Tagi

(surrealistyczne rozważania podczas porannej gimnastyki…. )

AG ( listopad 2010.)

miss.jpg

Świąteczny leniwy poranek (dla Was zapewne popołudnie 🙂 )
W ramach ćwiczeń dla zdrowia, kręgosłupa i ogólnej pobudki macham niedbale odnóżami i wsłuchuję się w dźwięki świeżo odkrytego ( thx Procella) Heavy Metal Radia…
wsłuchuję się jedynie częścią musku – pozostała swobodnie buja sobie w obłokach i oparach resztek snu, myśli pojawiają się i rozpływają, ale powolutku, coby się nie zmęczyć…
w końcu ta aktywniejsza nieco część rozpoznaje pierwsze dźwięki „Du Hast” R+ i z lubością przywołuje tę mniej aktywną…
po chwili obie radośnie przytupują do znajomego taktu – a myśli zaczynają błądzić wokół pytania, które pojawiło się ni stąd ni zowąd : dlaczego, w zasadzie, ja tak lubię tego Rammsteina ?
Jak to działa?
Skąd mi się to wzięło?
Czemu już pierwszy takt tej czy innej ich piosenki budzi tak wyraźny, jednoznacznie oczywisty odzew?
Co powoduje – że nie tylko na twarzy pojawia mi się banan, ale i cała moja rozespana dusza zaczyna wesolutko bujać się i podrygiwać, a serce szybciutko przystosowuje swój bit do tego ramsztajnowego?
I mój, już jakby mniej rozespany musk, przywołuje z mroków niepamięci hipotezę, że ponoć utwory, których rytm pokrywa się z naturalną i typową szybkością uderzeń serca działają tak właśnie…
aha – rozumiem…
więc w tym rzecz.
Odpowiedź – choć nie jestem jej do końca pewna – zadowala mnie w stopniu pozwalającym wrócić do leniwych ćwiczeń i zasłuchania się.
Ale coś mi jednak przeszkadza w tym zasłuchiwaniu się, coś się jakby nie zgadza, budzi niepokój i sprzeciw, zakłóca bujanie się i podrygiwanie serca wraz z muskiem.
Ponownie uaktywniam myślenie… zaraz… chwila…. Till śpiewa PO ANGIELSKU !!! nie ma „du hast” – jest „I hate”
o matko…
od kilku minut słucham ANGIELSKIEJ wersji tego hiciora…
ANGIELSKIEJ – to mi właśnie przeszkadza, niepokoi – to mi się nie zgadza z rytmem mojego serca….
bo jedynie słodkie, sexowne i wzruszające ” du hast miś” porusza w moim sercu te właściwe struny, serce dostraja się do tego brzmienia i bitu, a odnóża wykonują swoje wymachy rytmicznie i bez wysiłku.
Na to angielskie ” aj hejt ju” nic w środku mnie nie chce się wzruszyć, poruszyć ani dostroić.
„Moje serce bije po niemiecku – to naprawdę całkiem zadowalający wniosek, jak na tę porę i ten stan połowicznego rozbudzenia „ – myślę, ponownie zanurzając się w wymachach i Rammsteinie.
Dusza, musk i serce zgodnie potakują….