Tagi

AG (lipiec 2013)

Dobre filmy znowu widziałam.
Dziś omówię pierwszy, którego tytuł nawiązuje do słowa „ghosting”, oznaczającego w slangu więziennym szybkie, ale przede wszystkim ukradkowe i bez uprzedzenia, zaskakujące dla skazanego przeniesienie z jednego zakładu karnego do innego.
Dzięki odnalezionym w necie artykułom w brytyjskiej prasie, opracowaniom raportów kontrolnych czy przesłuchań osadzonych i ich strażników dowiedziałam się znacznie więcej.
„You get unlocked for breakfast and the screw tells you pack your stuff you’re being ghosted” – tak to się zazwyczaj odbywało i przez dziesięciolecia było (i zapewne jest nadal) powszechną praktyką tamtejszej służby więziennej.
Oficjalnie mówi się, że ma/miało to miejsce w wypadku zagrożenia „dobrego samopoczucia więźnia”, albo przeciwnie, na skutek jego „złego zachowania” czy innych ważnych przyczyn.
Pierwszy eufemizm ma na celu złagodzić i zaciemnić stan faktyczny, jakim jest nacechowane olbrzymią brutalnością i okrucieństwem prześladowanie przez współwięźniów, pobicia, wielokrotne gwałty i poniżanie psychiczne.
Drugi sugerowałby, że „ghosting” służyć miał jako kara dla niepoprawnych i nie poddających się resocjalizacji, choć sami osadzeni i grupy wsparcia uważają go za element „taktyki zastraszania” i że zakłóca tę resocjalizację i utrudnia procedury prawne.
Prawda jednak jest znacznie bardziej prozaiczna – najczęściej „bycie zjawą” miało na celu „wyłączenie” czy ukrycie więźniów problemowych przed inspekcjami – negatywny wynik kontroli skutkować mógł degradacją placówki w tabelach „wydajności więziennych usług” i dodatkowo osłabiać morale personelu, a w konsekwencji nawet prowadzić do usunięcia gubernatora.
Jeden ze starszych oficerów służby upiera się, iż taki częsty transfer najbardziej upartych, a często niezwykle niebezpiecznych skazanych, taka „magiczna karuzela” powoduje, iż mają oni mniej czasu, aby szerzyć zamęt i rozbudowywać swoją sieć wpływów, nielegalnych kontaktów, całą strukturę zakamuflowanej, więziennej organizacji.
Skala tego „podmieniania” jest jednak kosmiczna : Gary Nelson, określany jako jeden z „najbardziej brutalnych i niebezpiecznych ludzi, jacy chodzili po ulicach Brytanii” jest rekordzistą wątpliwej jakości – został bowiem przeniesiony do 33 zakładów karnych w ciągu czterech lat.
Prowadzone jest także śledztwo w sprawie samobójstwa 25 letniego Christophera Wardally, odsiadującego 4 lata za rabunek.
Mimo – iż nie był on uważany za trudnego więźnia, więc nie mógł być przenoszony celem ominięcia kontroli inspektorów – nieustannie krążył „wahadłowo” między placówkami Wandsworth i Pentonville.
Totalnie rozstrojony psychicznie i w ciężkiej depresji, w kolejnych przydzielanych mu celach podejmował próby samobójcze, aż do ostatniej, udanej.
Media zapowiadają szczegółowe dochodzenie i wyciągnięcie surowych konsekwencji wobec winnych, liczą także na zaprzestanie tych praktyk.
„The ‚ghosting’ of prisoners must stop !!!
The practice of constantly shifting vulnerable prisoners around the penal system is expensive, cruel and potentially deadly” – krzyczą nagłówki gazet.

To tytułem wstępu, wybaczcie jego długość i ogrom szczegółów, ale trudno było się oprzeć chęci zamieszczenia w recce wyników mojego kilkugodzinnego śledztwa w sprawie tytułu filmu, polskie tłumaczenie nie oddawało ducha tego określenia, w żadnym zaś omówieniu, zapowiedzi czy recenzji nie znalazłam ani kawałka odpowiedzi na pytanie – o co chodzi z tymi , nomen omen, duchami …
Przegrzebując internet trafiłam nawet na jakieś „zagramaniczne”, anglojęzyczne forum (filmowe?) gdzie też próbowano rozkminić, co znaczy w slangu więziennym to bycie zjawą…. ależ byłam dumna, że to mnie, choć językowo upośledzonej – udało się szybciej, niż im, rozwiązać tę zagadkę.
W filmie Craiga Viveirosa owa sieć więziennych powiązań, przekrętów, kombinacji, zwalczające się nawzajem – doskonale zorganizowane gangi, przemoc, szantaże, okrucieństwo, cała ta codzienność pobytu za kratkami stanowi tło wydarzeń, a „ghosting” znacząco wpływa na rozwój wypadków.
Do placówki, w której 4letnią odsiadkę odbywa Jack zostaje przeniesiony młody Paul.
Czas spędzony w ZK sprawił, iż kilkanaście lat starszy Jack przerasta chłopaka także doświadczeniem i umiejętnością radzenia sobie w niełatwym lawirowaniu pomiędzy lojalnością wobec współwięźniów, często wymuszoną niepisanymi prawami i egzekwowaną bezwzględnie i okrutnie – a posłuszeństwem regułom zakładu karnego, przepisom prawa, o własnym sumieniu nie zapominając.
Zresztą powyższy podział nie zawsze przebiegał w taki sposób, czasem sumienie stało w opozycji do więziennych reguł, a lojalność miała swoje źródło w empatii i dyktowało ją serce.
W przypadku Jacka punktem zwrotnym w jego spokojnej, wykalkulowanej więziennej egzystencji okazały się niepokojące wieści od żony – po okresie milczenia i braku odwiedzin, na kilka miesięcy przed końcem wyroku – zaskoczyła go wniesieniem sprawy o rozwód i przestała reagować na telefony.
Kolega z celi, nieco filozofujący muzułmanin, ostrzega zdruzgotanego Jacka, że jego gwałtowne reakcje niepokojąco osłabiają wizerunek wzorowego więźnia i mogą spowodować przedłużenie kary, próbuje więc kierować go na drogę zbawienia, doradza znalezienie sobie jakiegoś szlachetnego celu – to pomoże mu przetrwać, z jednej strony uwzniośli, a z drugiej zajmie jego myśli i pozwoli zachować spokój.
Szlachetny cel znajduje się sam – niedoświadczony Paul staje się obiektem przebiegłej gry więziennego bossa, sadystycznego Claya – Jack więc postanawia go chronić. Po pokonaniu początkowych oporów i wzajemnej nieufności uczy chłopaka podstaw więziennego survivalu, nie zawaha się nadstawić za niego karku i zaryzykować życiem.
Jednak los postanowił zakpić z Jacka wyjątkowo okrutnie, obaj więźniowie noszą w sercach bolesne tajemnice, i są one związane ze sobą bardziej, niż można by przypuszczać.
Końcówka filmu, scena kulminacyjna, mistrzowskie rozwiązanie akcji – niewiele mogę napisać wprost, broniąc się przed spojlowaniem… zdradzę jedynie tyle, iż ostatnia scena wzrusza tak kurewsko mocno, że stanowi niepodważalną przeciwwagę dla wszystkich poprzednich drastycznych, bestialskich, sadystycznych i krwawych.
Ale pozostaje ładunek emocji, bezmiar bezwzględności, niegodziwości i zwyrodnienia – plus tragizm nieszczęśliwego przypadku połączonego z niefrasobliwością czy dziecinną głupotą.
I okrutny zbieg okoliczności.
Wciąż czuję ich ciężar – dlatego recenzje kolejnych filmów muszą zaczekać ….

Link do opisu filmu na stronie filmweb: (link) http://www.filmweb.pl/film/Przeniesienie-2011-578109