Tagi

vmils.jpg

Kiedy myślę o Australii to podświadomie wizualizują mi się suche, rozlegle połacie sawanny, gnane gorącym wiatrem kłujące krzaczory, busz, kaktusy, psy dingo, piasek w oczach i słońce.
Zero mroku.
Żadnych ciemnych zawilgoconych piwnic, pajęczyn i podartych firan, żadnych czaszek i świec, mglistych nocy z księżycem w tle, grobowego klimatu, patosu, melancholii czy żałoby…
No chyba, że misie koala są mroczne i gotyckie, ale chyba nie bardzo 😉
Takie więc muzyczne etykietki: industrial, gothic, post-apop, cyber, epic, monumental metal – raczej nie bardzo się z Australia kojarzą.

Gdy w Radiu HMA usłyszałam cover „Last Ammunition” Deathstarsów, – to po prostu spadłam z sofy, na której wykonywałam swoje codzienne gimnastyczne ćwiczenia, tak śpieszno mi było do kompa.
W okienku radiowego playera zawsze wyświetla się tytuł kompozycji i jej wykonawca, zanim jednak moje ciało odzyskało zdolność reagowania na sygnały z mózgu a mózg – wysyłania tych sygnałów, od początku utworu upłynęły, zdawało mi się – wieki…
już bowiem pierwsze dźwięki syntezatorowego wstępu z krakaniem wron (?) wkomponowanym w chrapliwe, brudne, elektroniczne tło, zastopowały zarówno działanie mojego umysłu jak i ciała, zastygłam więc z nogą w pół-wymachu i całym ciałem w zdumionym i zachwyconym stuporze…
kiedy wreszcie dotarło do mnie, czego słucham, (bo oryginał oczywiście znałam) a także to – że jak nie ruszę dupy, to utwór się skończy, opis w playerze się zmieni i nie dowiem się – kto tak rewelacyjnie Deathstarsów koweruje – skoczyłam do biurka potykając się w locie o kapcie.
Potem już standardowo – wygooglałam sobie nazwę kapeli – i tu przyszło zaskoczenie kolejne, że z Australii, no proszę.
A było ono tym większe, że skoczny w sumie i popowy oryginał uzyskał kompletnie inną formę – 2 razy wolniejsze, doomowe tempo, wspomniane wcześniej niesamowite chropawe tło i podobnie brzmiący wokal, operowe damskie solo, patetyczne klawisze i cały ten koturnowy aranż nadały kompozycji charakter hymnu, uroczystego i zarazem żałobnego.
Co tu dużo gadać, kawałek mnie zaczarował, zawładnął mną od czubka fryzury po pięty i słucham go ostatnio 10 razy na dzień, przeciętnie.

A jak z resztą twórczości projektu, którego skład stanowią: A.D. – gitara, klawisze, bas, i Gregor – wokal, gitara, a użytkownicy myspace z pierwszych lat tego tysiąclecia mogą pamiętać ich z Flood of Rain i Syncron City?
Spróbujmy chronologicznie – od zawiązania duetu w 2008 trzeba było czekać 2 lata na wielki wybuch, a mianowicie na rewelacyjny cover „Paparazzi” niejakiej Lady Gagi ;), wybuch w sensie dosłownym, bo kawałek umieszczony na YT odnotował już ponad 100 tysięcy wyświetleń. Posłuchajcie – zrozumiecie, skąd ta popularność i zachwyty w komentach.
Jeśli chodzi o działalność koncertową VM to zagrali oni na żywo z takimi tuzami jak Nachtmahr, Hocico, Hanzel und Gretyl, Sybreed, a przyznają się do inspiracji Deathstars, Cradle of Filth, Psyclon Nine, Rammstein i Unheilig – widać jednak, czy raczej słychać wyraźnie, że grupa wypracowała sobie własny, indywidualny i rozpoznawalny styl.
Szukając w necie informacji na temat wydanych płyt napotkałam na spore trudności – nie znalazłam ich na oficjalnym profilu czy stronie Viral Millennium, a na innych stronach, których przejrzałam dziesiątki są one wzajemnie sprzeczne. Wygląda jednak na to, iż ze sporą dozą prawdopodobieństwa grupa wydała do tej pory:

w 2011: demo „Vomitosis”

01. Vomitosis
02. Let It Burn
03. Songs For Suicide
04. The Promised Land
05. Degeneracy
06. Effigy Of Sin
07. System Crash

WIP demo zawierało dodatkowo 5 utwórów, obecnych także na oficjalnej stronie kapeli, gdzie można było ich wysłuchać (a także ściągnąć)

08. 22AD
09. Destroy
10. Empire
11. Last Ammunition (Deathstars remix)
12. Paparazzi (Lady Gaga cover)

Obecnie – dosłownie na dniach – ma ukazać się nowa wersja tego albumu, trwa mixowanie i remastering, z tego też zapewne powodu na stronach związanych z VM trwają gorączkowe przygotowania: z myspace grupy zniknęły wszystkie, dostępne do tej pory utwory (prócz video), a na sundcloudzie zostały jedynie najnowsze wersje „System Crash” i „Destroy”. Porównałam je z demówkami – no, kurde, jest różnica!
Dźwięk zyskał na przestrzeni i mocy – i mroku, oczywiście, aranż jest bogatszy, rany, nie mogę się doczekać – jak zaprezentuje się nowa twarz pozostałych kawałków!

A tymczasem, zanim EP „Vomitosis” ujrzy światło dzienne, polecam gorąco stronkę:

http://www.australiangothicindustrialmusic.com/bands/viral-millenium-band-videos-songs.html

a z niej kilka starszych i nowszych clipów Viral Millennium, jak choćby ten, od którego wszystko się zaczęło:

Na koniec ten mój, ukochany utwór:

profil FB grupy – https://www.facebook.com/ViralMillennium

i 12 utworów na YT – http://www.youtube.com/watch?v=8WA-ybTDubo&list=PLJFUXLljWGdYwF7zBTCF-8yLjAg23ZVoE

EDIT:

JEST JEST JEST !!!!
Album „Vomitosis” wreszcie gotowy i dostępny w całości na YT – najlegalniej w świecie!!!

Lista utworów:

1. Universal
2. Vomitosis
3. The Promised Land
4. System Crash
5. Let it Burn
6. Empire
7. Destroy
8. 22AD
9. Degeneracy
10. Disruption
11. Effigy of Sin

Polecam gorąco.