Tagi

Na imprezę wybrałam się z mocną reprezentacją Poznania w osobach Adalberta, Salai i jej uroczej koleżanki – cała trójka w ramach wakacyjnych wędrówek zwiedzała nasze pięęęekne miasto – Wawel, Rynek, Kazimierz, kopiec, Smok Wawelski i jego jama, najbardziej klubowy z klubowych klubów Prozac i inne cudowności 😉
A wieczór i noc w Kazamatach okazał się być pełen fajnych niespodzianek.
Oczywiście impreza doskonała muzycznie i towarzysko, muzyka w sam raz do poskakania i odstresowania się plus nowy Cudniasty Długowłosiasty za barem, mmmm …

Ja wiedziałam mniej więcej, czego się spodziewać – ale najbardziej ucieszył mnie zachwyt Gości z Pyrlandii …
usłyszałam „ od 4 lat tak się super nie bawiłam, u nas nie ma takich klubów” … i komplementy, że w Krk są cudowni ludzie, że bez krępacji podchodzą do nieznajomych, przysiadają się na imprezie, zagadują i bawią wspólnie, że inaczej, niż w Posen .
No bo faktycznie tak było – środowisko gotycko-elektro-metalowe z njumetalem włącznie jest w Krk baaardzo chłonne, ciepłe i serdeczne, nawet nie potrzebuje dużej ilości piw, coby chęć bratania się z nieznajomymi pokonała dystans i barierę nieśmiałości.
Tak więc przy naszym stoliku zatrzymywały się coraz to nowe osoby, witały gorąco, dosiadały i bratały 🙂
Tak właśnie przy naszym stoliku znalazł się Kornik, który po chwili towarzyskiego plotkowania i paru utworach wspólnie wyskakanych na dansflorze zaprosił wszystkich na afterek do siebie do domu.
Domówki u KoRnCHILDA słyną w mieście, można rzec – że to po prostu KULT,
a zaproszenie tam to nobilitacja, wyróżnienie i lans 😉
A poważniej nieco – my z Kornikiem znamy się lata całe jeszcze z czasów Uwagi ( krakusy wiedzą, w czym rzecz, starzy wyjadacze znają się albo z Popularnego albo Uwagi – legendarnych i kultowych pubów w Krk, nieistniejących już niestety) natomiast poznaniaków widział pierwszy raz w życiu, dlatego jego gościnność tak ich ujęła.
Była już trzecia w nocy, mnie siły na imprezowanie powoli opuszczały a na dreptanie przez pół miasta do Kornika tym bardziej, cóż, starość … 😉

Natomiast dziarska grupa z Nim na czele wymaszerowała z Kazamatów, ale – co już znam z opowieści, gdzieś w okolicy Wisły ich dziarskość osłabła – co zaowocowało posiadówą – czy raczej wspólnym zalegnięciem na bulwarach.
Zanim to jednak – to jeszcze kolejne miłe zaskoczenia i niespodzianki w Kazamatach 🙂
Dziewczyny królowały na parkiecie – co samo w sobie zaskoczeniem nie było, starczy rzucić okiem, jak wyglądają, a w tańcu jeszcze bardziej 🙂
Natomiast udało im się wypatrzyć gostka w Halotanowym tiszerciku – co nie tylko skomentowały radośnie ale i z tej radości zwierzyły się samemu Dumnemu Posiadaczowi 🙂
Po wskazaniu azymutu na Dumnego Posiadacza ja również go skomplementowałam – mmmm ależ było miło, On cieszył się z udanego lansu a ja opowiadałam o AG, muzycznych preferencjach portalu itp.
Radosne i zaskakujące było również niespodziankowe spotkanie panów Adalberta i Sychego z RSM, żaden z nich nie wiedział o obecności tego drugiego na imprezie, a ten pierwszy właśnie przygotowuje się do przeprowadzenia wywiadu z tym drugim, miny chłopaków – kiedy ich sobie przedstawiałam – bezcenne.
A za wszystkie miłe chwile dzięki wielkie – didżejom, Ekipie Zza Baru i Pobliża (Eli, Nataszy, Zazu, Studni, Długowłosiastemu Kubie, Surykatowi, ( …) ) , a także Izie, Pandorze, E.R., Wronce, Klemposowi, i oczywiście – Kornikowi, który następnego dnia prosił o przekazanie pozdrowień Poznańskiej Grupie zwierzając się , że dawno nie spotkał tak, jak Oni, sympatycznych ludzi i opowiadał mi ze śmiechem, iż pamiętnej nocy słyszał najdziwniejsze przekręty własnego nicka – „komar” „konar” – ogólnie „jakiśtam robak ” 😛
Dziękuję też Miłemu Nieznajomemu, chyba przyjezdny, skoro widział mnie pierwszy raz 😉
Pod koniec imprezy znienacka zagadał na temat, że strasznie fajnie widzieć osobę w moim wieku, która się tak świetnie bawi i że gratuluje stylu życia i bycia i takietamróżne 🙂
(używał co prawda formy ” że w NASZYM wieku potrafimy się tak bawić”, lecz wyprowadziłam go z błędu natychmiast, iż jestem raczej rówieśniczką jego Mamy, co równie uprzejmie jak gwałtownie oprotestował)
I na koniec cieplutkie pozdro dla Długowłosego Kuby Zza Baru, mimo iż wykręcił się od rozpuszczenia blondfryzury i zamachania, ech ….
w rewanżu ostrzegłam, iż jestem w Kazamatach częstym gościem i prośby będę ponawiać, no niestety, niech się więc lepiej przygotuje …. 😉