Tagi

AG

plakats.jpg

Wczorajsza edycja Electroperversion odbyła się w nowym, jeszcze mi zupełnie nieznanym miejscu, w klubie KotKarola przy krakowskim Rynku, i po kilku miesiącach przerwy – z tym większą ciekawością na nią się wybrałam.

No i uczucia mam jednak mieszane.
Co było fajne:
Oczywiście liczne spotkania ze znajomymi, niektórzy naprawdę dawno nie widziani, więc przyjemność kosmiczna (nie byłabym sobą, gdybym w tym miejscu nie pozdrowiła Adriana B. 🙂 ) pogaduchy ze Scarlett, Lakersem, Moniką, Maćkiem (łaaaa, teraz jesteśmy sąsiadami, jego dom widzę z okna ) obczajanie nowego miejsca – fajnie i intrygująco, 2 bary, żadnych kolejek po piwo !
Układ sal totalnie porąbany jak na moją orientację w przestrzeni bliską zeru bezwzględnemu – ale 3 osobne toalety, w tym chyba 2 z podwójnymi wucecikami i lustrem osobno – bardzo wygodne, kiedy chcesz tylko się uczesać czy poprawić mejkap… szkoda tylko, że część z nich miała wyrwane zamki w drzwiach i te się nawet nie domykały. Natomiast do końca – a wychodziłam o 3:30 – nie zabrakło papieru toaletowego, co niby drobiazg – ale cieszy.
Bardzo sympatyczni panowie ochroniarze (tu pozdrowienia, jeśli przeczytają 🙂 ) barmani również (miło i za free, bez cienia kręcenia nosem dosypywali mi lodu do piwa chyba z 5 razy) i szklankowi też w porządku, żadnego wyrywania czy tajemniczego znikania ze stolika szkła, w którym jest jeszcze centymetr piwa 😉

A co wkurzało: nieziemski upał!!!
Grzejniki (?) nakręciły chyba 35′ w cieniu… Na moją prośbę odsunięto tę kotarę przy wejściu – ale zero cyrkulacji i przewiewu, chłodek zatrzymywał się zaraz za schodami wejściowymi – i tyle… z powodu tego gorąca stopa spuchła mi praktycznie od razu, ech 😦
A parkiet jednak chyba za mały jak na wielkość klubu i tyle osób na imprezie, usytuowany tak – że wprost stało tam upalne powietrze…
(wąskie przejścia do sal obok, daleko od tego lichego ale zbawiennego nawiewu) a że wypełniony szczelnie tańczącymi, to kiedy odważyłam się wyjść poskakać do Apoptysiów, raz – że na wstępie zaczepiłam bransoletką o czyjś rękaw, włosami o koronki i przy próbach zwyczajowych ewolucji do „Eclipse” zdeptałam wszystkich wokoło, a prawie się nie ruszałam… dwa – że, ekhem, zapach rozgrzanych do białości w tej temperaturze i ciasnocie ciał był, ekhem, trochę wyczuwalny…
no i pewnie marudzę i mam pecha, ale jedyne piwo, jakie lubię, skończyło się szybko… niby duży wybór, ale nie cierpię Lecha ani Dębowego, a Żubr ostatnio mi się przejadł… ale to zmusiło mnie do ciekawych eksperymentów pt „włoskie piwo Peroni” no i cieszył zestaw wód mineralnych – do wyboru do koloru, fajnie.
Muzyka w porządku – Lacrimosy raczej się nie spodziewałam, a raczej czegoś do poskakania na parkiecie (tu kilka filmików instruktażowych:

albo tak:

ale żeby skakać w temperaturze ścinania się białka – nie, dziękuję…
Więc raczej postawiłam na pogaduchy przy wtórze muzyki… ale jakoś dziwnie po powrocie do domu okazało się, że niestety przesiąkłam fajkowym smrodkiem, ciuchy i włosy błeeee… fakt – widziałam na parkiecie panny z petem w ręce, co przy tej ciasnocie graniczyło z głupotą, ale przecież podobno była palarnia, Scarlett grzecznie tam na pecika zachodziła, więc WTF?
Podsumowując – nie grzać w klubie na tydzień przed EP, a poważniej to jakieś wentylatory czy coś, przy imprezie tak tłumnie nawiedzanej to konieczność po prostu, wtedy to będę skakać nawet w sali obok, jak się nie zmieszczę na parkiecie 🙂
I wypiję Żubra bez marudzenia.

Mała próba odtworzenia setlisty :

1.VNV NATION : Epicentre, Tomorrow Never Comes, Control, …..
2.NIN INCH NAILS : Closer, Only (rmx)
3.DESTROID : Lucretia My Reflection
4.COMBICHRIST : Never Surrender ,…..
5.ARCHITECT : Speed O.J
6.FADERHEAD : TZDV
7.KMFDM : Amnesia
8.COVENANT : Call the ships to part, We stand Alone (?), Ritual Noise
9.APOPTYGMA BERZERK : Eclipse (….)
10.GRENDEL
11.CENTHRON
12.IN STRICT CONFIDENCE
13.DAINE LAKAIEN
14.LAIBACH : Tanz Mit, (…)
15.DIARY OF DREAMS
16.FRONT LINE ASSEMBLY : Maniacal, (… )
17.NACHTMAHR : (chyba Tanzdiktator)

Link do wydarzenia na fb: https://www.facebook.com/events/287488461364287/?fref=ts.

PS.
A projekt plakatu wykonał mój dawny uczeń, ha!!!
(Pozdro, Leti )