Tagi

( AG luty 2013.)

Tracklista:
01. Absenth
02. Erotica 69
03. Wishmaster
04. Virus
05. Left click to play
06. Motorfest
07. We are here
08. Forum bleeds
09. Rose and bat
10. Modified DNA
11. He, she and pistols
12. To ram!
13. Absenth (Russian version)

Muszę przyznać, iż mam spory sentyment, wręcz słabość, do formacji muzycznych, których ojczyzną jest Rosja.
Nawet – jeśli chodzi jedynie o korzenie, o kraj przodków, a muzycy osiedlili się i tworzą już z dala od niego – to i tak w brzmieniu często pozostaje coś charakterystycznego, nie do ukrycia, trafiającego prosto w moje słowiańskie przecież serce.
I ten cudowny sposób – w jaki Rosjanie wymawiają angielskie słowa, ta wzruszająca miękkość, ten rzewny zaśpiew – mnie osobiście rozwala.
Kiedy więc sięgam po płytę takiego zespołu, to zarówno melodie, których „rosyjska dusza” pozostaje wyczuwalna i widoczna nawet w klimatach death metalowych czy dark elektro, jak i ten słodko zmiękczony angielski okazują się już na wstępie zachęcającym i dobrze rokującym przy dalszym poznaniu motywem.
W taki właśnie sposób, już na wejściu, urzekła mnie rosyjska folk-pagan metalowa Arkona ale także Arija, Otto Dix, nawet białoruskie Cold in May, gdzieś na dnie swoich brzmień ma odrobinę tego słowiańskiego „czegoś”.
Grupa Absenth to, jak czytam w internetowych notkach biograficznych, jedna z bardziej znanych formacji industrial-cyber-metalowych rosyjskiej sceny muzycznej. W ciągu 11 lat działalności, również koncertowej, zespół przekonał do swoich brzmień nie tylko publiczność ale i krytyków. Początkowo poruszał się w klimatach doom/melodic/death metalu – by dziś łączyć je z elektroniką i post-apokaliptycznym industrialem. Sami muzycy nazywają swoje granie cyber-core, infernal disco i dance-metalem, cokolwiek to znaczy, inspiracji zaś szukają w dokonaniach takich gigantów jak Rammstein, Deathstars, Oomph!, Marilyn Manson, Slipknot, The 69 Eyes, czy The Prodigy. Pytani o inspiracje wymieniają jeszcze: napój z liści drzewa Rooibos, kawę, papierosy i książki Stephena Kinga, prace naukowe różnych autorów współczesnych, jak również niektóre ezoteryczne traktaty. 🙂
Teksty utworów, nacechowane mistycyzmem, opisują świat po nuklearnej apokalipsie, a więc skutki promieniowania, pustkę i śmierć, pokryte rdzą ruiny ostatnich ocalałych bastionów, eksperymenty genetyczne i krzyżówki z obcym DNA, androidy, masowy exodus mieszkańców Ziemi itp. Koncertowe show Absenth, szokujące i ocierające się o skandal, zawiera więc odpowiednie akcesoria: cyber-pancerze, maski gazowe, respiratory, węże strażackie, komputery, cyborgi i kolorowe fajerwerki – niezapomniany widok, który przenosi widza w hipotetyczną przyszłość naszej planety.
„Erotica 69”, nowy album grupy, doskonale odzwierciedla te nowe kierunki muzycznych zainteresowań.
Zawartość krążka to 13 utworów, prawie wszystkie wykonywane w języku angielskim (z tym wzruszającym rosyjskim zaśpiewem właśnie 🙂 ), z wyjątkiem rosyjskojęzycznej wersji najnowszego przeboju zatytułowanego „Absenth”; a także hymn Industrial Metal Festivalu w Biełgorodzie – „To ram!” (на таран!)
Utwór otwierający materiał zamieszczony na albumie, rozpoczyna elektronicznie przetworzony kobiecy krzyk i odgłosy przypominające dźwięki kosmicznej otchłani (jak na filmach s/f), chwilę później zaczyna pulsować mocny bas… szybko przekonujemy się, iż zawarte tu brzmienia to symbioza ciężkich gitarowych riffów i elektronicznego podłoża, a całość wzbogacają liczne gitarowe solówki – dość nietypowe dla tego gatunku muzyki… dodajmy jeszcze głęboki męski wokal i inne głosy, mocno zniekształcone komputerowo, brzmiące jak chór rosyjskich androidów. 😉
I choć sami muzycy w licznych wywiadach definiują dowcipnie swoje dokonania jako „wódka, lalunie i bałałajka, owinięte w płaszcz kapitalistycznego przemysłu – czyli jak grać black metal w Iranie” to, jak dla mnie, materiał muzyczny albumu to intrygujący mariaż industrialu i dark elektro, zaprawiony rzewnym słowiańskim klimatem znad Wołgi czy Donu.
Szczególnie uległam urokowi utworu nr 9, „Rose and bat” o wyjątkowo zgrabnej melodii i sporej dawce gitar… także następny, „Modified DNA”, urzekł mnie klimatem rzewnej rosyjskiej ballady – a po kilku przesłuchaniach „To ram!” czy rosyjskiej wersji utworu „Absenth” – rozważam kupno cyberloxów – w biało-granatowo-czerwonych barwach flagi Federacji Rosyjskiej oczywiście. 🙂
Na koniec dodam jeszcze, iż odnosząc się do częstych erotycznych skojarzeń tytułu krążka czy oprawy graficznej (w której wykazał się początkujący w tej materii, ale wielce obiecujący artysta – Jarosław Dmitriev, autor gier komputerowych i filmów dla telewizji) – muzycy wyjaśniają, że nie seks jest głównym tematem albumu, symboliczne znaczenie należałoby raczej wiązać z cyframi 6 i 9 rozumianymi jako 2 przeciwieństwa, na przykład: światło i ciemność, samiec i samica, piękno i potworność, rozum i szaleństwo… a postacie z okładki symbolizują interakcję, związaną z zagrożeniem biologicznym. A może jest to walka między dobrem a złem? Lub stosunek płciowy religii i nauki? Właściwą odpowiedź pozostawmy wyobraźni.

Skład grupy:

Oleg Govorov – śpiew
Andrew Bolotov – gitara
Vladimir Usatsky – gitara
Dmitriy Abramov – gitara basowa
Constantin Death – klawisze
Dmitriy Bolshepaev – perkusja

(Jednak na profilu FB formacji pojawił się ostatnio wywiad, z którego wnioskować można o niedawnych zmianach w składzie – Vladimir Usatsky i Constantine Death zdecydowali się pójść własną drogą muzyczną, a zastąpili ich gitarzysta Maxim Zolotoverhov i klawiszowiec Sergey Golovin)