Tagi


Po raz kolejny przekonuję się, że jestem kosmitą, albo mutantem, coś w ten deseń.
Całą ścianę na fejsie zalały życzenia noworoczne, a wraz z nimi podsumowania roku poprzedniego plus zobowiązania czy postanowienia na ten następny.
A ja, kurde, kompletnie tego nie kumam.
1 stycznia to dla mnie zmiana daty – i tyle, więcej kłopotu niż pożytku, bo bankowo będę się mylić jeszcze w lutym i pisać, że 2013.
Jasne, Sylwester równa się impreza i zabawa do rana, szaleństwo i takie tam, ale ja to akurat do świtu bawię się dość często, niezależnie od daty czy pory roku, więc to – że dziś akurat posiedzę w domu to żadna dla mnie specjalna krzywda. A wszyscy i tak spotkamy się 18 stycznia w KocieKarola, nie? 🙂
Tylko wkurwia mnie to napierdalanie petardami za oknem, bo mi mój metal płynący z głośniczków zagłusza.
Poza tym chwilę po Sylwestrze mam urodziny, masakra, 58, też mi powód do radości, kobiety tak długo nie żyją.
I wytłumaczcie mi jeszcze – ococho z tymi podsumowaniami, bo tego nie ogarniam.
Nie mam nawet cienia potrzeby, żeby podliczać ilość koncertów i imprez, sumować wszystkie dobre i złe chwile, ile razy mnie ktoś wkurwił, ile razy pocałował a ile przyprawił o banana na pysku. Ale najbardziej nie chcę chyba kłaść tego wszystkiego na wadze i obserwować, która z jej szal spadnie w dół, a która będzie w górze.
Bo niby jak mam porównać emocje i wzruszenie podczas koncertu Moonspella z zawodem, jaki sprawił mi ktoś bliski… jak zważyć poczucie krzywdy i utratę zaufania i zestawić wynik z euforią, jaka towarzyszyła mi na koncercie Theriona? Jak zmierzyć wszystkie moje problemy zdrowotne i finansowe i skonfrontować je z tygodniem spędzonym z P.?
Straciłam Altergothic – ale zbudowałam swojego bloga.
Ktoś bliski się odwrócił, jakaś znajomość posypała bezpowrotnie, jakieś więzi osłabły – ale inne umocniły, poznałam masę zajebistych ludzi, ktoś powrócił z przeszłości, jakaś bliskość, zdawałoby się – utracona na zawsze – nieśmiało się odbudowuje.
Nie chcę tego porównywać ani mierzyć – i nie potrafię. Nie chcę zestawiać, podliczać i bilansować.
Pewnie dlatego – że nie ufam statystykom.
Nie bardzo wierzę też noworocznym postanowieniom, a mnie samej nie są one potrzebne. Jeśli zechcę zmienić coś w swoim zajebistym życiu, to nie potrzebuję do tego ani nowego roku, ani żadnego specjalnego dnia – tylko własnej, w miarę silnej woli, a tej nie modyfikuje i nie napędza żadna szczególna data.

Takżetentego – wszystkim życzę szampańskiej zabawy, a sama wracam do drugiego sezonu Walking Dead, mój rekord to 9 odcinków w ciągu jednego dnia, może ktoś pobije? 😛