawdziwego zdarzenia 🙂
I dla Pana, który tym razem dał się przyłapać – jak macha bujną czupryną, zamiast zalegać w pozycji horyzontalnej, jak poprzednio 😉
I dla Karoliny, która poratowała mnie i moje rozpięte ramiączko 😉
I wielkie dzięki za muszelkę, B.B.

A teraz foch, taki duży prawdziwy FOCH.
Bo nikt, ale to nikt nie zauważył mojego makijażu … to ja ryzykując życie, a na pewno zapalenie spojówek, walnęłam sobie takie kreski i cienie i w ogóle, że z kilometra było widać – a tu nic? zero reakcji? Jesteście beznadziejni, wcale Was nie kocham i następnym razem będą foty bez głów a wszystkie dziewczyny będą wyglądać grubo 😉
No.
Żeby mi to było przedostatni raz, jak mawia moja zaprzyjaźniona sąsiadka 😛
Na pocieszenie – kilka osób pochwaliło spódnicę, nową, nie uwierzycie – to Miyu tak przerobiła pościel, mój nieudany zakup 😉
I przepraszam, że się nie pożegnałam ze wszystkimi, nie zdążyłam – kiedy Deith zaproponował podwózkę – zdecydowałam się błyskawicznie i parę osób w pośpiechu pominęłam 🙂

Ta atmosfera szalonego wieczoru jakoś nie chce mnie opuścić…
Dzięki, Toxiki !!!! ❤ ❤ ❤
I jeszcze raz dzięki wszystkim, którzy zgodzili się uprzejmie na prezentację swoich wizerunków w tej notce :*
Do następnego spotkania !!!

https://www.facebook.com/events/266312780238702/?ref_newsfeed_story_type=regular&source=1