To ja, Drzo.

Jeszcze nigdy nie pisałam bloga…
Nawet nie przypuszczałam, że się zdecyduję …..
Ale teraz jest inaczej.
Na nowo zaczęłam zadawać sobie pewne – najważniejsze w życiu pytania…
o to – co naprawdę się liczy w tzw ogólnym rozrachunku… jak dalece można/trzeba pozostać sobą…
ile można/trzeba odpuścić – a czego bronić do ostatniej kropli krwi.
Zawsze sądziłam, że czas młodości to czas dojrzewania wewnętrznego i że wtedy rodzą się w nas wszystkie te odpowiedzi – w bólach, często na skutek dramatycznych doświadczeń.
I że czas „potem” może je co najwyżej nieco zmodyfikować…
nigdy, że – ni z tego ni z owego – zmusi do postawienia sobie tych pytań na nowo.
No i właśnie odkryłam, że muszę zadać je sobie raz jeszcze….
że to, co wydawało się oczywiste już takim nie jest…
Bo nie wiem, czy dokonałam właściwych wyborów.
Nie jestem pewna, czy DOBRZE żyłam.
Nie wiem, co i na ile powinnam zmienić…. i czy zdążę.

No i po to jest ten blog…. miejsce na te stare/nowe pytania…
i na odpowiedzi – o ile to możliwe….

Oto mój blog.

To skrót mojej pierwszej notatki (z kwietnia 2009) w blogu, prowadzonym na portalu Altergothic.
Nie wiem, czy uda mi się opowiedzieć Wam – jaki to był portal, jak niezwykłe i magiczne miejsce stanowił w sieci, jaka panowała tam atmosfera i jacy tworzyli go ludzie.
Więcej – jestem pewna, że to po prostu niemożliwe, ale dla tych, którzy o nim nie słyszeli – służę garścią informacji.
Altergothic był portalem głównie muzycznym, z „ideowego” założenia w klimacie Dark Independent, ale cechowała go szczególnie szeroka formuła i przychylna otwartość.
Wystarczy napomknąć, że ja sama pisałam dla AG nie tylko recenzje płyt, relacje z koncertów, imprez w klimacie, wywiady z muzykami, artykuły o zespołach itp – ale również rzeczonego bloga, felietony o przeróżnej tematyce, recenzje filmów, zamieszczałam tam swoje wiersze i opowiadania. Recenzowałam płyty także i spoza gotyckiego kręgu, a najchętniej metalowe – w przeróżnych metalu odmianach: od folk metalu po doom, power czy death.
Zarejestrowani userzy – a szczególnie ci mocno się udzielający, także na forum – stworzyli wyjątkową społeczność i choć jedynie niewielka część z nas znała się w realu, to poczucie więzi, bliskość, zaufanie budowane latami – było naprawdę niepospolite.

Ale Alter, w takiej jak dotychczas formie, zakończył działalność, a ja czuję się, jakby amputowano mi dłoń albo wycięto śledzionę – nie umiem opisać, jak bardzo ważną częścią mnie i mojego życia był mój portal – to na nim nastąpiło moje, spóźnione, dojrzewanie.
Jestem dzieckiem AG – i nic tego nie zmieni.
Altergothic jest dla mnie jak tatuaż na duszy – nie do zmycia, nie do zapomnienia, nie do przecenienia.
I gdziekolwiek pójdę, cokolwiek sobie w necie zbuduję własnego, to i tak będę naznaczona piętnem AG, to moje nowe miejsce – także.
Buduję je więc i nie jest to dla mnie łatwe – pisząc dla Altergothic miałam pewność, że obracam się wśród grupki przyjaciół, że moje słowa czytają „bratnie dusze” …  teraz zaś, rzucając się na szerokie wody neta nie jestem pewna, kim jesteś, Mój Drogi Czytelniku …
Czy jesteś mi życzliwy, czy mnie choć trochę polubisz…
A ja, niestety, jestem osobą dość wrażliwą na hejty… jeśli więc te głupoty, które tu wypisuję nie spodobają Ci się – to plis, zamiast bluzgnąć mi hejtem w twarz –  idź może na spacer albo posłuchaj muzyki – jest jej tyle, pięknej i fantastycznej i każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Jeśli natomiast chcesz podyskutować, swoją ewentualną krytykę poprzeć rzeczowymi argumentami – to serdecznie zapraszam.

Kilka uwag technicznych:

Umieszczam tu całą moją pisaninę z Altergothic, włącznie z blogiem – uchroni ją to przed rozpłynięciem w niebycie internetu, ale pomoże też Wam poznać mnie:  ilość choćby odniesień i nawiązań do sytuacji czy osób z portalu pokaże dobitnie, jak bardzo był on dla mnie ważny.
Jeśli cokolwiek zmienię w swoich wpisach, to tylko dla ochrony prywatności wspominanych tam osób, choć już wcześniej, na AG, dbałam o to, aby pozostały one nierozpoznane, jeśli wyraziły takie życzenie, czy też hipotetycznie mogły sobie tego życzyć. Dlatego niektóre imiona zastępuję innymi a ksywki – skrótami, zdarza się też – że trochę modyfikuję przebieg zdarzeń, zaciemniając możliwość identyfikacji.
Artykuły, wiersze itp – wszystko opublikowane wcześniej na portalu oznaczę skrótem „AG„.
Podział na kategorie nie jest ortodoksyjny – czasem koncert czy obejrzany film jest jedynie pretekstem do rozważań natury ogólnej, a notka w  blogu posiada wszelkie cechy felietonu.

Zapisy w starych blogach, kopiowanych z AG – od nr 1 do 10, są uszeregowane chronologicznie „z góry na dół”, więc zalecałabym czytać je w taki sam sposób.
Natomiast w nowym, o nr 11, w którym pojawiają się nowe zapisy, porządek jest odwrotny: wpisy świeże umieszczać będę na górze strony – będzie to wygodniejsze dla czytających.

Mam też prośbę.
Jeśli spodoba Ci się tu zamieszczone, a wykonane przeze mnie zdjęcie, tekst, czy jego fragment i chcesz je wykorzystać – na fejsie, swojej stronie, blogu itp, to dołącz plis link z adresem artykułu, z którego pochodzi, albo z adresem tego bloga.

https://drzoanna.wordpress.com/


Reklamy

19 thoughts on “To ja, Drzo.”

  1. sylwia said:

    Witaj.
    Zaczytałam się w Twoim wpisie o Tomku Beksińskim.
    Dla mnie postać wyjatkowa, mistyczna wręcz :)…taki przewodnik po świecie muzyki, dobrej muzyki.
    Chciałam napisać o nim pracę mgr, ale mam problem nie mam dostępu do Jego audycji…do roku 1996 w miarę opanowałam temat. Była taka swietna stronka, tbmp3, na której opisano przebieg audycji Tomka. Została zamknięta.
    Nie orientujesz sie może, gdzie mogłabym dotrzeć do reszty audycji?
    Byłabym wdzięczna za każdą pomoc.
    Pozdrawiam
    Sylwia

  2. Dzięki za cieple słowa i na temat Tomka i mojego wpisu.
    Kurcze, nie wiedziałam, że tbmp3 zostało zamknięte 😦
    Pozostaje chomik – tam jest chyba sporo audycji Tomka… proponuję poszukać też na fb, rzucić pytaniem na stronach w temacie, choćby The Twilight Zone – Strefa Zmroku T. Beksinskiego, czy jakichś stricte gotyckich.

  3. D.iabeł said:

    Witam,

    dziewczyny, tbmp3 pomimo pewnych perypetii aktualnie istnieje pod adresem http://www.tbmp3.republika.pl

  4. tak tak, już wiem, zgadnij, skąd, ale zapomniałam tu napisać, dzięki !!!!!! ❤

  5. Hej Drzo,
    trafiłem na Ciebie szukając informacji o ZS przez, który cierpi moja żona. Mogłabyś nam jakoś pomóc? Podać namiar na lekarz, który Ci pomógł? Potrzebujemy szybkiej pomocy. Proszę odpisz

  6. Paweł – już odpisałam mailowo 🙂

  7. Przypadkiem wpadłem na Twoją stronę i już jestem pod jej urokiem! Dziękuję i już cieszę na czas po jutrzejszym egzaminie, kiedy to będę smakował Twoje słowa!

  8. Antek – to ja dziękuję i polecam się jak najbardziej 🙂

  9. Nie wiem czy to dojdzie do Ciebie. Mam taka sama chorobę i mieszkam w USA. Proszę napisz pare słów.
    Anna

  10. Aniu – jasne, że dojdzie. Codziennie zaglądam na bloga i czytam ewentualne komentarze. Odezwę się jutro – dziś w Polsce środek nocy, a ja po imprezie 🙂

  11. Drzo, przeczytalam ze ciekawoscia Twoj empatyczny wpis na temat ZS, ktory niestety tez mi pare miesiecy temu zdiagonozowano. Tez jestem z Krakowa i na razie nie znalazlam zadnego lekarza w KRK, ktory by sie w tym specjalizowal, albo przynajmniej na tym znal, oprocz prof. Edwarda Czerwinskiego ze szpitala na Kopernika, ale go nie bedzie w KRK, kiedy dolece (z Londynu) na przyszly tydzien, a musze sie piorunem zapisac do jakiegos lekarza. Czy jako pro w tym temacie jestes w stanie kogos polecic? Nie musi byc geniusz, byle przynajmniej znal temat…

    Z gory ogromne dzieki.

    Anda

  12. Hej, postaram się odpowiedzieć najlepiej jak umiem.
    Mój lekarz to dr. Marchewczyk z poradni chirurgicznej na Batorego3 w Krakowie.
    ale widzę też go tutaj: http://hallux.med.pl/pracownicy.html to ten ze zdjęcia, tylko robione chyba jeszcze w zeszłym stuleciu.
    http://eurologia.pl/lekarz/10059/jacek-marchewczyk-ortopeda takie znalazłam też, nie wiem, czy aktualne, jak to w necie…
    Potem szukałam pomocy w gabinecie rehabilitacji.
    Dr Lankosz (Studio rehabilitacji Ul Dietla http://studiorehabilitacji.eu/kontakt/ ) naprawdę polecam – bo widać, że zna się i na Sudecku i na terapiach.
    Informacje są sprzed 3 lat prawie, bo to w 2012 roku złamałam sobie stopę.
    Możliwe, że sporo aktualnych informacji będzie można znaleźć w linkowanym forum Sudecka : http://www.rehabilitacjadomowa.pl/artykul.php?a=21 niestety, czytanie wymaga ogromnej cierpliwości i dokładności, ponieważ jest to niesamowicie długi ciąg kolejnych wpisów od 2006 roku. Jednak warto, bo wymieniają tu swoje doświadczenia chorzy w różnym etapie choroby i w różnym momencie leczenia, z algodystrofią w różnorodnym nasileniu, z różnymi terapiami i sposobami prowadzenia, omawiają i porównują skuteczność przeróżnych zabiegów, swoje własne metody i próby rehabilitacji itp. Podają też namiary na swoich lekarzy – i to może się przydać.

    Życzę powrotu do zdrowia i sprawności!!!!

  13. Hej 🙂 Trafiłam tu wczoraj po linku do Twojego wpisu o Tomku Beksińskim, nie mogę przestać czytać bloga 🙂 Chyba tak widzę siebie za 20 lat 🙂 Sporo nas różni, nie znam się na matematyce i nie lubię gotyku (oki może Type’o’Negative czy Tool o ile to gotyk) a Ty nie lubisz jazzu, a mimo wszystko myślę że mogłybyśmy się bawić najlepiej na świecie i rozmawiać do 5 rano, bo jesteś tak pozytywną osobą. Rzadko się trafia na blog bez sprzedawania jakiejś ideologii, pozowania. Trochę mi się przypomniały właśnie czasy kiedy pierwszy raz weszłam na net, hmm 1999. I potem miałam przez wiele lat znajomych z całej Europy na IRCu na kanale #radiohead czy #metallica, a potem pracowałam przy tenisie i też znałam ludzi z forów, byliśmy też taką rodziną, pisaliśmy razem relacje z wydarzeń, chodziliśmy na dyskoteki 😉 Od wielu lat walczę z depresją / nerwicą i w zasadzie nie mam już żadnych znajomych IRL, nie czuję takiej potrzeby :/ Z jednej strony, jestem zawsze bardzo smutna, a z drugiej, staram się podchodzić do tego z humorem i sympatią, bo inaczej chyba już by mnie tu nie było. I taka ciepła ironia w Twoich wpisach mi o tym przypomina 🙂

  14. Och strasznie, strasznie się cieszę i mi przyjemnie bardzo i w ogóle ❤
    Kocham takie komentarze, powaga!!!!
    Jakbyś kiedyś była w Krk – sprawdź rozpiskę imprez elektro/industrial, lepiej się do tego skacze niż do jazzu 😉
    I może kochany didżej puści tajpy, w sumie zawsze puszcza, więc wiesz 😀
    I powiem Ci tak po cichutku – że ja też, tak w środku, jestem znerwicowana, pełna fobii i lęków… miewam napady paniki czy zwykłego strachu przed życiem i przyszłością, czasem pogrążam się w nostalgii – ale zawsze ratuje mnie poczucie humoru, zawsze w końcu najczarniejsza nawet rozpacz wydaje mi się zwyczajnie groteskowa a powód do płaczu traci na znaczeniu.
    Chyba moim naturalnym stanem jest banan na pysku 😉
    ściskam cieplusio ❤

  15. Elektro/industrial nawet lubię, a i w Krakowie byłam w tym roku przez parę dni więc nigdy nie wiadomo co jeszcze życie przyniesie, miałam przyjemność zalać się do granic absurdu w House of Beer a następnie pełzać w nocy dookoła dworca Kraków Płaszów bo najpierw myślałam że chce mi się rzygać, a potem że coś zgubiłam (i nie były to wymiociny). Iks lat temu znałam gościa co mnie przeciągnął po tych wszystkich Kiczach i Prozakach, ale tego nie wspominam za dobrze. Chciałabym wpaść na wiosnę 🙂
    BTW świetnie piszesz, powinnaś zebrać wszystko w całość, zrobić drobną korektę (żeby to miało ręce, nogi i przecinki w Wordzie) i rozesłać do wydawnictw, mówię absolutnie serio. Wiem że nie piszesz dla poklasku i że to jest Twój prywatny świat, ale zawsze to by była jakaś dodatkowa kasa tbh. Skoro nawet taka Bridget Jones może, to Ty tym bardziej 😉

  16. Ok, przygotuj się, będzie krytyka i atak i rozdzieranie szat 😉 😉 😉
    House of Beer jest super, wielki wybór piw, a jak udostępnili piwniczkę, to nawet i klimat jest.
    Ale Prozac? Oooo nie… tego wybaczyć nie mogę, chyba, że Twój przewodnik zatargał Cię tam w ramach ostrzeżenia „i żeby Twoja noga, dziecko drogie, tutaj nigdy i nawet pod groźbą śmierci …” 😉
    Prozac to miejsce ze straszną muzyką i strasznymi ludźmi, ja już wolę swoje speluny 😉 i chętnie pokażę, te speluny w sensie 😉
    W Krk jest kupa genialnych miejsc – dziwnych, szalonych, słodkich i dzikich 🙂 I sporo przeróżnych imprez – także dziwnych, dzikich, słodkich i szalonych, co kto lubi 🙂 Ja lubię metalowe i zalatujące gotykiem, choćby i z daleka 😉
    Propozycje wydania mojej bazgrolizny miałam już najprzeróżniejsze, ale jednak jakoś jednak nie…to temat na osobną rozmowę, najlepiej przy piwie 😉

  17. Sławek said:

    Jest 5:2 Zimno.
    O, jeszcze mnie coś rusza.Pięknie się „TO” czytało !

  18. Dzięki za komentarz, Sławek. I oby lektura mojego bloga dostarczała Ci jak najwięcej wzruszeń, mogę sobie tylko cichutko tego życzyć 🙂

  19. Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego bloga. Nie wiedziałam, że ktoś jeszcze słucha podobnej muzyki i pamięta Tomka. Proszę o kontakt bourree@onet.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s