Tagi

AG

Dlaczego Hot Gothic Night wyśmienitą imprezą była?
(zwięzłe sprawozdanie w punktach)

RAZ – że w Kazamatach.

Jakoś tak zagadkowo się składa, że imprezę w tym miejscu trudno spieprzyć.
Oczywiście, po spełnieniu pewnych warunków i usilnych staraniach jest to teoretycznie możliwe – ale to magiczne miejsce plus Skandaliczna Obsługa spełnienie tych warunków szalenie utrudniają 🙂
Tym bardziej – że Skandaliczna Obsługa pojawiła się również na didżejce… ale to już będzie :
DWA – muzyka.

Po pierwsze – zgodnie z zapowiedzią – mnóstwo Lacrimosy ( tym razem prócz zwyczajowych hitów usłyszeliśmy „Stumme Worte” i chyba „My Last Goodbye” czy „A Prayer For Your Heart”… i coś z Echos na bank – „Sacrifice” ? i coś ze staroci … i z nowości … ( „Der Verlust” ? )
Siostrzyczki przeplatano bardzo mroczną Sepulturą, „Sythesize me” wiadomo-kogo leciało chyba 3 razy nawet…. i DoDy były też w mocnej odsłonie… i parę utworów Joy Division… i Blutengel, Suicide Commando, Covenant, Front Line Assebly, Combichrist … a DJ Elisabetta chętna na spełnianie życzeń muzycznych.
Bliżej świtu impreza stała się może ciut mniej gothic – ale z pewnością bardzo bardzo hot 😉
Zaczęły pojawiać się kazamatowe hiciory jak „Kanikuły” czy – ze specjalną zapowiedzią – światowej sławy przebój ks.Natanka o tym, jak to posłuchał szatana i co z tego wynikło 😛
Miłośnicy ostatniej płyty Nightwisha mogli się wyskakać radośnie wyśpiewując/wrzeszcząc tekst po fińsku czy angielsku, zależnie od sytuacji.

TRZY – spędziłam ją w towarzystwie Solitary, która bohatersko pokonała dzielące Poznań i Kraków 450 km – żebyśmy wreszcie mogły poznać się face to face.
Nie wiem – w jaki sposób ja zapisałam się w pamięci mojego Miłego Gościa, jeśli jednak chodzi o moje odczucia, to gdybym miała streścić je w jednym słowie, to było by to słowo SZYBKOŚĆ.
Odniosłam bowiem wrażenie, że w miejscu, gdzie przebywa Solitary – rzeczywistość przyśpiesza kilkukrotnie.
Kiedy spodziewając się, że już powinna dotrzeć z dworca, wyglądnęłam przez okno – ujrzałam dziewczynę w pełnym biegu przeskakującą przez kałuże zmrożonej lodowej brei. I od jej wejścia do mieszkania do cichego wymknięcia się bladym niedzielnym świtem Solitary tę prędkość utrzymywała.
Już na wejściu wyprzedziła w czasie moją Instrukcję Użytkowania Łazienki (czy raczej spsutej baterii) i „przekręciła” funkcjonujący na słowo honoru bateriowy kurek (dobrze, że moje dziecko wykazało się jako hydraulik 😀 )
Kiedy stojąc przed szafą i wgapiając się w jej czeluść usiłowałam zdecydować, którą z czarnych kreacji założę, i przy okazji napomknęłam – że w sumie można by się już powoli do Kazamatów zbierać, Solitary sekundę później objawiła się w przedpokoju, już w butach i czapce dopinając na sobie kurtkę.
Kiedy w Kazamatach po odnalezieniu zarezerwowanej celi zaczęłam odpakowywać się z zimowego odzienia – Martusia wracała już od strony baru z piwem w ręce.
Nawet kiedy siedziała grzecznie przy stoliku – odnosiłam wrażenie, że robi to jakoś dziwnie szybko 🙂
Mam nadzieję – że ta szybkość pomogła Jej w tempie zaprzyjaźnienia się z moimi licznie przybywającymi znajomymi/przyjaciółmi, którzy coraz ciaśniej, gwarniej i radośniej opanowywali naszą celę, trzeba było donieść krzeseł, pamiętam też jakąś akcję z siadaniem na kolanach …. 🙂
chyba będą foty, omatko … 😀

CZTERY – no właśnie, nasza wesoła gromadka 🙂
Długowłosy Michał – tym razem w cylindrze (ja uparłam się sprawdzać, czy to nie szapoklak i czy się nie składa 😛 ) ze swoją uroczą Moniką….

P1060730.JPG

hotgoth7.JPG

Yaga w czarnej peruce z jasnymi pasemkami, o rany, nie poznałam jej przez to – wkroczyła do Kazamatów ze swym przeprzystojnym Małżonkiem kiedy szalałam na parkiecie, i gdy podchodziła, żeby się przywitać – zastanawiałam się, czy znam tę długowłosą laskę, co wali na parkiet prosto w moje objęcia 😉
I obchodząca właśnie swoje urodziny Lilian – nie oszczędziłam jej swojego „100 lat” – dzielnie zniosła moje fałszowanie aż echo niosło na całą knajpę !!! 🙂
I jak zwykle elegancka i piękna Scarlett… i Paweł S. , Klempos, Dryp, Cyber-Jonasz, Sergiusz, Kornik, i Joulo z AG. I Gosia (ta od krawata w kondomy) ze swoim ślicznym M., Iza i Lady N.

hotgoth5.JPG

No i oczywiście – „kontrolna” wizyta pana F. ze swą sympatyczną świtą, D-Genową i nie tylko 🙂
Zajęli wspólny stolik, strategicznie w połowie drogi między barem a dansflorem, wyjęli malutkie notesiki i – żart żart !!!! nawet bez notowania kontrola wypadła baaardzo pozytywnie, jak dopytałam , więc git 😛
Z dużą radością powitałam też dawno nie widzianego Drona – gotyckie imprezy bez tej charakterystycznej, wizualnie absolutnie nie-gotyckiej postaci, traciły paradoksalnie na swej gotyckości.
Pogadaliśmy więc fajnie o pozorach i uogólnieniach – co mylą i nie zawsze działają.
I – ku mojej wielkiej radości ( a mam nadzieję, że i swojej także) na HGN ( fajnie brzmi ten skrót, haha 😛 ) wybrała się wreszcie moja ulubiona była uczennica, Satu ( ta od kojarzących się z sexem parabol) w towarzystwie swojego Długowłosego Metal-Marcina i – Piwcoka z Cemetery of Scream – łatwo więc odgadnąć, iż często gościłam przy ich stoliku. 😛
Satu niestety nie dała się wyciągnąć na parkiet, nie w celu baunsowania w każdym razie – wdzięcznie oparta o ceglany mur z piwem w dłoni, ofiarnie poświęciła się dodawaniu temu miejscu urody i kobiecych ekhem… walorów 😛

PIĘĆ – momenty wzruszająco-słodkie 🙂

Więc – dwie dziewczyny (jak się potem okazało, Paulina i Sylwia) siedzące samotnie przy stoliku tuż przy dansflorze…
tym razem to zadziałał Jonasz, myk – i już siedziałam z nimi, dowiadując się, że to ich któraś już z kolei impreza w klimacie, ale, mimo starań, nie udało im się zbratać z nikim, wtopić w żadną grupę – a strasznie tego by chciały.
W naszej celi było ciasno od dostawionych krzeseł, ale obiecałam dziewczynom, że kiedy z towarzystwa zaczną się wykruszać 30letnie dziadki, co zwykle dzieje się około pierwszej w nocy – i zrobi się troszkę luzu – od razu do nich pobiegnę.
I tak też uczyniłam – chwilę potem dla obu znalazło się miejsce przy naszym stoliku i już radośnie się z nami „zaprzyjaźniały ” 🙂
A potem – pizza „od baru „.
Ot tak, po prostu. W prezencie.
Bo zamówiliśmy co prawda dla siebie – ale Ty ją pożerasz oczami……
Bo jesteś Naszą Ulubioną Klientką, w tym momencie Naszą Ulubioną głodną Klientką.
No i wróciłam zaskoczona po czubki włosów – z kawałem pizzy (mniammniammniam) wielkości mojego monitora – wprost na dansflor, gdzie gibała się równie wygłodniała Solitary… po chwili mlaskałyśmy już zgodnie i wspólnie , nie przerywając pląsów ( jak byłyśmy w ruchu – ryzyko, że ktoś się rzuci, wyrwie nam zdobycz i sam zeżre – było mniejsze)
I jeszcze – kiedy porą już raczej poranną, piszącą te słowa a wtedy dogorywającą przy stoliku ( stopy przykleiły mi się do glanów a całe nogi pulsowały ze zmęczenia) dopadło pytanie DJ Elutki, połączone z czułym uściskiem ” no co, to czego byś chciała teraz posłuchać – dawaj !!! „ wzruszając mnie dogłębnie, bo w moim stanie nie rozróżniłabym pewnie Gunthera od Lacrimosy, ale z oszołomionego umysłu wypłynęło, że Iza B. prosiła o In Extremo, więc poprosiłam – i za chwilę poleciało ….
i kiedy całą chmarą (po pożegnalnych rytuałach) bladym świtkiem wypełzliśmy po schodach zaczerniając ul Dietla dość skutecznie – ktoś obecnych policzył, podzielił na kierunki powrotu do domu i wyszło na to, że w kierunku Rynku potrzebny autobus a w pozostałych starczą bagażowe taksówki, tylko trzeba przekonać kierowcę, żeby wziął kilkoro z nas na kolana i udostępnił bagażnik 😛
W domu Solitary znowu włączyła ten swój piąty bieg i zanim uporałam się z rozsznurowaniem glanów – Ona już, gotowa do spania, z „dobranoc” na ustach znikała w swoim pokoju… za bardzo byłam zmęczona, żeby się dziwić czemukolwiek 🙂
A następna edycja imprezy, tym razem podstępnie nazwanej Gothic Kaza Night – już 24 lutego.
Omatko.
😀

hotgoth3.JPG