Tagi

AG (czerwiec 2011.)

Ta moja podróż w czasie to przypadek.
Najpierw radio HMA z okazji trzeciej rocznicy powstania rozgłośni wymyśliło „piosenki na życzenie”, a ja nierozważnie poprosiłam o „Yesterday” Grave Diggera…
z kolei na fb wymiana zdań na temat „Sleep” w wersji Marianne Faitfull i Sopor Aeternus, potem ktoś zalinkował Wolsfheima „Wróble i słowiki „… a wczoraj moje dziecko zapytało, kto wykonuje solo w „Fires” Procol Harum i żeby znaleźć nazwisko Christianne Legrand musiałam sięgnąć do swojego Sławetnego Niebieskiego Zeszycika – kto słuchał reportażu Irka Białka „Romantycy muzyki rockowej” ten wie, w czym rzecz 🙂
Ale reszcie świata wytłumaczę – zaczęłam go używać w czasach, kiedy nie było komputerów i płyt CD a muzykę nagrywało się z radia na kasety magnetofonowe.
Czatowało się z palcem na przycisku [rec], bo a nuż w jakiejś sprawdzonej audycji padnie tytuł, na który się czeka.
U mnie te sprawdzone – to oczywiście Tomka B. i rzadziej Kaczora, programy Irka w Radiu Kraków i Alfie, Jurka Skarżyńskiego i kilka pomniejszych, których nazw już nie pamiętam.
Pierwsze zapisy sięgają chyba roku 1992 lub ciut wcześniej, lewa kolumna – nazwa kapeli, prawa tytuł, wszystko z masakrycznymi błędami, często we własnej transkrypcji fonetycznej, często z pytajnikami zamiast tych nazw i tytułów, zeszycik jest w stanie rozsypki, część pożółkłych kartek zaczęłam umieszczać w koszulkach, ale w międzyczasie spsuł mi się kaseciak i Radmor, kolumny zaczęły strzelać, przestałam używać kaset – zaczął się czas kompa i netu.
Zeszyt jest wciąż dla mnie skarbnicą wiedzy, ponieważ opisywane rubryki uzupełniałam mnóstwem odnośników, notatek, wklejek….
a z drugiej jego strony, od końca, zapisywałam przeróżne informacje podawane przez prowadzących audycje – o wykonawcach, płytach, utworach, których nie zdążyłam nagrać bo np skończyła mi się kaseta i o które będę molestować listownie lub telefonicznie itp.
Dziś z czcią patrzę na miejsce – w którym po raz pierwszy zanotowałam słowo „Lacrimosa” obok tytułu płyty „Satura” i dopisek, że to niemiecki zespół …
Na wszystkie istniejące, czyli 4 wersje „Sebastian” Cocney Rebel, odpowiednio ponumerowane i opisane, która studyjna, która live, która ze skrzypcami …
Na adresy i telefony do radiowej Trójki, rozpiskę, kiedy Muzyczna Poczta UKF, kiedy programy Skarżyny, kiedy Irka Białka, terminy imprez „Pod Przewiązką” – wieczorów płytowych i koncertów video….
Na moje 3 propozycję płyty roku 1992 : Eloy „Destination”, Cassandra Complex „Walka ze snem” i Nick Cave „Henry’s Dream” ….
na dopisek przy nagraniu tajemniczej grupy FRUUP, że to z dedykacją od Tomka B. – dla mnie, dla Joanny z Krakowa….
Zeszyt może też służyć jako mój swoisty pamiętnik, bo każdy utwór nagrany był w konkretnej sytuacji, większość wiąże się nierozerwalnie z moim życiem, moimi miłościami, przygodami, dramatami.
Przepiękną balladę „Yesterday” Grave Diggera usłyszałam po raz pierwszy dzięki mojej Pierwszej Wielkiej Miłości, dzięki Jarkowi z Wawy, nie miałam ani centymetra wolnej taśmy a strasznie chciałam mieć ten utwór w swoich zbiorach – wykorzystałam więc – o zgrozo – tę przydługą jazzującą solówkę w „Starless” King Crimson – zagrywając ją w całości, po ostatnich taktach „Yesterday” zostało jeszcze miejsce na powrót tematu muzycznego „Starless”…. to chyba najbardziej wyjątkowe na świecie brzmienie utworu Karmazynowego Króla – z metalowa balladą w środku 🙂
Do dziś, kiedy patrzę na nazwę kapeli, napisaną charakterystycznym drukowanym pismem Jarka – robi mi się ciepło w sercu.
Zdarzyło się też, że wspólnie słuchaliśmy radia Wawa, to chyba było tuż przed koncertem Deep Purple, jakiś słuchacz poprosił o „When the blindman cries” a prowadzący z żalem odmówił, bo radiowe zbiory tego nie posiadały.
Ja natomiast miałam to na kasecie, szybki telefon do rozgłośni, tam radość, chyba nawet obiecali nam zwrot kasy za taksówkę, ledwo zdążyliśmy – zapowiedź poszła w trakcie, a sam utwór już po zakończeniu audycji, jako swoiste piękne post scriptum.
(Jak pomyślę teraz – toż to kompletnie kosmiczna sytuacja, z epoki niemal lodowcowej 🙂 )
Ta kaseta ze „Ślepcem” miała nr 11 a utwór nagrany jest między Wishbone Ash a przepiękną balladą Micka Jaggera „Angel in my heart”.
Kaseta nr 17 ma adnotację – „Wielkanoc 1994”, nagrywał mi ją mój zaprzyjaźniony sąsiad w Krakowie, a ja, na prośbę teściowej, spędzałam ostatnie przed rozwodem święta w jej domu w Tychach, przyklejona do audycji Beksy i do radia, które nieszczęśliwie nie miało opcji nagrywania. Ilekroć patrzę na ten zapis w moim zeszycie nieco dziecinnym pismem Tomka wraca pamięć tamtych dni – bezradnych rozmów o ratowaniu małżeństwa, kuchennego stołu z ceratą i małego skrzeczącego radyjka, w którym sygnał co chwilę zanikał i moich rozpaczliwych manewrów pokojową anteną.
Na jednej z ostatnich stron zeszytu, w opisie kasety nr 55, po „Uncle John” grupy Nitzinger pojawiają się 2 słowa napisane czerwonym atramentem „śmierć Beksy”, a zaraz potem długi wielokropek, mający chyba zobrazować moje totalne zagubienie po tym wydarzeniu.
Otwarcie tego zeszytu, przeczytanie choćby jednej linijki – to taka winda w przeszłość , w dół … to nagły skok i uderzenie w twarz pędem powietrza.
Wiedziałam o tym, szukając informacji potrzebnej Grzesiowi, ale kiedy po drodze, wertując rozsypujące się pożółkłe kartki, zauważyłam i balladę Grave Diggera, i „Sleep” M. Faithfull, i Wolfsheima…
kiedy moje dziecko zalinkowało mi z YT jakąś nową wersję live tego utworu Procol Harum z YT naszła mnie nieprzeparta ochota, żeby przetestować YouTube – czy będą tam te wszystkie cudeńka, w większości rzadkie i niespecjalnie znane, pieczołowicie zapisane przeze mnie w Moim Niebieskim Zeszycie – których nie słuchałam od lat z powodu padu sprzętu grającego.
Zaczęłam – jak mi się wydawało – od trudno dostępnego „Pokinoi” i innych utworów Circue du Soleil z audycji Kaczora – i co? no kurna jest 🙂

dobra, to może coś trudniejszego … może grupa Cirkus i „Seasons” ?
a spoko :

no to podnieśmy poprzeczkę jeszcze wyżej, pomyślałam, nie zdając sobie sprawy, że podnoszę ja również sobie…
„Izis w welonie ” Tear Garden, „Heartfeeder” String Driven Thing – te utwory pamiętałam, byłam na nie przygotowana… ciachnęły, ale nie do krwi…
na chybił trafił wybrałam 13 Candles „Siren” – kompletna dziura w pamięci, żadnych skojarzeń…
YT wyrzuciło mi najpierw

potem tę wersję :

– i mnie walnęło.

To było dokładnie to – tamten czas, tamte chwile, noce z Beksą i ja młodsza o 20 lat.
I muzyka – której boję się teraz słuchać, bo burzy mój spokój.
Staję wobec niej kompletnie bezradna, zachwycona ale bezbronna.
Mój zeszyt to swoista puszka Pandory, nie wyrzuciłabym go za skarby świata ale to broń, przed ciosem której nie potrafię się uchylić.
Ale chyba już nie chcę, taka myśl mi przychodzi – im dłużej się nad tym zastanawiam.
Mam dość uników.
W tym zeszycie jest zamknięta inna, dawna ja.
Chyba powinnyśmy się poznać.