Tagi

EP – zaliczona tłumnie i hałaśliwie….
Z „Eclipse” Apoptysiów wyskakanym i wyśpiewanym z łapkami w górze i „Hellraiserem” Suicide Commando.
I set Bagiego – Diary, Veljanow – takie tam smuty 😉 (cytując Pandorę )
Kolejki do kibla niczym w legendarnej Uwadze, rozmowy o życiu z E. i Lady N. – znaczy – stylowo było 🙂
Kilka niespodziewanych kosmicznych sytuacji – 2 absolutnie nie znanych facetów przysiadających się do naszego stolika : jeden wmawiał nam, że siedzi tu od początku a my przyszłyśmy nie wiadomo kiedy, założył latarkę-czołówkę i nie zważając na nasze osłupienie usiłował przeszukać górę naszych ciuchów w poszukiwaniu swoich….
inny – zachowujący się jakby znał mnie doskonale, wypominał mi ostatnią imprezę, że niby się to wtedy koszmarnie znietrzeźwiłam – a my z Kasią wybałuszałyśmy nań nasze zaskoczone oczęta …
późną nocą uratowały nam życie pyszniutkie zapiekanki – przyniesione z baru pod sam nos – dzięki, Ania !!!!
i z cyklu – Moje Nieświadome Kosmiczne Powiedzonka:
w kibelku – ja, jakaś panna… nagle wesoły gostek wpadając znienacka i niezgrabnie ląduje wprost na niej, łapie równowagę – po czym następują równie niezgrabne co wylewne przeprosiny:
„ojej – ojej – ppproszę mi wybaczyć, ja naprawdę nie chciałem tak wejść w panią, serio, bardzo mi przykroooo …”
i moja , ekhem, dyplomatyczna riposta:
„proszę się nie przejmować, w tym lokalu i na takich imprezach wchodzenie w kobiety jest naprawdę mile widziane …. ”

i po 2 sekundach absolutnej ciszy cała nasza trójka zwija się ze śmiechu wprawiając w osłupienie następnych wchodzących… do kibelka, nie w kobiety … 😛
powrót do domu, kolejny kosmos – Kasiulek zamawia 2 taksówki (zostało mi 2 grosze na karcie) na jej i moje imię, wpycha mnie do pierwszej (ja mam podkolanówki, Kasia ciepłe rajtki)
ja wsiadając podaję imię – a tu pan taksówkarz twierdzi, że on przyjechał po Katarzynę i nie może mnie zabrać, nie pomagają tłumaczenia, że jesteśmy razem, że zamówienie było z jednej komórki, on upiera się, że jak przyjedzie kolega to będą podobne kłopoty z powrotem Kasi do domu…
przywołuję Kasię wciąż stojącą pod Kazamatami – która spokojnie wyjaśnia panu, że „swojemu” kierowcy po prostu poda moje imię…
pan wreszcie zaskakuje, jedziemy, uff.
Pod domem okazuje się że pan nie ma drobnych nic a nic – opłata za kurs wynosi 11 pln a ja mam 2 dychy i nie pomaga nawet dołożenie końcówki, o wydaniu 10 reszty nie ma mowy… i tu niesamowite zaskoczenie, taksówkarz mówi : ” no to trudno, jest po 4 rano, wszystko pozamykane, nie ma gdzie rozmienić pieniędzy, trudno, i dobranoc”
zaliczam opad szczęki – gość był skłonny wieźć mnie za darmo !!!!
Ale protestuję, no bo jak to tak , żeby za free – przecież to jego praca i zarobek, aż mnie zamurowało.. i wspólnie przypominamy sobie o stacji Schella kilka domów dalej – pan nieśmiało pyta, czy moglibyśmy tam rozmienić i że oczywiście odwiezie mnie z powrotem pod samą bramę….
tak też robimy, na pożegnanie wspominam o wzruszeniu, jakie wywołała we mnie jego propozycja darmowego przejazdu, robi się miło i wybaczam mu jego początkową niekumatość.
Zbliża się 5 rano ale i tak po wejściu do domu włączam kompa i wybieram AG, rzut okiem na „nieczytane” i zauważam nowy koment pod filmowym artem Vila, rany, ależ się cieszę!!!
i jeszcze króciutko piszę o tej radości Vilowi na gg, gratki i że jestem dumna itakietam – i spaaaaać.

EDIT – zapomniałabym o najważniejszym: do Kazamatów wraca się jak do domu, powitalne całusy z barman(k)ami, wiadomo-jakie-piwo już się mrozi, czeka na mnie mój wypaśny kufel… to miejsce – gdzie czuję, że mnie lubią. 🙂
a EP to impreza – gdzie zawsze znajdzie się czas, by pogadać ze znajomymi, Długowłosy Michał pokaże mi swój nowy piękny pierścień, ciut za duży na jego chude paluchy, żeby się nie zsuwał podłożył czarną frotkę i wygląda to bardzo gotycko – choć myślał o gumie do żucia, haha….
a ktoś zgubi 1/3 portfela, tą na dokumenty, wypadła mu w kiblu, ale zorientuje się dopiero wychodząc z pubu, rany – jak można zgubić 1/3 portfela, ale jak widać można, goth potrafi, a długowłosy metal-goth jakby bardziej … 😉
ta opowieść o EP nie ma zakończenia, jakoś brakuje mi stosownej puenty, ale nic to, zapewne życie ją dopisze, na kolejnej imprezie, może na CGN, może na Perver’s Party, się zobaczy … 🙂