Tagi

AG (maj 2010)

Wy chyba też tak macie.
Każdy ma, jak sądzę – raczej.
Takie rzeczy – wiersze – piosenki – książki – których szukacie od lat.
Jakiś wiersz z czasów liceum, przepisywany pieczołowicie i krążący wśród znajomych w tych odręcznych odpisach, autora, którego od lat staracie się dociec…
i ostatecznej – prawdziwej wersji, bo te przepisywane różniły się w szczegółach…
jakiegoś utworu – śpiewanego przy ogniskach albo usłyszanego 100 lat temu w radio – ale takiego, że aż serce stanęło…
książki – zaczytanej do rozsypania się kartek…
filmu – obejrzanego w dzieciństwie, któremu udało się wzbudzić w Was uczucia/emocje tak szalone – ze zapamiętanego od pierwszej do ostatniej sceny, tylko jaki to tytuł był i czy dałoby się ściągnąć/odszukać – i przeżyć TO jeszcze raz.
Zastanawiam się – na ile starym trzeba być, żeby takie sytuacje były Wam znajome, żeby też tak mieć….
chyba nie aż tak bardzo starym, skoro nawet mój syn ma swoją własną listę poszukiwań i wiele udało mu się „odhaczyć” dzięki internetowi.
Tak – to prawda – w necie jest Wszystko.
Jeśli nie dziś – to jutro się pojawi, trzeba jedynie być cierpliwym i pracowicie wpisywać w wyszukiwarkę.
Albo liczyć na szczęście – na cud.
Mnie właśnie taki się zdarzył 🙂
Bo w zamierzchłych czasach, jakieś 30 lat temu, kiedy byłam piękna i młoda – i słuchałam trochę innej muzyki niż dziś – zakochałam się w rosyjskim folku – szczególnie zaś w wykonaniach niejakiej Żanny Biczewskiej.
Mój chłopak miał jej 2 czarne płyty i słuchaliśmy tego bez końca.
Nauczyłam się tych parunastu utworów praktycznie na pamięć, słów i melodii, i śpiewałam bez trudu razem z wykonawczynią, przecież język znałam również.
Więc brzmiałyśmy tak we trzy – Biczewska – jej gitara – i ja 🙂
I pewne trzy utwory zapadły we mnie najmocniej.
Potem przez moje życie przetoczyły się burze – minęły lata – ale wciąż we mnie śpiewały się te słowa i te melodie.
I narastała chęć usłyszenia tego jeszcze raz – tylko że pamięć zapamiętała urywki zwrotek – żadnych tytułów.
Jak więc szukać?
Kupić wszystkie płyty bardzo płodnej wykonawczyni – dla tych 3 utworów?
Net nie pomagał – wyszukiwarka wyrzucała wszystko – ale nie to czego szukałam.
No i zdarzył się cud.
Przy okazji przygotowywania się mentalnego do koncertu rosyjskiej ARKONY ( czyli słuchania wszystkiego jak leci z YT) nagle mnie walnęło.
Masza i jej kapela wykonywała cover tej najważniejszej dla mnie pieśni.
Ale jak wykonywała – o matko…..
zawsze uważałam metalowe covery utworów niematalowych za ósmy cud świata – ale to ….. rany 🙂
a potem to już 3 sekundy grzebania w necie – ofiarował mi wszystko 🙂
wersję Żanny Biczewskiej – skoro już znałam tytuł 🙂
i tamte 2 piosenki też.
Mam więc już wszystko w zasięgu ręki czy raczej kompa – cd ARKONY „Lepta” z metalową wersją ” Oj to nie wieczer” ( „Oй да не вечер „)
i wersję Biczewskiej….
i dziesiątki innych.
I tamte dwa utwory : „Cziornyj woron” ( Черный Ворон )również w metalowych wykonananiach – ale i chóru Aleksandrowa 🙂
I „Dońską balladę”.
Wszystko.
Słucham sobie tych wszystkich wersji i skaczę z radości.
Przy tych wcześniejszych, łagodnych, folkowych czuję się – jakbym wracała do domu.
Wiem – że tego domu już nie ma ale tym przyjemniej znaleźć się tam na moment.
Te metalowe – ostrzejsze – wyznaczają kierunek – pokazują mi drogę.
I myśląc o koncercie 20-go maja z trudem powstrzymuję napad dzikiej euforii.
W zasadzie nie powstrzymuję. 🙂
Bo wiem, że będę trzymając się barierek wydzierać się razem z Maszą.
Będzie cudownie.

PS – moja lista poszukiwań skurczyła się, ale ciągle jest tam kilka ważnych pozycji.
Z ich powodu wszystko to ma sens.
Póki mi się chce szukać – póki te odnalezione cuda mnie cieszą.
No wiecie 🙂

dla zainteresowanych – ta najważniejsza pieśń w wersji Biczewskiej :

i w wersji ARKONY:

i wersja metalowa „Cziornyj woron” :

http://bee08.wrzuta.pl/audio/2NyT7oZ3O5v/cziornyj_woron

Cała reszta cudów jest tam – w necie.
Na wyciągnięcie ręki.