Tagi

AG (lipiec 2012.)

Moja przygoda z CYFRĄ+ zaczęła się w grudniu 2007, kilka dni po dramatycznym zakończeniu związku z P.
Ci z was – którzy znają mnie dostatecznie długo, pamiętają zapewne, w jak tragicznym byłam wtedy stanie i jakim wybawieniem okazała się, idealnie trafiona w czasie, wizyta na osiedlu pana oferującego fajną zabawkę (jak sądziłam) za całkiem małe pieniądze (jak sądziłam również).
Zabawkę – która miała pozwolić mi zająć umysł czymś innym, oddalić smutki.
I na początku taką rolę doskonale spełniała.
Jednak z upływem miesięcy i lat zaczęły pojawiać zastrzeżenia – i co do tej fajności, i co do ceny.
Coraz częściej okazywało się bowiem – że jestem widzem dość nietypowym, interesują mnie w zasadzie wyłącznie kanały filmowe, a filmy też szczególne, sensacyjne w ogromniej większości mnie nudzą, a komedie żenują i, mimo posiadania dość obszernego pakietu, coraz trudniej mi wybrać coś IMO wartego oglądania, w czasie dla mnie dogodnym – czyli raczej po północy.
O takiej porze na niewielu kanałach puszczają kino artystyczne, dramaty, nietrywialne s/f czy jakieś niebanalne obyczajowe – poza Kulturą może, ale tam z kolei rzadko trafiają się nowości. Poza tym czasem, wykończona robotą, miewałam ochotę się poodmóżdżać, a czasem powzruszać, a czasem trochę pomyśleć dzięki jakiejś pozycji z górnej półki – niestety te moje ochoty okazywały się niekompatybilne z ofertą Cyfry+.
Wkurzały mnie też niemiłosiernie zakłócenia odbioru podczas dni deszczowych (akurat latem, kiedy miewam sporo czasu, jak na złość najczęściej trafiają się burze, i to nocą, w godzinach mojego filmowego relaksu)…
Lecz mimo to trwałam dzielnie, wymieniając jedne pakiety na inne – i płacąc niestety coraz więcej.
Rok temu obcięłam ofertę w sposób znaczny – zaczęły się moje problemy zdrowotne a chorowanie, jak wiecie, kosztuje… zmieniałam też wtedy swoją polisę na znacznie droższą dla lepszego zabezpieczenia na starość. To obcięcie skutkowało szczęśliwie znacznym obniżeniem rachunku, jednak po pół roku cena abonamentu znacznie podskoczyła, po paru miesiącach znowu.
Oczywiście nie pamiętałam dokładnie umowy „na gębę” z Centrum Telefonicznym Abonenta i nie dałabym głowy, czy nie na takie właśnie warunki przystałam.
Choć mam niemal 100% pewność, że w warunkach umowy na ten rok nie było mowy o tej drugiej podwyżce.

W maju, kiedy po maturach „odpadło” mi sporo zajęć, kiedy okazało się, że w związku z Zespołem Sudecka moje chodzenie oddaliło się w czas nie do końca określony, imprezy i koncerty będą musiały przejść z tych względów ostrą selekcję i wybiorę się zapewne na nikły procent z planowanych – pomyślałam, czyby nie umilić sobie wakacyjnego odpoczynku dodatkowym pakietem Cyfry+, najlepiej jakimś stricte filmowym… dzwonienie na infolinię to dla cierpliwych raczej, jest przecież strona CYFRY – no to może spróbuję?
Logowanie się na niej wymaga więcej zachodu, niż na stronie mojego banku, ale wreszcie, po zaliczeniu wielu błędnych tropów ukazała się zakładka „zmiana oferty”, potem „oferty specjalne”…
No i czytam: ” witaj (tu nr abonenta, mój w sensie) masz teraz pakiet (tu nazwa, dokładnie mój) mamy dla Ciebie specjalne promocje „ – tu lista kilku a pod każdym symulacja kosztów… no to klikam sobie w ten Canal+ Filmowy, klikam symulację i okazuje się, że płaciłabym tylko 12 zł miesięcznie więcej niż teraz… ok, odklikuję, sprawdzam jeszcze raz – no dokładnie, 89 i to przez następne 2 lata, do końca tej promocji…
Radzę się Grześka, po czym przechodzę dalej, klikam, że tak, że się decyduję.
Kolejny przycisk, że akceptuję warunki i kwotę ukazaną na symulacji plus regulamin, klikam w regulamin – o matko, 3 strony maczkiem o tym, że umowa na 2 lata, że nie mogę się wycofać wcześniej, że promocja tyczy pakietu o nazwie … dobra, dalej, dalej… włączą mi dodatkową opcję od czerwca i od czerwca rachunek będzie wyższy, jak zwykle przyjdzie na maila, koniec.
Ku mojej radości włączają praktycznie od razu i ostatnie 8 dni maja spędzam z kanałem filmowym Canala…
Radość kończy się – kiedy przychodzi rachunek za czerwiec, mailem, na 103 zł.
Zdumiona czytam – nosz kurna ococho?
Znowu loguję się na stronie i próbuję sprawdzić tę symulację, tę z kwotą 89 – nie da się, symulacje pokazują, jak wyglądałyby ceny ewentualnych, DODATKOWYCH opcji do aktualnie posiadanego pakietu, a ja już je przecież zaakceptowałam i mam…
Teraz nie ma technicznych możliwości „cofnąć się” do poprzedniego i wyświetlić symulację tego, co się już zaakceptowało… ale ok, sprytnie to omijam – i oczom nie wierzę… ta symulacja wygląda teraz zupełnie inaczej, i faktycznie – pokazuje: przez rok po 103 a przez następny – nawet 113 zł za miesiąc!!!
Łapie mnie kurwica.
To jakiś kurna Matrix albo inne czary – przecież na własne oczy widziałam, zawołałam nawet Grześka – no bez jaj.
Z nieustającym opadem szczęki piszę pierwszego maila. (znalezienie odpowiedniej zakładki w Mojej Strefie Abonenta zajmuje mi pół godziny, ale chuj z tym…)

MAIL nr 1.
„W ostatnich dniach maja zmieniłam swój pakiet, miałam Optimum a dokupiłam jeszcze Canal+.
Wcześniej płaciłam 77 zł miesięcznie a teraz, po uwzględnieniu rabatu mój rachunek miał wynosić 89 i to przez 2 lata.
Sprawdzałam to kilkakrotnie na symulacji, inaczej nie zdecydowałabym się na zmianę, i na taką kwotę – jak na symulacji przystałam. Jakież było moje zdziwienie – kiedy przyszedł rachunek na 103 zł, a jeszcze większe – kiedy okazało się, że zmieniła się również symulacja, teraz pokazuje kompletnie inne kwoty, niż wtedy, kiedy sprawdzałam.
Nic nie rozumiem.
Czuję się oszukana.
Nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na kupno tak drogiego pakietu.
Bardzo proszę o wyjaśnienie tej sprawy.
(podpis)”

I otrzymuję odpowiedź, niemal natychmiast.
Czytam ją wielokrotnie i kurwica we mnie narasta, bo oto, w odpowiedzi na mojego maila Pan mnie uprzejmie informuje, że:
Mój miesięczny abonament wynosi tyle-a-tyle, składa się na niego to-i-to, zniżka na kanał filmowy – tu suma – czas trwania.
W razie pytań chętnie odpowiedzą, wyrazy szacunku, podpis i standardowe dodatki do maila: „Jeżeli skończyła Ci się Umowa lub zakończy się w trakcie najbliższych 3 miesięcy, możesz ją przedłużyć.
Mamy dla Ciebie atrakcyjną propozycję, zadzwoń… lub skorzystaj… (tu numery tel., adresy netowe itp)”

Ale mi kurwa wyjaśnili – nie ma co. To się nazywa odpowiedź na temat, ech.
Wqrwiona piszę kolejnego maila:

MAIL nr 2.
„Szanowny Panie, przesłane wyjaśnienia nie wnoszą niestety kompletnie nic nowego do tego, co już wiem – podobne rozliczenie dostałam z adresu e-rachunki.
Problem w tym – że zostałam wprowadzona w błąd.
Nie wiem – czy ta tzw „symulacja” wysokości opłat na Waszej stronie: strefa abonenta-> moja oferta -> oferty specjalne, nie działa jak należy, bo trudno podejrzewać mi w tym jakiś przekręt, jakieś celowe działanie – jesteście zbyt poważną firmą na to, raczej. Jednakże – podczas tej „symulacji” – najpierw zobaczyłam potwierdzenie, że teraz jestem właścicielem pakietu Optimum , a po zamówieniu dodatkowo opcji Canal+ ,w szczegółowym rozpisie rachunków opłat za następne 2 lata wyraźnie widniała suma 89 zł, żadna inna.
Wykonałam tę symulację kilkakrotnie – dla pewności – i zawsze było tak samo. Tylko dlatego uznałam ją za atrakcyjną, i zmieniłam swój pakiet.
Nie rozumiem – dlaczego teraz w symulacji widzę kompletnie inne sumy, znacznie większe.
Czuję się oszukana i jestem tak rozgoryczona – że cała ta dodatkowo opcja, dostęp do filmów w czasie, kiedy z powodu poważnej, przewlekłej choroby układu ruchu jeszcze długo nie będę mogla wychodzić z domu – wcale mnie nie cieszy.
Chciałam sobie zapewnić rozrywkę na lato i dalsze miesiące, żeby o tym nie myśleć – i okazuje się, że mam płacić znacznie więcej, niż pokazywała symulacja, a po roku jeszcze więcej?
Po co w takim razie te symulacje – jeśli nie pokazują stanu faktycznego, wprowadzają w błąd, znacznie zaniżając faktyczne opłaty?
Nie chciałabym nazywać ich oszustwem i naciąganiem klientów, wierzę, że nastąpiła jakaś pomyłka i zostanie ona wyjaśniona, jednak suma – która widnieje na rachunku i którą Pan potwierdza to zdecydowanie nie ta, którą zobaczyłam, na którą się godziłam i zaakceptowałam.
(podpis)”

Odpowiedź, również natychmiastowa, powoduje moje dzikie „AAAAAA!!!” na pół dzielnicy, plus kilka kurew i „japierdolę” i „chuje jebane” chyba też….
Bo Pan (w odpowiedzi na mojego maila uprzejmie mnie informując) powtarza to szczegółowe rozliczenie, widoczne w nadesłanym rachunku, dodając, że „ponowne rozpatrzenie Pani wniosku będzie możliwe na podstawie przesłanego zrzutu ekranu, który potwierdzi błędną symulację płatności.
Plik proszę przesłać w załączniku do wiadomości e-mail w formacie PDF, JPG, TIFF.”

Kurwa, tymi formatami mnie gość rozwalił, po prostu.
Wpierdolona na maxa odpowiadam, nie zwracając uwagi na jedno interesujące zdanko, przed dodawanymi standardowo tekstami „Jeśli skończyła Ci się umowa… (…)” i przed wyrazami szacunku i gotowością odpowiedzi na wszelkie pytania.
Owo zdanie brzmi „Serdecznie zachęcam do przedłużenia kontraktu i skorzystania z szerokiego wachlarza atrakcyjnych ofert, przygotowanych specjalnie dla Pani. Wszelkie informacje na ten temat dostępne (…) infolinia (…)”
Jeszcze do niego wrócimy.

MAIL nr 3.
„Szanowny Panie, doskonale Pan wie, że nie mam najmniejszych możliwości dostarczenia Panu tego zrzutu ekranu, ponieważ ofertę oglądałam w ostatnich dniach maja i wtedy wyświetlała się w podanej przeze mnie formie, a ponowne próby, wykonywane dziś, pokazują zupełnie inną symulację.
Gdyby wtedy przeszło mi przez myśl, gdybym miała podstawy do jakichkolwiek podejrzeń,- że symulacja może być błędna wtedy oczywiście zapisałabym sobie print screen, ale proszę wybaczyć – kto robi takie rzeczy wybierając ofertę poważnej firmy, jaką jest Cyfra+ ?. Pamiętam, że sprawdzałam tę symulację wykonując ją kilkakrotnie, dla pewności.
Zawsze było tak samo – 89 zł przez 2 lata. Tylko dlatego taką ofertę wybrałam.
Nie zdecydowałabym się nigdy w życiu widząc kwotę 103, czy nawet więcej w przyszłym roku.
Przyznam – że nie bardzo wiem, co zrobić w zaistniałej sytuacji i zaczynam wątpić, że ten „szeroki wachlarz atrakcyjnych ofert” jest faktycznie tak szeroki i atrakcyjny. Obawiam się – że chyba nie dla mnie.
(podpis)”

Pan z Cyfry+ odpowiada tego samego dnia.
Prawie identycznie, jak poprzednio, ale to „prawie” stanowi różnicę 🙂
Zaczyna od wersji skróconej rachunku, oczywiście w odpowiedzi na mój e-mail uprzejmie informując.
Opcja, stawka, pakiet, cena, po raz kolejny, rany.
I na koniec standardowo wyrazy szacunku, gotowość odpowiedzi na wszelkie pytania, i „Jeżeli skończyła Ci się Umowa… atrakcyjna propozycja…. zadzwoń… skorzystaj… infolinia …”
Jednak tym razem zdanie o serdecznej zachęcie do przedłużenia i skorzystania – ma ciąg dalszy, który wali mnie w oczy i w mózg, wreszcie.
Mianowicie „W przypadku zdecydowania się na dalszą współpracę w czerwcu 2012 roku, abonament od 1 lipca 2012 roku zostałby zmieniony.”
W PRZYPADKU ?
Jak to „w przypadku”? To nie obligatoryjna konieczność?
Znaczy – to jest jedynie ewentualność, jedynie opcja?
Mam możliwość wyboru?
Przecież dopiero co podpisałam na siebie dwuletni wyrok i dwuletnią comiesięczną grzywnę, najpierw w wysokości 103, potem 113 złotych.
W regulaminie wyraźnie stało, że umowy nie można rozwiązać przed upływem 2 lat, a w necie doczytałam – że zerwanie umowy z Cyfrą obłożone jest karami pieniężnymi – 3 stówki za tę przyjemność.
I „abonament zmieniony” znaczy – że co? Że te 103 złote, czy jednak nie, jakaś inna, wzięta z księżyca kwota… nie dowiem się, póki nie poświęcę połowy dnia na dodzwonienie się na Infolinię… bo ze sprawdzaniem w necie to dam sobie spokój raczej.
Zaczynam czuć, że mam dość, całej tej telewizji cyfrowej, miarka się przebrała, że mi się po prostu nie chce z nimi gadać.
Nic nie rozumiem, ale postanawiam spróbować.
Piszę do Cyfry+, nie do końca wierząc, że się uda:

MAIL nr 4.
„Szanowny Panie, w zaistniałej sytuacji, po przemyśleniu sprawy – zdecydowanie rezygnuję z dalszej współpracy z Canal+. Z przykrością – ale w poczuciu głębokiego niesmaku.
Decyduję się NIE przedłużać umowy/kontraktu z Cyfrą+ i NIE korzystać już z żadnych Państwa ofert.
Proszę jedynie o wyjaśnienie – czy moja decyzja wymaga jakichś dodatkowych formalności. Czy np abonament za czerwiec powinnam uiścić i w jakiej wysokości (żeby np nie okazało się, że zapłata tych nieszczęsnych 103 zł będzie pociągać za sobą zakamuflowaną ale obligatoryjną zgodę na przedłużenie tejże umowy – czy tez wręcz „podpisanie” tego kontraktu bez możliwości wycofania się – czego absolutnie chcę uniknąć)
W oczekiwaniu na odpowiedź – (podpis)”

No i tym razem jakaś laska „z przykrością przyjmuje informację o chęci rezygnacji z abonamentu CYFRY+. „ (ha! a jednak się udało !!! 🙂
I ufa, że nie jest to moja ostateczna decyzja. (hłehłe !!! :P)
I odpowiadając na e-mail, informuje, że Okres Minimalny Mojej Umowy upływa 30 czerwca 2012 roku. (WTF ?)
Rezygnacja, konieczne dane abonenta, list polecony, termin, okres wypowiedzenia, adres.

Ale po tym, ku mojej złośliwej radości, jednoczesna zachęta do przedłużenia umowy, warunki promocyjne (a jakże, najlepiej ukazane w symulacji…) gotowość odpowiedzi na pytania, wyrazy szacunku.
I oczywiście co na koniec?
„Jeżeli skończyła Ci się Umowa… atrakcyjna propozycja… zadzwoń… skorzystaj… infolinia…”
Jasne, już lecę.

I piszę kolejnego maila, myśląc sobie w duchu, że wprawdzie nie rozumiem, o co kaman, i co to jest ten Okres Minimalny, ale nie muszę i nawet nie chcę rozumieć.
Mam głęboko ich oferty i regulaminy nie do ogarnięcia, mam dość wielogodzinnych prób dodzwonienia się na Infolinię, zawiłości i kruczków umów… cieszę się na samą myśl, że mam ich z głowy.
To odkrycie mnie wręcz olśniewa.

MAIL nr 5.
„W nawiązaniu do poprzedniej korespondencji z CYFRĄ+ chciałabym jedynie dodać, iż moja rezygnacja została wysłana listem poleconym 11 czerwca b.r. z wszystkimi potrzebnymi informacjami i własnoręcznym podpisem.
Z poważaniem – (podpis)”

I za parę godzin odpowiedź – uprzejmie mnie informują, „iż na podstawie przesłanego wniosku, rozwiązanie Umowy zostało zaplanowane na 31 lipca 2012 roku.”
Za czerwiec i lipiec oczywiście muszę uiścić to nieszczęsne 103 złote, potem oddać kartę abonencką , lista dystrybutorów, gotowość do odpowiedzi na wszelkie pytania, wyrazy szacunku, podpis.
Plus standardowe „Jeżeli skończyła Ci się umowa…” i słowa „mamy dla Ciebie atrakcyjną propozycję „ brzmiące jak szyderstwo, ale mnie już to kompletnie nie obchodzi, nic a nic….

PS.
I, żeby była jasność: oczywiście tę opłatę, wyższą od pokazanej o średnio dwie dychy mogłabym spokojnie łyknąć, nie w tym rzecz.
Chodzi o zasady, o sposób traktowania klienta. Po prostu nie mam ochoty zawierać żadnych umów z firmą działającą w taki sposób.
Zdecydowanie ilość minusów przytłoczyła nieliczne plusy, szczególnie biorąc pod uwagę darmową dostępność wszelkiej maści filmów w necie, choćby online, na zalukaj.tv, kinomaniaku, iitv…
Szybko, wygodnie, filmy podzielone na kategorie i opisane, bez dzwonienia, umów, pakietów, szarpania się, bez łaski.
A sprawy tajemniczej symulacji nie udało mi się wyjaśnić.

PS 2.

Powyższy tekst i tak jest strasznie długi, więc parę spraw musiałam z konieczności pominąć. Jak choćby każdorazowe traktowanie klienta jak debila, kiedy chce zmienić pakiet. Na Infolinii mówią, że jest taka-i-taka opcja za tyle-i-tyle kasy miesięcznie.
Zaczynasz więc marudzić – że za droga, że sie nie decydujesz, i wtedy zaczyna się teatrzyk: dostajesz polecenie, żeby poczekać przy aparacie, że może da się coś zrobić…
trwa to minutę, podczas której ten ktoś z infolinii zapewne idzie siku albo wysyła smsa do panny, po czym wraca z radosną wieścią, że udało mu się przekonać kierownika, żeby specjalnie dla Ciebie, bo jesteś wiernym abonentem i ogólnie super – obniżyli Ci koszt tego pakietu…
radośnie na to przystajesz – wiedząc doskonale, że oto załapałeś się na zwykłą promocję, dostępną dla każdego, tyle, że nie ma nigdzie informacji o niej – albo jest tak ukryta na Stronie – że za cholerę jej nie znajdziesz.
Traktowania mnie jak niepełnosprawnej umysłowo też miałam już dosyć.