Tagi

AG

Dawno już sobie taki temacik obiecywałam, tak więc – słowo się rzekło i oto temacik jest. 🙂
Pragnę jedynie zapewnić, że po popłakaniu się ze śmiechu (obopólnym) – o każde zdanko/stwierdzenie/słówko dopytałam – czy mogę, tak publiczne….
więc skoro mogę, to ku radości:


Uli – na moje dopytywanie o podstawę trójkąta, widocznego na rysunku wypalił:

to jest trójkąt o podstawie kwadratu !!!


A. – na pytanie, kiedy wielomiany nazywamy równymi:

wielomiany są równe, jeśli przy tym tu są te same te

i w sekundę później oboje zgodnie wyliśmy spadając prawie z foteli.


Uli, ten od kwadratowej podstawy trójkąta, usiłuje wyznaczyć dopełnienie zbioru B, czyli B’ (czyta się be prim) szuka i szuka, myśli i myśli, w końcu oświadcza:

no, B’ , to tak samo jak B tylko że ‚ (no, be prim, to tak samo jak be, tylko że prim)


Bartek walczy z wykonaniem działania ” trzy pierwiastki z trzy odjąć trzy”
usiłuję podpowiedzieć: ale co chcesz zrobić, jakie to jest działanie?
Spodziewam się odpowiedzi – że to odejmowanie, wtedy zapytam – kiedy jest wykonalne, odpowie – że kiedy występują w nim wyrażenia podobne, zapytam – a czy w tym przypadku są podobne, odkryje – że nie i będzie po sprawie.
więc pytam :

no jakie to jest działanie?

i pada odpowiedź:

trudne …..

(niemal spadam z fotela i śmiejemy się jak wariaci)


Dyskutuję z Bartkiem na temat dowodu postawionej przez niego hipotezy.
Tłumaczę, że ma rację, hipoteza jest słuszna, ale musi wniosek uzasadnić, przeprowadzić przekonujące rozumowanie itp.
Bartek – ale to przecież widać !!!
ja – ok ok …. a jakbyś przekonał ślepego?
Bartek: musiałby mi zaufać…

(spadam z fotela)


Rozwiązujemy zadanie pt „wskaż na rysunku figury osiowo symetryczne”
ja: wiesz, co to figury osiowo symetryczne?
A: nieeeeeee…….
ja: Figura osiowo symetryczna to taka, która jest obrazem samej siebie w pewnej symetrii osiowej.
A: a po polsku?


Mój ulubiony Uli na temat definicji ostrosłupa:

to taki trójkąt, tylko w 3D !!


A ostatnio czyta zadanie z planimetrii:
… w pewnym rombie przekątne o długościach ….

ale w jego wykonaniu to brzmi:
w pewnym zombie …

Wyjemy ze śmiechu i do końca rozwiązywania zmieniamy nazwę figury mówiąc przykładowo ” zaznacz jeszcze kąty w tym zombie” ….
dla pełnej śmieszności : Uli przychodząc na zajęcia uprzedził, że jest strasznie niewyspany, nieprzytomny i czuje się jak zombie ….


Nowy rok szkolny się zaczął – przybyło ofiar tego wątku 😉
oto kolejny, dobrze się zapowiadający – tegoroczny maturzysta Jurek.

Opisując mi jakiś kolor (już nie pamiętam, jakiego przedmiotu) nazwał go :

jasny czarny


Jurek wykonuje skomplikowane działanie pt: 100 dzielone na 5, sięga po kalkulator, ale namawiam go , że może jednak bez …
Jurek liczy:
aaaaaa zaraz… to będzie 22 i pół… nie, chwila…. 22… zaraz – nie !!! przecież 20 !!!!

Widząc moją niewyraźną minę, bo, choć mocno mu kibicowałam to jednak kręte ścieżki jego rozumowania nieco mnie zaskoczyły – dodaje:

bo ja najpierw mówię – potem myślę !!!!

Ja na to:
hmm… a jakby tak na odwrót?

Błyskawiczna riposta:

jeszcze nie próbowałem ….

Już go lubię 🙂


Mój ulubiony uczeń, Uli (jak zda maturę i przestanie przychodzić na zajęcia chyba się pociacham)…..
dyskutujemy o postaci kanonicznej funkcji kwadratowej…
przybliżam nazwę – że pochodzi od słowa „kanon” – czyli wzór, dający info o wektorze przesunięcia, taki rodzaj zapisu…. i słyszę w odpowiedzi:
acha, kanon to też taki rów w ziemi ….. eeeee nie, to kanion…..

(spadam z fotela)

🙂

Ale zrewanżowałam się chwilę później opowiadając o

rosnącości funkcji … eeee… znaczy rośnieniu …


Moja nowa uczennica, gotka, podczas dywagacji na temat…. nieważne, wczujcie się w klimat :

ale żeby igrek było ujemne to musi być wcześniej ujemne?

boskie – nie?


W zadaniu z proporcjonalności modyfikuję nieco treść, aby uczeń zauważył związki i zależności między wielkościami.
Oryginalne jeśli jeden pracownik wykona połowę pracy a drugi resztę – to zajmie im to 25 godzin

zamieniam na:
wyobraź sobie może , że mają wykopać rów na przykład, jeśli jeden wykopie połowę rowu, a potem drugi resztę – to będą pracować 25 godzin, tak?

Bartek przytakuje.
ok, ale teraz jeśli jeden wykopie cały rów, a drugi też – to czy można wyciągnąć wniosek, że zajmie im to 50 godzin?

Bartek na to:
ale to będą mieli wtedy dwa rowy, po co im 2 rowy?

(spadam z fotela)


Tym razem cytacik ze mnie (czyli moje literówki rzondzom 🙂 )
W rozmowie z uczennicą Olgą piszę w okienku fejsowym :

dobra śliczna, spadam, życie czka

(zamiast „czeka” )

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

( koment Bartka na AG : życie nie czka , życie ssie
i moja riposta: a jak się nassie – to potem czka )


Zażarta dyskusja z Zalewą podczas liczenia pól przy pomocy całek podwójnych.
Obszar całkowania okazuje się całkiem podobny do tego z poprzedniego zadania więc radośnie i niezwykle precyzyjnie wykrzykuję:

bo to było takie samo jak to, tylko nie miało tamtego !!!

Zalewa przytakuje – potem zerka na mnie i śmiejemy się jak dzikie 🙂


Tym razem będzie cytat z mojego syna.
Nocna rozmowa z moim dzieckiem o życiu i o tym co w nim ważne, ja barwnie i szeroko uzasadniam swoje zdanie, a Grzesiek nie ulega moim argumentom i w odpowiedzi na nie słyszę

nie no, wiesz, ja to nienormalny jestem, ja płakałem oglądając bramkę Ibrahimovicia…

(ranking najlepszych/najpiękniejszych goli 2012 roku, wzruszający komentarz podnieconego do białości spikera, kto widział – zrozumie.)


Odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, iż na liście potencjalnie częstych gości tego wątku pojawiła się nowa osoba.
Gwiazda jej elokwencji rzucała już pojedyncze promienie – by dziś zajaśnieć pełnym światłem 🙂
Czy w ferworze obliczeń parokrotnie zdarzyło jej się popełnić tzw „stereo” – czyli mówię dobrze ale w notatkach zapisuję całkiem coś innego… czy cały czas mamrotała pod nosem przeliczając na głos ” siedem odjąć dziewięć…. chwila, siedem odjąć dziewięć….” – nie pamiętam już, w każdym razie na moje podśmiechujki pojechała takim oto tekstem :

ja po prostu wolę pracować ustami niż mózgiem !!!

Kiedy po sekundzie leżałam już pod fotelem turlając się ze śmiechu po podłodze, dodała ze spokojem :

no co, przynajmniej przyszłość mam zapewnioną …

Teraz linkuję jej powyższą notkę na fejsowym czacie, opatrując emotką z takim czerwonym roześmianym diabełkiem, co w notacji fb wygląda tak:
3:)

a Olga odpowiada :

ej – co to za emotka z moszną na czole?

i wtedy sobie przypominam, że Olga używa tabletu, tam emotki się nie wyświetlają …


Zajęcia, ja coś klaruję, O. słucha ale jedną dłonią miętoli pluszaka – stałego mieszkańca biurka, spod monitora.
Miętoli, miętoli – nagle okrzyk:

Jej – on tu ma coś twardego !!!!

I niby nic – ale obie wybuchamy dzikim rechotem – aż do popłakania się włącznie….

A tygrysek ma w środku …. radio, podobno, nie sprawdzałam, kupiłam go w sklepie „wszystko za 4 złote”, bo był uroczy, radia to ja słucham online 🙂


Mój Ulubiony Uczeń (w skrócie M.U.U.) , 2 klasa LO, chadza do mnie szósty rok, od podstawówki – więc znamy się już jak łyse konie i dawno przepadł choćby cień dystansu 🙂
Stąd rozmowy nasze, ku uciesze obu stron, są … ekhem, poufałe, a dowcip bywa dosadny.

Tłumaczę zależność kształtu paraboli od znaku współczynnika przy iks kwadrat:

jak „a” ujemne to ramiona paraboli na dół, jak dodatnie – to do góry.

M.U.U. przerywa:


nie nie, to ja umiem tak, że jak „a” ujemne, to wzgórek do góry, a jak dodatnie – to wzgórek do dołu !

i po chwili zastanowienia z błyskiem w oku:

no tak, to logiczne, jak wzgórek na dół, to ramiona do góry…

(wyjemy ze śmiechu)

* * * * * * * *
Wczoraj usiłuję wytłumaczyć, jak można sprytnie obliczyć pierwiastek z jakieś czterocyfrowej liczby, M.U.U. sięgając do kieszeni dodaje pobłażliwie:


proszę się nie popisywać, mam kalkulator .

* * * * * * * *

Jednakże jego tekst nr 1 padł przy okazji moich usilnych próśb – żeby coś zaśpiewał (zdradził mi, że ma dobry słuch i śpiewa całkiem nieźle)… jednak z jego ust słyszę jakiś cichutki i słaby jeden ton tylko…
więc namawiam: ojej, ale tak wiesz, przypierdol dobrze !!!!
i słyszę:

nieeee, nie będę tu Pani pierdolił …


Wiosna się rozwija szaleńczo, a wraz z nią – inwencja (twórcza) moich uczniów.

Ancik rozwiązuje zadanie z funkcji kwadratowej, właśnie oblicza współrzędne wierzchołka paraboli, kiedy czas zajęć mija – do drzwi dzwoni następny kandydat do matematycznego Nobla 😉
Ja do Ancika – no to spokojnie te obliczenia możesz już sobie dokończyć w domu, i słyszę odpowiedź pełną udawanej rozpaczy:

och nie, nie, ja chcę zaraz teraz, bo ten wierzchołek tak mnie strasznie intryguje !!!!


16letni B. opowiada o miłym powitaniu wiosny w gronie kolegów i dużej ilości browarów.
Ja, zrozumiawszy, że pili w pubie, dopytuję się, w którym, bo B. wygląda na nieletniego a w Krk barmani raczej przestrzegają zakazu sprzedaży alko nieletnim….

B., ale gdzie Wam to piwo sprzedali?

i odpowiedź pełna godności:

W monopolowym …..


W wirze przygotowań przedmaturalnych, wspólnie z Michałem analizujemy zadania z rachunku prawdopodobieństwa… tłumaczę konieczną kolejność naszych działań, całą listę stawianych sobie pytań i sekwencję rozwiązywanych zagadnień – w odpowiednim porządku, punkt po punkcie.
Ok, przechodzimy do konkretów.
Czytamy treść zadania i zadaję sakramentalne pytanie o tę pierwszą konieczną czynność, o pierwszy punkt z naszej listy.

Ok, Michał – więc co robisz najpierw?

I Michał, z całą typową dla siebie powagą, spokojem i flegmą, z tym powolnym, dokładnym i szczegółowo- analitycznym podejściem do wszelkich zagadnień odpowiada:

Najpierw myślę.


Teraz będzie cytat z gatunku stricte matematycznych, nie wiem, czy rozśmieszy nie-matematyka, ale spróbuję wyłuszczyć, w czym rzecz.
Z A. określamy dziedzinę równania i sprawdzamy, czy rozwiązanie do niej należy.
To trochę tak, jakby określić, jakie przedmioty leżą na stole a potem zapytać, czy leży tam różowy długopis…. albo zadać pytanie ” czy pudełko zapałek należy do przedmiotów, które masz w plecaku”
Wersja dla dla zaawansowanych: czy liczba 7 należy do przedziału (-4, 20> no coś w tym guście.
Więc OK, dziedzina określona, równanie rozwiązane, pytam więc, czy rozwiązanie należy do tej dziedziny.
A. chwilę się zastanawia, w końcu odpowiada niepewnie:

no…. nie całkiem….

tu pewnie jestem jedną z niewielu osób, które wybuchają śmiechem jak opętane, ale co tam 🙂


Alex czyta na głos treść zadania z trygonometrii:
Janek z urwiska ( wysokość 16 m) obserwuje płynącą po jeziorze łódź, której kąt depresji ma miarę 21′ ….

tu przerywa i z oczami jak pięciozłotówki, totalnie zadziwiona pyta:

to ta łódź ma depresję?


Wiadomość od mojej Byłej Ulubionej Uczennicy – byłej – bo maturę zdała, studia skończyła i nawet urodziła córeczkę, Marysię.
Ale nadal kochamy się bardzo, staramy się widywać i informujemy na fejsie, co tam u nas.
Oto ostatnie info:

jestem tak zajebista, że aż ci się muszę pochwalić 😛

Mój M. ostatnio chorował i Marysia też od niego złapała. Ma wysoką gorączką i dostała antybiotyk. A jak antybiotyk, to też osłona, wiadomo.

Więc właśnie jej dałam tą osłonę, tylko musiałam zrobić dwie porcje, bo pierwszą wylałam sobie na stopę 😛